PROJEKT WIERSZ I OBRAZ

W tej zakładce prezentuję projekt artystyczny - zapiski wierszem, pędzlem i piórkiem.
Wiersze pisze moja przyjaciółka Monika Zawadzka, a ja przygotowuję ich graficzną interpretację. 
Projekt ma swoją nową odsłonę we włoskiej wersji, z której jest do nabycia katalog wystawowy:




Toskania jest w każdej kropli
oliwy spadającej na chleb
i w każdym jego okruchu
w czerwieni pomidoróww
rdzawej posadzce
zapomnianego klasztoru.

Toskania jest w każdym kawałku
pieczonego kasztana
wytrawnego wina, które plami serce
i w każdym zakamarku
mojej pamięci.

Toskania jest w każdym
zachwycie nad wschodem
i zachodem słońca
i w każdym centymetrze
moich ulubionych lodów
na Piazza del Campo

druga wersja:


Zamykam oczy
i znów jestemn a polu słoneczników...
Toskania...
smaki zaklęte w obrazach
stukot obcasów
na terakotowych posadzkach
Toskania...
wirujące w słońcu
okruchy wspomnień
ciepło na mojej twarzy
Toskania...
aromat truflowej oliwy
suszonych w słońcupomidorów
Czyste piękno zamknięte
w butelkach czerwonego wina
i w prostocie grobu
Brunelleschiego...
Taka jest moja Toskania.



W korytarzu zieleni
przemyka -tajemnica
In vino veritas...
Jak wyjaśnić
ową transformację
soczystej zieleni winorośli
w krwistą prawdę w kroplach?
Ile z tajemnic zielonych tuneli
zamieni się w wieczornym
gwarze rozmów
w szaleństwo, pożądanie,
upadek lub wzlot ?
Purpurowa transformacja
to jedna
z najpiękniejszych toskańskich zagadek…



W zielonym gąszczu 
ukrył się wróbel
szukając cienia...
Słodkie cytryny
dojrzewają w słońcu.
Cisza sączy się jak
lemoniada w slomce
a kwiaty akantu 
przykucnęły nieśmiało...
Ogród zastygł.
Cisza czeka na wieczór
gdy w blasku
rozjarzonym migotaniem
kryształowych korali
stanie filiżanka kawy.
Tajemniczy ogród przy
Via San Pantaleo numero due
Gdzie św. Franciszek
wizytuje w tajemnicy
mniejszych braci.



Uciekłam pod parasol
słońca cytrynowego.
Radość odbijała się 
od cudzych kielichów 
pełnych wina...
Gwar ulicy mieszał 
cukier w filiżance kawy.
Mój smutek owijał się
powoli wokół stołowej nogi,
unosił w słodkim aromacie
karmelu.
Pamiętne deszczowe lato
gdy nawet Toskania
płakała ze mną w deszczu
wspominając chwile szczęśliwe...




Niebo granatowe
jak stary parasol
jest noc, sad śpi ...
Miasto tli się światłami
późnych powrotów...
Nad dachami miasta
przemyka jak kot
-moja dusza
otulona resztką
bitej piany
wieczornych obłoków.
Myśl ucieka
do samotnej świętej
ukrytej w zaciszu
pustego kościoła.
I do pizzy
na cienkim cieście
naprzeciwko...




Czarno - biała fotografia
jest moim dywanem.
Jak w baśniach
przenosi mnie
w czasie i w przestrzeni.
Żadnych ograniczeń
finansowa wolność,
brak urlopów i szefów. 
Perugia, Rzym, Florencja...
sepia, siena, ochra... 
Złoto wschodzącego słońca
na murach miasta,
zielone tajemnice winnic,
amaretto w kawie
i karmel na białym talerzu...
Wszystko to zamknięte
w jednej fotografii.


Pranie pełne kolorów
-włoskiego temperamentu
czerwień, zieleń, błękit
łopoce w słońcu.
Krople wody
roszą twarze przechodniów.
Zanurzam się w mroku
ulic-labiryntów.
Małe podwórka
skrywają w cieniu
lśniące czerwone Vespy.
A moje myśli szybują
w niebo
jak chińskie lampiony.


druga wersja, z okazji Dnia Wiosny:

Dziwne ogrody przykucnęły
nieśmiało,
wsparły się o rower 
z zardzewiałym kołem...
Plamy słońca walczą o uwagę
z tajemnicą cienia...
Zapach porannej kawy
wiedzie bałamutnie poprzez
kręte uliczki.
Miłość i śmierć
zapisane na zawsze
stopami przechodniów
na wytartych brzegach
stopni katedry...




W sercu Lukki 
-rzymski legion .
Koliste jądro teatru
wyznacza rytm miasta…
Idealny krąg żywej tkanki.
Kamienne ławki pełne majestatu
-szara powaga i splendor.
W przyjaźni ze starym platanem 
strzegą razem w milczeniu
pustego placu…
Głuchy stukot obcasów
zapisuje historię.
Stary, zardzewiały rower
wsparł się o żywe rany drzewa…
Razem-jak przyjaciele.
Oddycham historią
I wspomnieniem…


Mieszkam w starym sadzie
uciekłam miastu
w zieloną tajemnicę 
moich drzew,
które wieczorami
rzucają długie cienie
w kolorze dymu.
Plamy czerwieni
dopełnione zielenią.
Kolor ukrywa się w każdym
zakamarku sadu,
w aromacie kwitnienia
gruszy i bzu…



Szczęście mieszka we mnie,
grzeje się jak kot
na słonecznym tarasie.
Głębokofioletowe 
plamy cienia
dają ptakom schronienie.
Spokój i cisza
po gwałtownej burzy.
- flauta równowagi.
Platon przechadza się
wśród jabłoni i grusz.
Prawda, dobro i piękno
mieszka w moim sadzie…


Skoszona trawa
plami bose stopy.
Niebo i ziemia
błękit i zieleń...
Harmonia 
bycia i rozumienia.
Błogostan duszy,
która okupuje
czerwony hamak
rozpięty wśród drzew.
Cisza brzęczy w powietrzu
a sok z trawy
barwi moje palce.

CZEKAJĄC NA LATO
Siedzę pod kasztanem
na podwórku
starej szkoły...
Ciepłe powietrze
wiruje
unosząc w sobie
marzenie o spokoju
o Pięknie, o Prawdzie
i o Dobru...
W moim życiu
przesiadam się
ze statku na statek
A wszystkie one
papierowe...


W zieleni tajemnicy –zażółcił się liść.
Siwizna mojego lasu…
Czas ucieka , spada z drzew w czerwieni,
brązie i zieleni .
W koronach drzew tajemnica – rumieni się
koralami na szyi kobiety dojrzałej
tańczącej na polanie pod lasem.
Taniec wariatki w szumie liści,
pląs w cienistej dolinie …
Ostatni taki zryw
zanim moja twarz zetnie się
zmarszczkami zimy.


Na kilogram owoców- pół kilograma cukru.
Mój przepis na życie…
W gęstym soku z wiśni zanurzam księżyc
oraz wszelkie dni szczęśliwe.
Zamykam je szczelnie w słoikach.
Wszystkie wspomnienia lata-
wieczory na plaży,
banalną czerwień arbuzów,
zapach maciejki i lawendy…
Szelest skrzydeł ważki,
I śpiew ptaków w zagajniku.
Zamykam białą zakrętką.
I pasteryzuję.
Dwadzieścia minut w osiemdziesięciu pięciu stopniach.


W szumie liści 
złotych, czerwonych
i Bóg wie jakich
zagubiłam czas...
Trwam niespiesznie
szukając śladów
własnego istnienia.
Zagubiłam w szeleście
sens istnienia...
Wierzę jednak, że
Jesień przywróci
życiu porządek
trwania, przemijania
milczenia i czegoś tam...



Ile samotności mieści w sobie stara szuflada? 
Szeptu rozmów niedokończonych 
Czarno-białych fotografii ludzi, 
których już nie ma 
Wieczorów z herbatą w miodowych filiżankach 
Piasku z mórz południowych
Złamanych długopisów Niedokończonych listów
Szeptów w ciemności
Rozmów do białego rana o Czasie i Bogu
o Filozofii
Ile czułości mieści w sobie stara szuflada?




 Mieszkam w starym sadzie
i kawałek po kawałku
konstruuję siebie.
Dobieram nowe klocki 
i pracowicie usiłuję
sprawić by pasowały
jak kiedyś...
Składam siebie
na nowo
z kawałków szkiełek
-z kalejdoskopu
z ptasich piór
z latawców
i od czasu do czasu
z kieliszka cytrynówki
no i świstu jesiennego wiatru
I z każdym tym kawałkiem
czuję ponownie sens i ład
spadania liści...


Gdybym mogła dotknąć
twojej dłoni
a później wskazującym palcem
zaznaczyć kontur ust...
Gdybym mogła złapać
wiatr świszczący pomiędzy
gruszami...
Gdybym mogła zatrzymać
wodę aby mi nie wyciekła
z dłoni...
Gdybym to wszystko mogła
to już mogłabym...wszystko.


Jestem Julią
hardą i dumną
Pluję na twą łysinę
skrytą w cieniu mojego balkonu
Jestem Balladyną
z czystymi rękami
- używam trujących słów …
Jestem Siłaczką
w wersji bez tyfusu…
Zaczekam sobie cicho
Na moim balkonie
aż skórka po bananie
będzie cię niosła
W niebyt….
W otchłań …
W gips…












21 komentarzy:

  1. Brawo Monika, super!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję w imieniu nas dwóch Małgorzaty i mojej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod wrażeniem... wierszy pani Moniki i Twoich prac Małgosiu! Twoje akwarelki Małgosiu cudownie dopełniają poezję Moniki. Czy to jest projekt tomiku wierszy pani Moniki Zawadzkiej? Pięknie zaowocowała współpraca dwóch artystek. Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy żadnych planów. Po prostu tak sobie podrzucamy swoje pomysły. Dziękuję w imieniu Moniki i swoim :)

      Usuń
  4. Jestem oczarowana. Jak pięknie uzupełniają się, sama nie wiem, czy wiersze akwarelami czy akwarele wierszem. Rewelacja. M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba nieistotne, tak sobie z Moniką rozmawiamy. Za zachwyty dziękujemy :)

      Usuń
  5. Piekne, takie toskanskie ! Ach dziewczyny! Romarzylam sie, aromat kawy unosi sie, tylko toskanskiego slonca I krajobrazow mi brak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przygotowaniu nie tylko toskańskie wiersze :) Ale już za miłe słowa wobec włoskiej części projektu serdecznie dziękuję :)

      Usuń
  6. Dziewczyny, kochane! Pora to wydać drukiem!!! Piękne i słowo i obraz :)
    całuję, Melityna

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś pięknego! Doskonała łączność słowa z obrazem. Podziwiam talenty Obu Pań. Gratulacje!
    Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  8. Też chętnie skryłabym się pod parasolem cytrynowego słońca bez szefów, urlopów, szarości dnia. Tak piekne są te Wasze prace, że już myślami błądzę po zakamarkach Florencji, Lukki czy Pistoi, a dusza moja unosi się nad gajami oliwnymi i winnicami wdychając zapachy ziemi toskańskiej. To dzięki Wam znów moge poczuć oddech Toskani, do której tak bardzo chciałabym jeszcze powrócić.(może na warsztaty???) Dzięki i proszę o więcej. Basia

    OdpowiedzUsuń
  9. Pani Basiu,
    ogrzała Pani moje serce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moniś, postaramy się, nieprawdaż? Wspaniale czytać takie słowa, tak jak cudownie jest pracować nad Twoimi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mogę czytać, oglądać bez końca. Zawsze jak mam trudniejszy (płaczliwy) dzień. to zaglądam sobie do Twojego bloga i humor wraca (szkoda, że zdrowie nie chce) Serdecznie dziekuję za ta uczte dla oka i ducha. Z serdecznymi pozdrowieniami - Joana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu chciałabym biec do pracowni i myśleć nad nowymi kompozycjami, jeśli tyle dobrego wnoszą w życie innych ludzi. Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  12. Szanowni Piszący Posty- wlewacie miód w moje (czasami)zbolałe serce. dziękuję pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Malgosiu i Moniko. Ufff...niesamowite. Musicie koniecznie wydrukowac. Poczulam oddech Toskanii. Dziekuje.
    Anonim "B"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak Ci się spodobały. Ty masz chociaż możliwość posiadania katalogu. Co do książkowego wydania, to chyba jest, na razie, poza zasięgiem naszych możliwości.

      Usuń