poniedziałek, 11 czerwca 2018

Z WIZYTĄ U HRABIOSTWA

Trzy lata te zdjęcia czekały na tekst, no i się nie doczekały. Był upalny majowy dzień, właściciel zaprosił oczekujących na zwiedzanie do chłodnego wnętrza, ale nikt poza mną nie skorzystał. Ja na tym skorzystałam za to wielce. Spytałam się, czy mogę zrobić zdjęcia i dostałam pozwolenie; potem, gdy grupa weszła, mogła fotografować tylko wewnętrzny dziedziniec, ogród i kaplicę.
Villa Ugolino jest jedną z typowych podmiejskich rezydencji. Położona przy drodze wyjazdowej z Florencji.  Niedawno odnowiona oszałamia i wnętrzem holu i ogrodami. W kaplicy dotąd odbywają się rodzinne uroczystości.


WILLA UGOLINO

środa, 6 czerwca 2018

SIENA SUD

Siena Południe.
Tyle odwiedzin w Sienie, a tę część zobaczyłam pierwszy raz: 


SIENA SUD

niedziela, 3 czerwca 2018

PRATO MUZEUM DUOMO

Wracam wspomnieniami do marcowej wizyty Kingi sprzed ponad roku. Jeszcze przed jej przyjazdem ustaliłyśmy, że nie będziemy robić długich wypadów, postawiłyśmy na Prato, z akcentem na muzea.
Bliska odległość do miasta i długość pobytu mojego gościa pozwoliły nam na skorzystanie z karty muzealnej, zawsze to jakaś oszczędność. W ramach takiego biletu zwiedza się Muzeum Tkanin, Miejskie Muzeum w Palazzo Pretorio, Freski Lippiego w Katedrze oraz Muzeum Katedralne.
To ostatnie czekało latami, aż w końcu zakochałam się w tym miejscu. Może i Was zdjęcia zachęcą do wizyty?
Na wszelki wypadek dodam tylko, że wejście do muzeum wiedzie przez kasę biletową w dzwonnicy przy Duomo, o czym pani kasjerka zapomniała nam powiedzieć i długo szukałyśmy możliwości wejścia po lewej stronie, jak to było do czasu zmian.

PRATO - MUZEUM KATEDRALNE

sobota, 26 maja 2018

MAJOLIKOWA LA VERNA

Już pewnie nie ukończę opowieści o La Vernie, w której byłam prawie rok temu. To od La Verny zaczęło się myślenie o zasięgu wycieczki rocznicowej, odbytej 27 czerwca zeszłego roku.  Od lat była moim wymarzonym celem wycieczki.
Tekst miałam zaczęty, więc zostawię chociaż początek.
Jeśli komuś język plącze się i chce mówić Alwernia, nie błądzi, to dobry ślad. Polska Alwernia, w województwie małopolskim, powstała w XVI wieku z inicjatywy Krzysztofa Korycińskiego, właściciela włości między Krakowem a Oświęcimiem. Pracował w kasztelanii królewskiej i chyba z racji sprawowanego stanowiska jeździł z poselstwem do Włoch.
Ruszył śladami św. Franciszka i tak trafił do miejsca, gdzie Biedaczyna z Asyżu otrzymał stygmaty.
Do założenia klasztoru w Polsce zainspirowało go położenie La Verny, przypominało jego okolice.
Faktycznie, La Verna ma niezwykłe położenie.
Odwrotnie do Camaldoli, ukrytego wśród lasów, pielgrzymi mogą już z daleka kierować się zabudowaniami jako drogowskazem. Wyrastają ze skały i budzą lekką obawę o moją kondycję.
Na szczęście, już w domu odpuściłam wersję dotarcia na pieszo od strony Chiusi della Verna. Myślałam, że to jedyny sposób, żeby zobaczyć jedno bardzo urocze, a nawet uroczyskowe miejsce.
Najpierw, jak przystało na pielgrzymów, posiłek :)
Chiusi della Verna oferuje kilka miejsc na zaspokojenie głodu. Tym razem poszliśmy na żywioł. Restauracja przy hotelu idealnie zaspokoiła i głód i chęć zjedzenia czegoś smacznego. Jak się okazało, zjadłam lokalną potrawę: ziemniaczane pierogi posypane truflami. Absolutnie polecam :)
A potem ruszyliśmy dalej autem, pieszy szlak zabrałby tej wyprawie za dużo czasu.
Za to idzie się obowiązkowo z parkingu,  do wyboru są dalsze miejsca bezpłatne, albo bliższe płatne. Krótki spacer prowadzi od mniej reprezentacyjnej strony, stara brama wprowadzała pielgrzymów na plac w pobliżu kościoła.
O La Vernie wiedziałam tyle, że trzeba do niej jechać, że św. Franciszek otrzymał tam stygmaty, że ... niewiele więcej nie wiedziałam.
To, co mnie zawsze zachwyca w takich miejscach, to nagromadzenie budynków, ich napiętrzenie, sprawiają wrażenie powstawania przez jakieś pączkowanie, doklejanie, dolepianie. Radosna, franciszkańska żywiołowość. Od razu odczuwa się zupełnie odmienną od Camaldoli charyzmę zakonną.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć. 
LA VERNA



piątek, 25 maja 2018

I JESZCZE TROCHĘ SZCZEGÓŁÓW

Przy okazji wpisu o ptakach przy Bramie Raju, przyjrzałam się ścianom Baptysterium i Duomo.
Dołączyłam jeszcze kilka luźnych kadrów z Florencji.


FLORENCJA W SZCZEGÓLE