niedziela, 13 marca 2016

TOAST Z MICHAŁEM ANIOŁEM

Trzy odrębne wydarzenia upomniały się o powrót do dawnej wizyty w Bargello. Nie chodzi o całe muzeum, lecz tylko jedną rzeźbę stojącą w sali na parterze. Tylko i aż jedną, bo jej twórcą jest młody Michał Anioł, który niedawno - 6 marca - obchodził swoje 541 urodziny. Skoro urodziny, to wznieśmy toast, a od toastu, wzniesionego winem na urodzinach Taty, myśl przywiodła mnie do Bachusa. Trzecim czynnikiem jest ostatnia wymiana maili z rzeźbiarzem z Polski i to jemu, z całą świadomością niedoskonałości moich słów, dedykuję próbę opisania dzieła.
Już na wstępie onieśmiela mnie fakt, że Bachus powstał spod rąk 21 letniego mężczyzny.
Tak młody, a tak dojrzały artystycznie. Historia tego zamówienia pasowałaby do jakiejś amerykańskiej "story" o sukcesie.
Wszystko zaczęło się od Śpiącego Kupidyna, który, niestety, zaginął w czasoprzestrzeni. Zostały po nim słowa opowiadające o niezwykłej urodzie rzeźby, świetnie wpisującej się w klimat antycznych dzieł. A przecież we Florencji nie było zbyt wielu przykładów, na których młodzieniec mógł się wzorować. Ktoś dostrzegł potencjał i namówił go, by marmur "szybko się zestarzał", aż zostanie odebrany jako starożytny. Antyczna rzeźba mogła świetnie sprzedać się w Rzymie. I tam powędrowała, do kardynała Riario. Ten zapłacił suto 200 dukatów, z czego autorowi dostało się jedynie 30, resztę wziął "przedsiębiorczy" Baldassarre del Milanese - kupiec. O, ironio! Oszust Michał Anioł został oszukany przez pośrednika.
Pogłoski na temat kupidyna dotarły w końcu do kardynała i ten zażądał zwrotu zapłaconej sumy, jednak historia skręciła zupełnie w niespodziewanym kierunku. Riario będąc wytrawnym kolekcjonerem sztuki, nie mógł nie zauważyć, że kupidyna wykuły genialne ręce. Wysłał do Florencji Jacopo Galli'ego, przed którym twórca przyznał się do fałszerstwa. Galli przyjął przeprosiny i ... zaprosił rzeźbiarza do Rzymu.
I tak oto Michał Anioł dociera pierwszy raz do Wiecznego Miasta i dostaje zamówienie na antykizującą rzeźbę. Za temat obiera Bachusa - rzymski odpowiednik greckiego Dionizosa.
Artysta kojarzy mi się z mistrzem suspensu - Hitchcockiem. Zaczął brawurowo, z wielką odwagą i tak to już trwało przez całe jego życie. Nie spuszczał z tonu do końca swoich dni.
To było jego pierwsze poważne zamówienie, nie przestraszył się marmurowej bryły z Karrary (ukochanego kamienia artysty), nie zrobił gipsowego modelu, jak to czynili inni rzeźbiarze, by potem punt po punkcie odtwarzać kształt w twardszym tworzywie. W neoplatońskim duchu odkrywania idei w rzeczach, odłupywał zbędne kawałki marmuru, by postawić widza przed Bachusem.

Pięknie o wydobywaniu formy z marmuru napisał on sam, w Sonecie I:

Sam mistrz, a niema takiego pojęcia
Coby w marmuru łonie już nietkwiło;
Byle wiedziona dłoń myślącą siłą
Umiała głazom zadać trafne cięcia.
tłumaczenie: Lucjan Siemieński

Stoimy przed młodzieńcem, tak sobie myślę, że to rówieśnik artysty.

Trudno jednak podejrzewać Michała Anioła o zobrazowanie własnego doświadczenia. Wśród wielu opinii o nim, nie spotkamy tej, że był pijaczyną.
Czyli mamy do czynienia z doskonałym obserwatorem?
Ciało bóstwa jest już bardzo rozchwiane, nabrało charakterystycznej miękkości, rzec by można roztańczenia. Doskonale sprawdził się tu kontrapost, upowszechniony w następnej epoce, pomaga w lekkim osuwaniu się sylwetki.
Ale owa miękkość przywodzi nie tylko na myśl rozluźnione alkoholem ciało, jest tu coś z kobiety. Zastanawiające przeciwieństwa. W żeńskich postaciach Michała Anioła trudno doszukać się kobiecości, jego Sybille, Madonny (z niewielkimi wyjątkami) są umięśnione i potężne, niczym intensywnie trenujący kulturysta. A tutaj delikatne krągłości, brzuszek z lekka wypukły, zgrabne nogi.

Jeśli figura Bachusa nie przekonuje kogoś, że jest pijany, niech popatrzy na twarz, niech przyjrzy się rozchylonym ustom, z błąkającym się po nich uśmiechem, niech spróbuje zajrzeć w uciekające ku górze oczy.

Wino atrybutem bóstwa. A może Bachus atrybutem wina? Są tacy nierozłączni. To przenikanie się materii doskonale widać we włosach, w które wplecione są dające napój bogów winogrona.
Wychylenie sylwetki, lekkie skręcenie wokół osi zaprasza, by obejść rzeźbę dookoła. Tym bardziej, że zza jego nogi ktoś się złośliwie uśmiecha.

Mały satyr przysiadł na pniaku i podjada winogrona.



Z lewej ręki Bachusa zwisa skóra jakiegoś dzikiego kocura, prawdopodobnie tygrysa - ulubionego zwierzęcia bóstwa.

W sztuce greckiej tygrysy były w zaprzęgu Dionizosa.
Ta skóra zwisająca. Gdzieś ją widziałam. Aha! Podobny motyw, lecz tym razem zdartej ludzkiej skóry, namalował Michał Anioł wiele lat później, przy św. Bartłomieju w Kaplicy Sykstyńskiej.
http://www.strangeart.it/wp-content/uploads/2009/05/giudizio-finale.jpg

Ominęłam czarę, zwaną często  (nie wiedzieć, dlaczego) kielichem.

To zagadka sama w sobie.
Istnieje rysunek Maartena van Heemskercka z XVI wieku, na którym widzimy Bachusa stojącego w ogrodzie Jacopo Galli'ego (nie zachowały się wyjaśnienia, dlaczego kardynał Riario nie zapłacił i nie wziął rzeźby do siebie).
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/19/Maarten_van_Heemskerck_011.jpg

Nie ma, no, nie ma czary.

Co się stało? Została odłamana i po latach doklejona? A może ktoś potem dorobił ją, by nadać rzeźbie etruskiego rysu?
http://www.etruschi.name/musei/foto/BUCCHERO_WARE_KANTHAROS_600BC_05a.jpg

To może być dość prawdopodobny motyw, gdyż rzeźba zostaje odkupiona przez Francesco I de' Medici, a Toskania o wiele chętniej przyznawała się i przyznaje do etruskich korzeni, niż do rzymskich. Delikatne fałszerstwo? Byłby to złośliwy uśmiech losu, gdyż do wyrzeźbienia Bachusa doszło poniekąd wynikiem fałszerstwa.
Cała misterna teoria legnie w gruzach, gdy zajrzymy do autobiografii mistrza podyktowanej uczniowi Ascanio Condivi. Opis dzieła wymienia czarę trzymaną w prawej ręcę w geście gotowości do picia.

Bachus jest jednym z niewielu dzieł Michała Anioła ze strefy profanum.  Rzadkość wielka, bo rzeźbiarz był bardzo religijny. A tu wydaje się, że artysta nie moralizuje, przedstawia postać, jaką jest. Dla wielu osób to radosna, albo co najmniej pogodna, figura. Lecz w owej dyktowanej autobiografii Michał Anioł opisuje nam "oczy złowrogie i lubieżne, typowe dla kogoś, kto pała nadmierną miłością do wina".


Pamiętajmy, że chodzi o nadużywanie. Jeden kieliszek jest wręcz wskazany dla zdrowia, smaku i .. przyjemności. Wznieśmy więc toast:  Alla Salute!

35 komentarzy:

  1. Nawiązując do ostatniego zdania: od dzieciństwa zmagałam się z anemią, badano mi już nawet markery nowotworowe. Wina nie lubiłam, nie piłam. Ktoś mi powiedział o kieliszku czerwonego, codziennie, jako lekarstwo. I POMOGŁO! Hemoglobinę mam już od dłuższego czasu w okolicach dolnej granicy, ale normy! Jak nigdy - polecam!
    A po obejrzeniu w zeszłym roku z bliska kamieniołomów marmuru nad Carrarą tym bardziej podziwiam rzeżbiarzy - tę miękkość i delikatność w takim twardym tworzywie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, też się przekonałam o zdrowotnych właściwościach czerwonego wina, nie wspominając o przyjemności jego picia zwłaszcza w dobrym towarzystwie, w pewnej dobrej winiarni na wzgórzu :) A mojemu Tacie w latach 60 lekarz zalecał picie czerwonego wina, gdy został strasznie połamany podczas wypadku.

      Usuń
  2. Skąd u Pani pomysł,że we Florencji nie było zbyt wielu antycznych dzieł, na których Michał Anioł mógł się wzorować? Dzieła były i owszem i to całkiem sporo, a ponadto Michał Anioł prowadził również "badania anatomiczne" na ludzkich zwłokach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To proste, w porównaniu do Rzymu, we Florencji było i jest mało starożytności. Michał Anioł widział jeszcze to, co zgromadzono na Campo Santo w Pizie, ale to później. A co do badań anatomicznych, to nie widzę możliwości wyczucia antyku na ich podstawie. Znajomość anatomii nie warunkuje znajomości stylu danej epoki.

      Usuń
    2. Tego, ze w Rzymie jest ich więcej nikt nie kwestionuje - jednak w "szkole Medyceusza" do, której uczęszczał Michał Anioł miał możliwość zapoznać się z antykiem. Jeśli chodzi natomiast o powiązanie badań anatomicznych z antykiem to chyba jakiś związek jest. Przyzna Pani, ze znajomość i piękno ludzkiego ciała to prezentuje w głównej części rzeźba antyczna.

      Usuń
    3. Przecież nie będziemy się licytować na liczbę antycznych rzeźb? Wystarczy pomyśleć, które miasto wybrałby badacz antyku, gdyby miał do wyboru tylko Florencję i Rzym. O geniuszu Michała Anioła świadczy to, że wystarczyły mu rzeźby we Florencji. Temat badań anatomicznych, wynikającego z tego pokazywanego w sztuce piękna ludzkiego ciała uważam za bardzo ciekawy, lecz nie w tym artykule, tym razem nie był dla mnie istotny. Zawsze stoję przed dylematem ograniczenia treści.

      Usuń
    4. Dylemat ograniczenia treści istnieje zawsze - natomiast jeśli podaje już jakieś dane to należy odcedzić ziarno od plew lub podać źródło gdzie to Pani wyczytała - no chyba, ze doszła Pani do takowych wniosków podczas prac badawczych nad życiem i twórczością Michała Anioła.

      Usuń
    5. Powiem tak: moja naiwność wydaje się nie mieć granic, ale to złudne wrażenie. Od początku czuję w słowach intencję rozmowy, delikatne zabarwienia słów, które mają być szpilkami. Ciekawią mnie jednak ludzie, z zainteresowaniem obserwuję proces wyrażania frustracji, niemal fizycznie czuję, jak człowiek siedzi w domu, niezadowolony z własnego życia i przyczajony liczy na ludzkie potknięcia i błędy. A przecież wystarczyłoby zająć się własnym życiem, by je wypełnić treścią. Serio. To działa. Uwierz, anonimie.

      Usuń
    6. Skąd u Pani takie przeswiadczenie, że pokazanie błędu to atak. Jakaś mania przesladowcza? Jaki to ma związek z moim życiem? Jesli nie chce Pani podawać zrodel z jakich korzysta to trzeba sie liczyć z tym, że ktos wytknie błędy. Niestety jestesmy omylni - wyszyscy niestety Pani również.

      Usuń
    7. Proszę uzasadanić swoją anonimowość, to wtedy może odpowiem na inne pytania.

      Usuń
    8. Ale ja nie oczekuje od Pani odpowiedzi - to były pytania retoryczne. Wytkniete zostały tylko mało spójne informacje, które Pani przedstawiła i tyle .

      Usuń
    9. Czytelników uprzedzam, że moja wypowiedż może być nie do końca jasna, bo wykasowałam część komentarzy anonima. Mam jednak potrzebę dodania kilku słów do zaistniałej sytuacji. Gruchnęłam śmiechem, gdy przeczytałam że czas moich książek dawno przeminął. Tu Cię boli anonimie? A ja błogosławię fakt, że ten czas już za mną. Bogu chwała! Nie chcę być więcej autorką książek. Teoria o złym znoszeniu krytyki chociażby nie pasuje do błędu, za którego pokazanie podziękowałam i poprawiłam (pod artykułem o animuli). Gdybym bała się krytyki, to bym w ogóle wykasowała te komentarze, zrobiłam to dopiero w momencie, gdy uznałam, że więcej nie da się wyjaśnić. Reszta należy do jakiejś dziwnej sfery, której nie pojmuję. Na pewno za to można mnie posądzić o brak cierpliwości. Tak, w pewnym momencie już ją tracę, gdy widzę, że się nie da, no, po prostu nie da się rozmawiać z kimś tak negatywnie nastawionym. Z kimś, kto za pomocą przesłanki mniejszej chce udowadniać większą (sekcje zwłok a wyczucie stylu), z kimś, kto jest po prostu tchórzem i występuje jako anonim. Co? Tak wygodniej? Być może, ale mało kulturalnie. Gdy widzę błędy napisane gdzieś w necie, to jeśli w ogóle reaguję, piszę prywatnie do danej osoby, albo nic nie piszę. Takie osoby jak Ty anonimie ciągle każą mi myśleć nad moderowaniem komenatrzy, albo zezwoleniem na nie tylko zalogowanym osobom, ale szkoda by mi było kontaktu z innymi, kulturalnymi czytelnikami, oczywiście podpisującymi się chociaż imieniem (wiem, że przwdziwym). Mój blog, moje zasady, także dotyczące kasowania komenatrzy, dlatego uprzedzam, nie pisz tutaj, skasuję. Jeśli coś masz do mnie - proszę na maila. To nic trudnego!

      Usuń
  3. zawsze zastanawia mnie jak oglądam takie rzeźby jak to możliwe, że tak młode osoby je wyrzeźbiły bez przygotowania, bez dużego doświadczenia i w dodatku bez tego jakby szablonu. Tak zwyczajnie wziął kawał marmuru i wyrzeźbił ... niesamowite. Dla mnie tym bardziej bo nie mam za grosz zdolności do prac ręcznych ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niby jestem manualnie uzdolniona, a i tak stoję przed takimi dziełami z otwartą gębą. A już nie wyobrażam sobie siebie jako osoby o tak głębokim wyczuciu stylu w wieku 21 lat.

      Usuń
  4. Małgosiu! I kolejny arcyciekawy wpis. Mnie zafascynował. Nie znam na tyle przedmiotu rozważań, aby cokolwiek kwestionować, ba, do mojej bardzo ogólnej wiedzy na ten temat Twoje wyjaśnienia i przemyślenia absolutnie trafiają i przekonują mnie. Zarzuty anonima, które udostępniłaś do czytania są "cienkie" - również nie podaje żadnych źródeł, wytyka, żeby wytykać. To przykre.
    Na szczęście - jak sama mówisz - niektórych "anonimów" rozpoznajesz z imienia i ufasz, że jest ono prawdziwe. Mam nadzieję, że się do nich zaliczam.
    Czekam zawsze na kolejne porcje wiedzy, przemyśleń, zdjęć i opisów rzeczy, których być może sama nigdy bym nie dostrzegła, będąc raczej rzadko i raczej turystycznie w miejscach, które z miłością i znawstwem opisujesz.
    Serdecznie pozdrawiam
    Ewa z Legnicy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo! Cieszę się, że spodobał Ci się wpis. Nie obawiaj się, daję radę ogarnąć taką jedną bzyczącą muchę, więc nie przewiduję w najbliższym czasie żadnych zmian.

      Usuń
  5. Tu nie trzeba mieć jakiejś olbrzymiej wiedzy metodoligicznej wystarczy pogrzebać i doczytac np w książce autorstwa F. Zollnera Michal Aniol zycie i tworczosc. Jest tam wyjasniona sprawa utraconej reki, jak rowniez to dlaczego kardynal nie postawil u siebie rzezby Bachusa.
    Robert

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, proszę, a ja myślałam, że lepiej korzystać z kilku książek - po polsku i po włosku, czy iść na wykład włoskich historyków sztuki. Mój błąd - tej biografii akurat nie mam. Z chęcią dowiedziałabym się historii ręki i niezakupienia Bachusa :)

      Usuń
    2. Szanowna Pani podalem jeden przyklad ksiazki zreszta wspomnialem o tym. Trudno sie odniesc do tego z czego Pani korzystala bo o tym cisza.
      Robert

      Usuń
    3. No, dobrze, ulegnę tylko ten raz, choć szkoda mi czasu na pisanie biografii, gdyż nie jestem naukowcem, a ten blog jest głównie moim pamiętnikiem.
      Posłużyłam się następnymi pozycjami (kolejność nie gra roli) Jerzy Cepik "Michał Anioł, James Beck "Trzu światy Michała Anioła", Leopold Staff " Michał Anioł", George Bull "Michał Anioł", Vasari " Żywoty", Ascanio Condivi "La vita di Michelangelo", Mauro Banfi "Quattro grandi del rinascimento" oraz wykład Luca Vivona i Eleonora Onghi. No i nie wspomnę o przeryciu internetu, uprzedzę, że nie tylko wikipedii, ale proszę wybaczyć, nie będę odtwarzać wszystkich przejrzanych stron.

      Usuń
    4. Nie będę tu polemizować bo nie o to chyba w tym wszystkim chodzi i uważam, że ta wojna nie jest potrzebna (odnoszę się do swoich wpisów oczywiście). Uważam, że warto na przyszłość podawać różnie dostępne informacje, nie prowadzi to wówczas do utarczek słownych i udowadnianiu, która biel jest bielsza Na marginesie dodam jedynie, że Vasari w swoich Żywotach - rzeźbie Bachusa poświęcił niecałe trzy zdania na 451 stronie. w pozostałych polskojęzycznych wydaniach, która Pani przytoczyła też raczej zdawkowe informacje. Pozdrawiam serdecznie
      Robert

      Usuń
    5. Ups, miało być bilbiografii. Chyba jednak ta grypa zupełnie mną zawładnęła. Ja nie toczę żadnych wojen, usiłuję zachować status quo własnych zamierzeń wobec bloga. Uparcie więc będę obstawała przy niezajmowaniu się bibliografią. Doskonale wiem, jak znikome informacje są w przytoczonych przeze mnie pozycjach, stąc właśnie dalsze poszukiwania we włoskojęzycznych wydaniach, stąd wykład z historii sztuki, na który pojechałam. Z chęcią dowiedziałabym się, co napisał Zollner o Bachusie, zanim sama gdzieś zakupię tę książkę, bo widzę, że jest bardzo trudno dostępna na rynku. Równie serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    6. Format książki trudny do zeskanowania i przesłania wiec niestety nie pomogę w tej kwestii. Również Bożena Fabiani w "Moje gawędy o sztuce -dzieła, twórcy, mecenasi wiek XV-XVI wspomina, że Michał Anioł celowo utrącił rękę Bachusowi.
      Robert

      Usuń
    7. A tak na marginesie to powrotu do zdrowia życzę
      Robert

      Usuń
    8. Szanowny ... Robercie. Na drugi raz nie krępuj się, pisz od razu jako Ty :) Mam tylko nadzieję, że nie jesteś tym anonimem, którego bolą moje dwie książki :) O Bożenie Fabiani nawet nie pomyślałam. Zastanawiam się, czy coś z nazwy "gawęda" nawet nie wiem, jak ciekawa. może służyć jako źródło wiedzy? Ale z drugiej strony Pani Fabiani ma niesamowitą więdzę i bardzo ciekawie pisze. Muszę sięgnąć do jej książki z gawędą o Michale Aniele. Dziękuję. Także za życzenia powrotu do zdrowia :)

      Usuń
    9. Mam nadzieję, Szanowna Małgorzato, że te słowa o anonimie w stosunku do mnie zupełnie przez przypadek weszły Ci pod palce. To, że nasze "drogi towarzyskie" poszły w zupełnie inne strony nie oznacza, że przestałem doceniać Twoją fachowość, sumienność i gorliwość w przekazywaniu informacji o rzeczach i sprawach, które również mnie są bliskie. Jeśli chodzi o Twoje książki to przyznasz, że czuję do nich szczególny sentyment, czemu nie raz dałem wyraz (nawet się zrymowało).
      Robert

      Usuń
    10. Trochę namieszałeś tym pisaniem jako niezalogowany i per pani, można się skołować :) Cieszę się, że doceniasz to, co robię :)

      Usuń
  6. Dla mnie Michał Anioł jest mistrzem wszystkich mistrzów. Zarówno malarstwo jak i rzeźba stoją na ponadprzeciętnym poziomie zwykłego człowieczeństwa.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się bardzo rozumiemy :) Pozdrawiam również :)

      Usuń
  7. A ja dziękuję za ten wpis.Jak zawsze - ciekawy. Nie każdy ma możliwość czytania różnych dzieł naukowych, zwłaszcza po włosku. To po pierwsze. Po drugie: dzięki Twoim opisom uczę się obserwować dzieła sztuki, czy architektury, zauważać ciekawe i piękne detale.
    Pozdrawiam, Jagoda z Lublina

    OdpowiedzUsuń
  8. Proszę bardzo. W Roku Miłosierdzia obieramy kierunek: Rzym. Będzie co oglądać. Ale jeszcze kiedyś, mam nadzieję, zawitamy do Tokanii i Pistoi, aby zobaczyć coś pięknego, jak La Chiesa del Tau. :)
    Pozdrawiam, Jagoda z Lublina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzym to zawsze słuszny kierunek. A w Pistoi jest jeszcze trochę skarbów, o których nie pisałam. Nawet dla miłośników fresków znajdzie się gratka :)

      Usuń
  9. Fantastyczne. Super że możesz tak podróżować. Życzę jeszcze więcej cudownych podróży. To zawsze człowieka wzbogaca.

    www.kasinyswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń