środa, 13 stycznia 2021

CANNICCIAIA

Mały, urokliwy domek, a w rzeczywistości to suszarnia. Okoliczne cannicciaie (jest ich wiele rozsypanych po górach) służyły do suszenia kasztanów, których upraw już niemal tutaj zaprzestano. Znam dosłownie tylko jednego lokalnego producenta mąki kasztanowej. Suszenie to długotrwały i trudny proces, w którym łatwo o spalenie, czy przesuszenie kasztanów, ogień podłożony musi być delikatny, sprawdzany i podsycany co kilka godzin, dlatego domki-suszarnie musiały służyć też krótkotrwałemu pobytowi w lesie, więc, oprócz miejsca produkcji suszonych kasztanów, w swojej strukturze mają też izby mieszkalne. Nazwa pochodzi od słowa canna, czyli trzcina, a cannicciaia to głównie rodzaj platformy, na której rozkłada się kasztany. W rejonie związanym z Prato (jesteśmy w połowie drogi między Pistoią a Prato) nazwę tę przejęły całe domki, zwane w górach północnej Toskanii metato, lub po prostu seccatoio (suszarnia). 

Ilustracja z wikipedii dobrze pokazuje, jak przebiega suszenie kasztanów. 

https://it.wikipedia.org/wiki/Metato#/media/File:Metato_o_seccatoio_in_sezione.jpg

W okolicach Tobbiany właściwie nie używa się cannicciai zgodnie z przeznaczeniem, jako suszarni.  Często to miejsce letnich spotkań przy posiłku, czego uczestnikiem byłam już wiele razy. Cannicciaie są w lasach powyżej, więc z natury, w gorące dni gwarantują niższe o kilka stopni temperatury. Dlaczego nie wynajmuje się ich letnikom? Najczęściej dojazd do nich jest bardzo utrudniony, a jednym z niewielu luksusów jest woda z naturalnego źródła. 







Dlaczego o niej teraz piszę? Bo zauroczyła mnie zimowa wersja napotkana na jednym ze spacerów. Ot, tyle i aż tyle. Przed Wami cannicciaia.




2 komentarze: