niedziela, 28 maja 2017

SWOJSKA MADONNA - z cyklu "Galeria jednej fotografii"

Zobaczyłam Ją pod koniec zwiedzania, prawie przegapiłam, bo obok Niej jest dzieło dominujące, a Ona taka w słabiej oświetlonym miejscu, w samym rogu sali.
Z wrażenia zapomniałam zrobić zdjęcia tabliczce i długo szukałam autora obrazu. Problem gmatwał się tym bardziej, że jeśli już, to nazywają go "Madonną z królikiem".
Autorem jest mało znany malarz flamandzkiego pochodzenia Hans Clemer, tworzący na przełomie XV/XVI wieku.  Zasłynął głównie z fresków dla parafialnego kościła w Elva, małej piemonckiej miejscowości.
To może zacznijmy od królika?
Dlaczego królik na obrazie z Madonną i Dzieciątkiem?
Wszak zazwyczaj w symbolice występuje jako przedstawiciel grzesznej natury człowieka. Otóż dużą rolę odgrywa tutaj jego kolor - niewinnej bieli, a także fakt narodzin wiosną, w oczywisty sposób kojarzoną ze Zmartwychwstaniem Pańskim. Spotkałam interpretację, że królik pokazuje, iż przez zwycięstwo nad śmiercią Chrystus prowadzi nas od grzesznej natury ku zbawieniu.
Malarz wyeksponował zwierzę poprzez tło, dał mu wkoło zieleń trawy, kwiaty, w ten sposób jeszcze bardziej oddzielił go od niebiańskich postaci Madonny z Dzieciątkiem ulokowanych w złotej przestrzeni transcendencji. Dwa światy, ten nasz, pełen grzechów, ale i niewinności, drugi królewski, pełen splendoru, księga - bogactwo samo w sobie, ciężkie korale na szyi Maryi, płaszcz i sukienka wykończone złotą listwą i ... warkocze.
No, właśnie!
Warkocze.
Przeszperałam wiele przedstawień Maryi. Nulla! Nie znalazłam żadnego innego przedstawienia, na którym Madonna miałaby rozpuszczone warkocze. Owszem, upięte, owszem, może gdzieś tam pod koniec XIX wieku, czy wręcz później. Może ktoś z Was zna dawne wizerunki Matki Bożej z warkoczami? One takie przaśne, tak mi niepasujące do królewskiego wizerunku, takie swojskie.
A o tym, gdzie wisi ten obraz, w następnym artykule.

z


L'ho vista alla fine dell’una visita al museo, quasi La perso perché accanto a Lei c’è  l’opera più dominante e Lei era così, nel luogo meno illuminato, in un angolo della stanza.
Mi ha fatto grande impressione perciò ho dimenticato di leggere la tavoletta con indicazioni dell'autore. Il problema cresceva tanto più perché chiamano questo quadro "Madonna con il coniglio."
L'autore è un poco noto pittore fiammingo Hans Clemer, era attivo alla fine del XV inizio del XVI sec. Divenne famoso soprattutto per gli affreschi della chiesetta parrocchiale a Elva, un piccolo paese piemontese.
Si può iniziare con il coniglio?
Perché coniglio su l'immagine della Madonna con il Bambino?
Dopo di tutto, nel simbolismo del genere coniglio agisce come un rappresentante della natura peccaminosa dell'uomo, ma qui gioca un ruolo importante del suo colore - bianco innocente, e il fatto di nascita nella primavera, che ovviamente contraddistingue la Risurrezione del Signore. Ho incontrato l'interpretazione che il coniglio e rappresentazione della vittoria sulla morte con quale Cristo ci conduce dalla natura peccaminosa alla salvezza.
Pittore ha esposto l'animale attraverso il fondo, gli ha dato intorno all’erba verde, fiori, così ulteriormente lo separava dalla forma celeste della Madonna col Bambino rappresentati  in uno spazio d'oro di trascendenza. Due mondi. Questo nostro, pieno di peccato, ma anche d’innocenza. Altro è reale, pieno di splendore, si vede il libro - la ricchezza in sé, perline  di collo, cappotto e vestito rifiniti con una striscia d'oro ... e trecce.
Esattamente!
Trecce.
Ho cercato tra molte rappresentazioni di Maria. Nulla! Non ho trovato alcun altro quadro, in cui Madonna avrebbe sciolto le trecce. Sì, sono acconciate, sì, forse da qualche parte alla fine del XIX secolo, o anche più tardi. Forse alcuni di voi sanno le vecchie immagini della Madonna con le trecce? 
Ma queste? 
Sembrano di non essere dal mondo notevole, reale, sono così familiare, di campagna.

E su dove si trova il dipinto, nel prossimo articolo.

10 komentarzy:

  1. Pierwszy raz wizerunek Madonny z warkoczami zobaczyłam w kościele w Paczółtowicach koło Krzeszowic.Przy całej królewskości warkocze mnie zaskoczyły i urzeły.Taki ziemski swojski akcent.Obraz jest cudny.Przykład tablicowego malarstwa.Namalowany na desce lipowej."Leśna Madonna" na łące kwiatów i ziół.Ponoć to częśc jakiegoś wcześniejszego tryptyku.Roksana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madonna Paczółtowska ma włosy rozsypane, jak po rozplecieniu warkoczy. Obraz samw sobie przepiękny.

      Usuń
  2. Piękny obraz.Zawsze coś znajdziesz ciekawego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Madonna powinna mieć warkocze, lub włos rozpuszczony właściwie, ponieważ jest Panną. A włos spięty, ścięty, zasłonięty przysługiwał mężatkom. Więc, patrząc teologiczno - ikonologicznie przedstawień Madonny z wyżej opisaną fryzurą powinno być wiele. A nie ma.
    Ciekawe to.
    A obraz jakiś taki, wzruszający.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie to można interpretować, bo jeśli dziewctwo oznacza panieństwo, to tak, ale moim zdaniem była mężatką, choć dziewicą :) Tak, obraz mnie poruszył, dlatego wydzieliłam go z opowieści o całym miejscu, gdzie wisi.

      Usuń
    2. Jak to dobrze, że żyjemy w wieku XXI a nie np, XII, czy XVI w czasach reformacji i spokojnie sobie możemy wymieniać zdania na temat, bez zagrożenia oskarżaniem o herezję. :-)
      Wg Ciebie, była zamężna z Józefem, czy z Panem Bogiem?
      "Madonna kanclerza Rolin" Jana van Eycka ma włosy rozpuszczone.

      Usuń
    3. No, zamężna z Józefem. Przecież "wziął ją do siebie". W tradycji jest też mowa o ich zaślubinach, czego wyrazem jest wiele obrazów o tej tematyce, zwłaszcza w cyklach o życiu Maryi. Żadnej herezji tu nie ma. Ale za to sprzeczności znaczeniowe lingwistyczne są, bo wiele zwrotów dotyczących Matki Bożej określa ją jako Pannę. Pewnie jakiś polonista mógłby nam wytłumaczyć znaczenie słowa panna, i czy istotniejsze w jego użyciu jest dziewictwo, czy zamężność :) Być może kiedyś, gdy te określenia powstawały, dziewica i panna były nierozerwalnie ze sobą powiązane.

      Usuń
  4. Małgoniu dawno to było i chyba zobaczyłam to, co chciałam hi,hi zobaczyć.Przyjrzałam się jej teraz w internet,rzeczywiście,ewidentnie są to rozplecione warkocze,ale też piękna.Pamięć jednak zawodna!i próbuję od wczoraj przypomnieć sobie,ale było to chyba w Lizbonie,nie był to obraz lecz piękna figura Madonny z czarnymi grubymi warkoczami,to były warkocze "mięsiste"Twoja Madonna ,no wprost królewsko-"wiejsko",swojska Buziaczki za odkrywczość Roksana A zobacz no zobacz,że piękno i wyjątkowość w kątku upchany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już powstaje artykuł o miejscu, zobaczysz, ile tam cudowności!

      Usuń