poniedziałek, 3 czerwca 2019

SPOSÓB NA NIEPOGODĘ

Wspominałam, że podczas pobytu Aneczki, pogoda nas nie rozpieszczała. Pracownia jest dobrym sposobem na odpędzanie chmur. Malowałyśmy, rysowałyśmy. Jednym z efektów artystycznych posiedzeń jest portret mojej przyjaciółki. Pasowały mi do niej motywy ludowe, wiedziałam, że jej ulubionym kolorem jest fiolet, no i że ostatnio przycięto jej włosy zbyt krótko, więc je ciut przedłużyłam. Mogę więc Wam zaprezentować Anię, która zainspirowana portretem postanowiła zrobić sobie kolczyk wymyślony przeze mnie na potrzeby obrazu (jakikolwiek zawsze noszony przez nią tylko pojedynczo) .

9 komentarzy:

  1. Fiolet wymiata. hehe Genialny portret taki żywy i pełen radości. Piękne kolory, ja widzę kobietę pełną barw, taką umiejącą podzielić się szczęściem. Masz talent, podziwiam. :)

    Pozdrawiam i życzę słonecznych dni. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Aneczka taka jest, dzieli się pięknem, szczęściem. Jest pełna radości.

      Usuń
  2. Nie znam Aneczki ale portret jest tak 'zywy', ze wydaje mi sie, ze sie spotkalysmy ;-)
    A

    OdpowiedzUsuń
  3. No i kto by pomyslal 2 lata temu, ze "nasza" Malgosia bedzie takie portrety nam przedstawiala? A wszystko zaczelo sie od La Quoka:)).
    Malgosia Neuss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama bym nie pomyślała dwa lata temu, że będę malować portrety! Ale akurat przed "La cuoca" namalowałam już trzy portrety, więc nie była początkiem. Zaczęłam od autoportretu, potem portret proboszcza, następnie jeden, którego nie opublikowałam.

      Usuń
  4. Podziwiam!!!
    Ale te motywy teraz na kazdym kroku, gdzie i na co nie spojrzysz - wszedzie!
    czeko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to nie przeszkadza. Motywy są piękne, radosne i takie bardzo nasze, polskie. To dobry motyw promocyjny :) Ostatnio podczas warsztatów malowania na jedwabiu użyłam tych wzorów i kaszubskich. Są bezapelacyjnie piękne, bez względy na modę.

      Usuń
  5. Wspaniały portret. Piękne rzeczy Pani tworzy. Pani Małgosiu, wracam tu do Pani po przerwie i jeszcze raz od samiutkiego początku (!) czytam bloga, tak sobie założyłam i mam ogromną przyjemność prześledzić jeszcze raz Pani relacje z Toskanii od 2007 roku. Ile ciekawych wpisów mnie czeka! Codziennie siadam do lektury i chłonę.Zakładka od Pani, którą dostałam jakiś czas temu wspaniale mi służy. Będę zaglądać teraz na bieżąco, a mam co nadrabiać. Serdeczności z upalnej Warszawy. Ślę same dobre myśli. Dominika Nagiecka.

    OdpowiedzUsuń