czwartek, 22 września 2016

Z OCZAMI DOOKOŁA GŁOWY

Nie wiem, ile razy szłam murami Lukki.
Ile razy przyglądałam się katedrze?
Wydaje mi się, że widziałam już te głowy, ale nie poświęciłam chyba im zbyt wnikliwej uwagi.
Jest ich mnóstwo, nie starałam się liczyć. Nic o nich nie wiedziałam. Są wzdłuż obydwóch bocznych ścian (sprawdziłam, gdy już zeszłam z murów po zwiedzeniu ogrodniczej imprezy).
Trudno znaleźć informacje o tych zdobieniach. Prawdopodobnie ich autorem jest Guido da Como, aktywny w Pizie i Lukce. Spodobały mi się szczególnie te, których ramiona tworzą zielone pasy z łuków.

Ale to jeszcze nic. To było wiele oczu, ale nie moich.
Okazało się, że mam niedobory w narządzie wzroku.
Coś zobaczyłam kątem oka i już zaczęłam iść dalej.
Całe szczęście, że obejrzałam się do tyłu. Zawsze pokonywałam tę trasę mając katedrę po lewej stronie, więc nie dostrzegłam Via della Rosa, a na niej pewnego budynku.
Muszę tam dotrzeć.
Mniej więcej na tyłach katedry. Znajduje się niewielka świątynia przerobiona w XIV z oratorium, wieść gminna niesie, że związanego z Templariuszami.  Wiek później ukończono prostą fasadę, na szczęście nie zkliwidowano prawego boku, gotyckiej perełki, która zahaczyła o mój kąt oka.
Obejrzałam centymetr po centymetrze. Każdy kawałek, a że doszliśmy na miejsce od strony dzwonnicy, zobaczyliśmy od razu figurę Madonny, która nawiązuje do obrazu wewnątrz, dającego imię ulicy "della Rosa".

Wnętrza, niestety, nie zobaczyliśmy.
Oko nasyciło się gotyckimi koronkami.  Zwróciliście uwagę na fakt, że i tu jednym z ozdobnych elementów są głowy.

Nawet nie jedno oko się nasyciło, a dwoje. I tylko dwoje, z przodu głowy.
Ten malutki kościół związany jest też z dużo nowszą historią. Tutaj w ostatnich latach swojego krótkiego życia (25 lat) przychodziła modlić się bardzo czczona w Lukce, błogosławiona Gemma Galgani - mistyczka zmarła w 1903 roku. Dom jej ostatniego tchnienia jest zaraz obok.

Skoro już zaczęłam kręcić głową, z braku większej liczby oczu, to zapraszam na jeszcze kilka migawek z wieczornej Lukki:
















11 komentarzy:

  1. Nowe otwarcie, drzewa oliwkowe zawsze są dla mnie czymś niezwykłym, żyją tyle lat...a Lucca ma dla mnie jeszcze wiele tajemnic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się, o jakich drzewkach piszesz, dopiero teraz skojarzyłam, że chodziło o nagłówek. Te są widziane jeszcze z San Pantaleo, ale już niebawem zamieszkam w krainie oliwnych gajów.

      Usuń
  2. Tak Lukka podbiła i moje serce i oczy. Piękne te zdjęcia Małgorzato-jak zawsze.Tęsknię już za tymi klimatami.

    OdpowiedzUsuń
  3. San Michele in Foro ... piękny kościół, ta Madonna na zewnątrz zawsze mnie fascynuje i te kolumny różnorakie ...

    Głowy chyba widziałam ale z daleka nie mamy ich tak zbliżonych na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, San Michele to właściwie mógłby wypełnić treść całego bloga.

      Usuń
  4. Pani Małgosiu, wysłałam do Pani wiadomość - dziękuję !!! Chłonę Pani wpisy, są dla mnie jak włoskie espresso - wyostrzają zmysły. Wspaniałe detale, plastyczne ujęcia, kadry. Słowa są zbędnę, spieszę nadrabiać posty, bo dzieci śpią i mam chwilę dla siebie :-) Wykorzystam ją najlepiej - czytając Pani bloga. Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Dominiko, postaram się szybko odpisać, nie mam na razie sił na konstruowanie dłuższych myśli.

      Usuń
    2. Pani Małgosiu, pian piano, senza fretta :-)

      Usuń
  5. Drzewa to te na samej górze. Nie zauwazylam wcześniej zmiany grafiki ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to mi zabiłaś ćwieka, nie widzę tego drzewa :(

      Usuń