niedziela, 6 grudnia 2015

W NAWIĄZANIU DO BARBÓRKI

Trochę z pośligiem, bo i minęły już dwa dni od święta patronki, między innymi, górników, a i wizyta, którą wspomnę ma kilkumiesięczny czas oczekiwania na opisanie.
We wrześniu wstąpiliśmy z naszymi gośćmi do Montecatini Alto. Wydawać by się mogło, że tylko dla towarzystwa będzie to nowe miejsce, ale to złuda - zawsze coś się znajdzie, coś odkryje.
Kiedyś prowadzałam ludzi do kościoła św. Piotra, bez względu na porę roku, by im pokazać pięknie rozbudowaną, z efektami światła i dźwięku, bożonarodzeniową szopkę. Tym razem wiedziałam, że marne szanse, bo już wcześniej kaplica odzyskała swój sakralny charakter. Jest dobrze utrzymana, a malowane figury, przykuły moją uwagę, bo po tym, gdy odnowiłam Madonnę, pilniej przyglądam się tutejszym tradycjom polichromii.

Pierwszy raz baczniej przyjrzałam się też kolumnom dzielącym nawy kościoła. Tak szkaradnego zabudowania to chyba jeszcze nie spotkałam. Już lepiej było zakryć wszystko, by stare kapitele nie przynosiły wstydu "poprawiaczom". Trochę lepiej ma się fasada, której romanizm jest bardziej czytelny. Zapewne stały przed nią lwy, których resztki są do obejrzenia wewnątrz świątyni.



I już właściwie mieliśmy wychodzić na zewnątrz, ale nie dawała mi spokoju karteczka z napisem "muzeum". Hmm.. Jakie tu muzeum? Niczego takiego wcześniej nie było. Otóż było! Założone na początku XX wieku. ale przez wiele lat zamknięte, bo nie było komu zadbać o eksponaty. Obecny proboszcz nie tylko naprawił szkody powstałe w samym kościele w wyniku trzęsienia ziemi, ale za jego posługi w końcu muzeum odzyskało stan świetności.
Jest w nim wiele ciekawych obiektów sztuki sakralnej. Drewniane popiersia, statua Matki Bożej z XII wieku (nie do sfotografowania, ze względu na fatalne światło).

Oprócz głównej sali muzeum prezentuje niszę w której stoi XVI wieczna szafa z relikwiarzami, ale najcenniejszy i najbardziej zaskakujący eksponat to niesamowity gotycki relikwiarz z głową ... św. Barbary, która została zabita właśnie poprzez ścięcie.

Nie wiadomo, skąd tak cenna pamiątka po świętej. Średniowieczne dokumenty przepadły, gdy zamek Montecatin przejął we władanie Cosimo de Medici, każąc zniszczyć tutejsze archiwum. Święta Barbara i we Włoszech jest patronką górników. Montecatini jednak chwali ją głównie jako opiekunkę strażaków. Wiem, że jakieś uroczystości ku czci Barbary odbywają się 4 grudnia, ale osobiście ich nie widziałam.

Jeszcze tylko zdjęcie sferyczne Kościoła św. Piotra i wychodzimy.

Schodzimy z powrotem na główny plac
Zaraz koło małego teatru, w głębi podwórza, stoi niski budynek, na który też wcześniej nie zwróciłam specjalnej uwagi. Nigdy nie widziałam tak lubianych przeze mnie herbów montowanych w fasady budynków użyteczności publicznej, a takową była XIV wieczna siedziba podesty i sądu.

Teraz to już tylko łagodny spacer po Montecatini Alto.








A, nie, nie.
Pierwszy raz trafiamy na otwarty inny kościół, kryjący się w cieniu wieży z rzymskim zegarem (sześciogodzinnym). To Kościół św. Jakuba i Filipa, z pochodzenia romański, lecz całkowiecie przebudowany w baroku, którym, wiadomo, mocno się nie zachwycam.

Jak na barok jest w nim i tak spokojnie, a tylko dla jednej niezwykłej tablicy warto tu zajrzeć. To wielki drewniany i złocony relikwiarz, gromadzący maleńkie cząstki świętych, nawet nie wiem jakich. Relikwie otaczają XIV wieczny obraz Madonny Karmiącej.

Kliknij, by zobaczyć wnętrze w fotografii sferycznej.

I jak tu nie wracać do miejsc, w których się już było? Nie zawsze odkryje się św. Barbarę, ale przynajmniej zobaczy znane sobie domy, rzeźby, ludzi w innym świetle, chociażby świetle zachodzącego (jak zwykle z lekka kiczowato :) słońca.







6 komentarzy:

  1. Moja mamusia była Barbara. Tak mnie nostalgicznie nastroił Twój wpis. Piękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętałam, nawet myślałam o niej pisząc :)

      Usuń
  2. Dla mnie Montecatini Alto to też stary znajomy(-ma?).Jeśli jesteśmy w północnej Toskanii, to zawsze wpadamy tu choć na chwilę, na kolację na przykład i na mały spacerek po tym pięknym "siodełku". Ale do kościoła otwartego nie udało nam się trafić - dzięki za zdjęcia i wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Wami, ileż razy ja tam przechodziłam i było zamknięte? Nie zliczę.

      Usuń