środa, 24 czerwca 2015

MUSZĘ ZOBACZYĆ

Ciągle uczę się mówić sobie, że nic się nie stanie, jeśli gdzieś nie pojadę, coś ominę, czegoś nie zauważę, nie zwiedzę. Powoli daję sobie radę z ogromem niezobaczonych wystaw, ale co zrobić z takimi, które mają etykietę "muszę zobaczyć"?
Tak było w przypadku właśnie kończącej się wystawy poświęconej formie książki zorganizowanej na podstawie zbiorów własnych Biblioteca Medicea Laurenziana. Ciągle nie mogłam wygospodarować czasu, myślałam, że po powrocie z Polski łatwiej znajdę taką możliwość. Taaaa ....
Wtorek był jedyny możliwy z serii: Dzisiaj, albo wcale! W tę i z powrotem, tylko i wyłącznie na wystawę "Kształt książki". 

Florencka biblioteka nie ma wielkiej powierzchni wystawowej, dzięki czemu jej wystawy mają bardzo kameralny charakter, co bardzo lubię. Pozwala mi to lepiej skoncentrować się na obiektach. 

Wystawa prezentuje rozwój dokumentów piśmiennych, począwszy od terakotowych płytek, na których jest zapisane potwierdzenie przekazania ziarna do publicznego spichlerza, poprzez zwoje papirusowe, a skończywszy na formie kodeksu, czyli tej, którą my kojarzymy ze słowem książka - zbiorem kartek (papirusowych, pergaminowych, papierowych) spiętych ze sobą na jednym brzegu. 
Oprócz wnętrz, można było zobaczyć bogato okute okładki umożliwiające przechowywanie książek połozonych poziomo, jedna na drugiej. I te łańcuchy! Świadczące o tym, jak cennym dziełem była kiedyś książka, strzeżona pilnie przed kradzieżą nie tylko metalowym mocowaniem, ale i nałożeniem ekskomuniki za wyniesienie z biblioteki!

Najstarsze prezentowane papirusy pochodzą z III wieku przed narodzeniem Chrystusa. Nadziwić się nie mogłam, że dotrwały do naszych czasów. Są takie kruche, wydaje się, że od samego patrzenia mogą zamienić się w pył.

Myślałam, że forma zwoju wyszła już zupełnie z użycia, a jednak najmłodszy na wystawie - zbiór magicznych przepisów z Etopii - pochodzi z przełomu XIX i XX wieku. Treść zwojów jest tak różnorodna, jako i kodeksów. Są księgami biblijnymi, są sprawozdania z podróży, są erotyczne rysunki o wielkim konkursie na jeszcze większe penisy. 

Przy okazji szukania informacji o zwojach dotarłam do (jakże oczywistego) odkrycia, że futerał, w którym przechowywano zwoje nazywano bibliotheca.
Najwięcej czasu spędziłam nad miniaturami w manuskryptach kodeksowych. Obfotografowałam każdy szczegół, aż plecy bolały od ciągłego pochylania sią nad gablotami. 

Na koniec dotarłam do księgarenki, w której oprócz katalogu wystawy wypatrzyłam dwie wielce ciekawe książki. 

Jedna jest zbiorem pytań i odpowiedzi o możliwym pożywieniu na Ostatniej Wieczerzy oraz o tym, jakie pożywienie "kładli" na stół malarze słynnych wieczerników - tłumacząc na polski jej tytuł to "Stół Boga". Druga książka, niewielkich rozmiarów, poniekąd też jest poświęcona jedzeniu, ale jakże w inny sposób. To "Dziennik" Pontormo. Dowiedziałam się o tych zapiskach podczas wykładu o malarzu  i jego dziele z kościoła Santa Felicita. Gdy więc zobaczyłam tytuł, wiedziałam, że nie tylko "muszę zobaczyć", ale i "muszę kupić". Pamiętnik zdaje się być napisanym na życzenie dietetyka, malarz skupia się głównie na tym, co zjadł, kiedy i z kim. Prawdziwy świadek tamtych czasów, co jadano, jak na to kiedyś mówiono, albo jak zapisywano zwykłe słowa, jak je skracano, itp. Niezwykle interesująca pozycja wydawnicza, wzbogacona o słownik i szkice malarza. 

PS. Pomyślałam sobie, że na wystawie brakuje najnowocześniejszej formy książki, jej postaci elektronicznych i audio. I tak ciągiem myślowym doszłam do internetu, co przypomniało mi, że w poprzednim wpisie nie napisałam o jeszcze jednym wielkim pozytywnym zjawisku. Dostępność do publicznych sieci wi-fi, jej prędkość, funkcjonalność stron, to coś, czego Włosi mogliby uczyć się od Polaków. Spróbujcie intuicyjnie obsłużyć tutejsze strony bankowe, znaleźć szybko i bezboleśnie jakieś połączenie autobusowe lub inne potrzebne informacje. Italia dzielnie trzyma się wzorów z początków internetu.  Tu ciągle używa się jeszcze faksu oraz czeków bankowych.




6 komentarzy:

  1. Fantastyczny wybór! Miejsce i zbiory wyjatkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mogę doczekać się, co też pokażą po tej wystawie. Powinnam chyba jakiś abonament u nich mieć :)

      Usuń
  2. Piękna wystawa. I jak smacznie pokazana!
    Obie zakupione ksiązki - bardzo kuszące...
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuszące, to mało powiedziane. Cieszę się nimi jak dziecko.

      Usuń

KONTAKT (proszę pamiętać o wpisaniu maila)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *