czwartek, 27 grudnia 2007

BOŻE NARODZENIE W TOSKANII


Od razu, na wstępie, zaznaczam, że to własne radosne obserwacje, czasami tylko potwierdzone przez rodowitych Toskańczyków:

Świąteczność nadciąga, jak i w Polsce wszystkimi wystawami sklepowymi, światłami na ulicach i dekoracjami przed domami, wśród których króluje czerwony, wspinający się po drabince przerośnięty krasnolud zwany Mikołajem.
Wszędzie wyrastają Mercatini di Natale - czyli ryneczki bożonarodzeniowe. Zazwyczaj jest na nich mydło powidło, i piękne przedmioty na prezent i okrutne badziewie.


W niedzielę 23 grudnia w Lukce wszystkie sklepy były otwarte kusząc cudnymi wystawami.


Zmęczeni poławiacze prezentów przysiadali w barach na gorącą czekoladę ze śmietaną, lub bez...
Na jednym z placów rozpłaszczyło się lodowisko. Dopiero po chwili zauważyłam, że wszyscy mają jednakowe łyżwy, wypożyczone. No przecież! Na co im własne? Gdzie by mogli na nich jeździć? Skąd znaleźć mocno zamarznięte jezioro, albo wielokilometrowe lodowe rozlewiska Warty z mojego dzieciństwa?



W kościele nie ma roratniej mszy, ale na 9 dni przed zaczyna się codzienna Nowenna do Bożego Narodzenia.

Tradycji za wiele nie poznałam, ale:

1. Charakterystyczne ciasto to panettone (dosłownie chlebisko). Drożdżowy wyrośnięty keks. Wypieka się go w specjalnej formie papierowej, ponad którą wyrasta i tak się pozostawia do sprzedaży. Recepta wypieku, związana z Lombardią, sięga XV wieku. Kiedyś w okolicach Bożego Narodzenia był tutaj podobno niezywkły widok podążających pracowników, z jakichkolwiek miejsc pracy, wszyscy mieli w rękach zgrabnie zapakowane panettone, otrzymane w prezencie na Święta, w drugiej trzymali butelkę spumante.
Nie wiem, czy obecnie jeszcze wypieka się to ciasto w domu. Markety były zastawione stosami tego produktu w różnych odmianach, z rodzynkami , bez kandyzowanych owoców itp., itd.
Dostaliśmy parę opakowań w prezencie. Doszukiwałam się na opakowaniu konserwantów, nie znalazłam, ale jakim cudem toto ma datę przydatności do kwietnia?
Ciasto przełamuje się palcami i zjada po kawałku.





2. Prezenty bardzo często podarowuje się w koszach, tak że nasi wiklliniarze mieliby tu żniwa na Boże Narodzenie. Wszędzie pełno płytkich koszy. W takim koszu pakuje się np. zestaw lokalnych specjałow spożywczych, dobre wina, zestawy kosmetyczne itp. Całość owija się celofanem związanym wstążkami.
3. Najważniejszym elementem wystroju w domu i w kościele jest preseppio, czyli żłóbek, szopka. Wiele sklepów i takich typu Castorama i marketów bardziej spożywczych ma wiele elementów do utworzenia szopki, zwłaszcza typu neapolitańskiego. Część tych elementów jest ruchoma i nawiązuje do dawnego życia na włoskiej wsi. Obrazuje to zobaczona na wystawie pewnej księgarni w Lukce szopka. Znalazł się na niej i młynarz, i kowal, i tkaczka i stolarz. Nie zabrakło wyciskarni oliwy.






Bardziej rozbudowanym typem szopek są takie nazwane przeze mnie "światło i dźwięk". Jest to bardzo przestrzenna konstrukcja, z tłem np. falującego morza (jak ta w Montecatini Alto) albo trochę skromnejsza, zbudowana przez młodzież w kościele Św. Krzysztofa w Lukce. W tych szopkach zmienia się oświetlenie, czemu towarzyszą jakieś utwory muzyczne.


W kościołach, jest różnie. Wielkie figury i rozmach, albo niewielka szopka, tak jak u nas, ze względu na nieduże przestrzenie naszej świątyni. W tym roku Krzysztof zakupił studzienkę z cieknącą wodą a ja domalowałam tło do intsalacji przygotowanej przez parafian.
4. Choinka, owszem, istnieje, ale stoi przed kościołem. Traktowana jest jako zbyt pogańska by ustawić ją wewnątrz. I nas ubrana w bombki przygotowane przez dzieci uczęszczające na katechezę. W domach ponoć mają choinki, ale nie mogę tego potwierdzić, bo odpadło nam uczestniczenie w świątecznym obiedzie, gdyż kochana Franka jest ciągle w szpitalu i nie mogła dopełnić zaproszenia.
5. Głównym posiłkiem w Toskanii jest obiad świąteczny. Ponoć bardziej na południe kultywuje się jeszcze wieczerzę wigilijną, z zachowaniem tradycyjnego postu.
6. Obchody zaczyna się również Mszą o północy. Gdzieś w kościele ( u nas na ołtarzu)umieszczona jest figurka Dzieciątka Jezus, kóremu po Mszy oddaje się cześć poprzez ucałowanie rzeźby, coś jak w Polsce adoracja Krzyża w Wielki Piątek.
7. Nie istnieje pojęcie drugiego dnia świąt, jest jedna msza na uczczenie pamięci Św. Szczepana. Z tego jednak, co się dowiedziałąm, większość ma wolny dzień od pracy.
8. Jeśli chodzi o wolne dni to szkoły zazwyczaj zaczynają naukę dopiero po Trzech Królach, ale o samym święcie dopiero 6.stycznia.

I chyba tyle moich obserwacji. Jeśli ktoś jeszcze jest czegoś ciekaw, niech pozostawi pytanie w komentarzu, może uda mi się na nie niebawem odpowiedzieć.

więcej, lepszej jakości, zdjęć w albumie online

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz