czwartek, 27 grudnia 2007

* W OKTAWIE BOŻEGO NARODZENIA


Nie chciałam pisać, że już po, bo ciągle niezywkle radośnie i uroczyście jest w domu. No i nie dotarły jeszcze wszystkie prezenty, dzięki "ukochanej" Poczcie Polskiej.
Te Święta uczyniły mnie jeszcze bardziej ptakiem domowym. Udało mi się popełnić sernik z ciastem kakaowym oraz strudle makowe! Te drugie tym bardziej przysporzyły mi dumy, że naczytałam się o możliwości popękania a tutaj: roladka w roladkę. No i nie wkleiłam ciągle jeszcze widoku pierników:






Wigilia była cudownie spokojna i przyjacielska. Szkoda oczywiście, że te odległości ... ale..
Nie będę się chwalić cudownymi prezentami, tylko Druso niech ma dowód na pyszną kość:







Wczoraj wydaliśmy polski obiad dla okolicznych znanych nam Polaków (księży i świeckich). Było nadspodziewanie miło. Mam nadzieję, że w tej pięknej atmosferze, oprócz polskich potraw, dopomógł wystrój pokoju, nad którym pracowałam wiele dni.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz