piątek, 28 grudnia 2007

* TO JUŻ PÓŁ ROKU!


Dzisiaj zaczął się siódmy miesiąc mojego zamieszkania w tej cudnej krainie. Choć na przekór mojemu zachwytowi Toskanią, nie pozostaliśmy w niej, tylko ruszyliśmy na północ do Emiglia Romana, ok 1,5 godziny stąd, do Apeninu Bolońskiego. Najwyższy szczyt Corno alle Scale ma 1945 m n.p.m. Tym razem jednak tam się nie wspinaliśmy, lecz powędrowaliśmy nad jeziorko. Oczywiście zamarznięte przypomniało mi scenę z "Inaczej niż w raju" Jarmuscha, zwłaszcza z tą barierką w szczerej bieli.

Zeszłego lata widziałam jeziorko z oddali, błyskało ślicznym turkusem. Teraz jeszcze nie było takiej ilości śniegu, tak że chociaż można było odróżnić ląd od wody.
Za to sama wyprawa przednia: śnieg, mały mróz i słońce. Zadziwiające, ale mało narciarzy, wszystkie wyciągi stały. Nie do końca rozumiem dlaczego. Coś w internecie znalazłam o problemach modernizacyjnych i ekonomicznych. Muszę jeszcze poszperać.

Wycieczka więc pychota!



Podejście niezbyt ostre, pod koniec trochę mocniej wiało i na szczęście u celu przywitało nas otwarte schronisko z ciepłą herbatą.

Psom może ciut mniej się podobało, zwłaszcza Bojanglesowi, którego łapki niestety okazały się niezwykle wrażliwe na twardy śnieg.



Drogę powrotną, z góry, przebył na rękach Krzysia, a w samochodzie obydwa stwory padły wykończone.
Ja też już niewiele sił z siebie mogę wydobyć, więc czem prędzej siadam i piszę i wklejam zdjęcia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz