wtorek, 19 stycznia 2010

MAŁE RADOŚCI

Były dwie.

Jedna to przyjemność zrobienia pierogów, które na dodatek pozwoliły ugościć niespodziewanego gościa. Jako stara gadżeciara uwielbiam przedmioty ułatwiające mi życie w kuchni. 

Ciasto miesza robot, ale nie lepi pierogów, a zawsze mi się podobały pierogi z falbankami. Raz zupełnie niespodziewanie odkryłam w sklepie niepozorny komplet białych foremek. Tu prezentuję jedną wielkość, są 4 rodzaje. No i proszę, szast prast i voila!

A druga radostka to znaleziony w ogrodzie, przetrwał szaleństwa koparki i zapowiada to, co tygrysy lubią najbardziej.

16 komentarzy:

  1. Czyżby zapowiedź wiosny?
    U nas jeszcze śniegi w najlepsze zalegaja i padają...
    Śliczna ta foremeczka do pierogów,rzeczywiście piękana falbanka z niej wychodzi.A czy trochę przyspiesza i ułatwia lepienie ?
    Moja pierożasta rodzina gotowa jest ,,wtrząchnąć" straszne ilości kazdych pierogów i jeśli już się za to zabieram wykonuję tak 120 -150 sztuk!
    Fajnie by było mieć taka foremkę i falbankę i ułatwienie jednocześnie
    Pozdrawiam z zaśnieżonej wciąż Gdyni :)))
    Gdynianka

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniam!!!
    Zrobilam sie głodna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejciu, cuuudny kwiatek!
    A pierożki ...mniam, wymiękam, pyszności Małgosiu!:)
    Ściskam:***

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja nawet mam takie foremeczki (są Gdynianko w POlsce w kazdym supermarkecie, kupiłam zestaw trzech sztuk w Tesco), ale jeszcze ich nie używałam.
    "Wiosna", hmmmm. Nie bardzo już pamiętam, co to takiego, Małgosiu...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapachniało, zajaśniało wiosna, ach to ty...
    :( a u nas zimy jeszcze przybyło

    OdpowiedzUsuń
  6. a pierożki szczególnie z kapustą i grzybami i do tego barszczyk, pychotka!

    OdpowiedzUsuń
  7. mój Ty Tygrysku, własnie wysłałam smsa, niech Tygrysy wygrywają!!!! pozdrówka Monika z Poznania

    OdpowiedzUsuń
  8. wiosna.... marzę o niej od grudnia jak nigdy w życiu :))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie foremeczki do pierogow to ja w Polsce mialam, od tesciowej dostalam, a skad ona je miala, nie wiem! ALe takze uwazam, ze ulatwiaja zycie...
    To sie jeden narcyz wyrwal, zakwitl i wiosennie zaprezentowal :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiosan?? Mam nadzieje, ze niedługo i do nas zawita. A póki co pada śnieg, pada śnieg..

    OdpowiedzUsuń
  11. jeden kwiatek wiosny nie czyni ale jest milutko. . .

    OdpowiedzUsuń
  12. Niebieska zawsze czujna i na posterunku :))) Małgosia cały czas w czołówce!

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie były ruskie, pierogownik został w domu rodzinnym więc lepiłam ręcznie i nie wyszły tak ładne jak twoje!

    OdpowiedzUsuń
  14. moja Babcia to robia pierogi,,,wielkie, ogromaśne, czekałem z wypiekami na twarzy żeby ich skosztować...Babci nie ma a smak pozostał

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeden kwiatek, a ile radości. U mnie siarczyste mrozy. Jedynie dzisiejsze słoneczko, poprawia mi humor i to, że dzień już dłuższy. A wiosna taka wyczekana, będzie na pewno piękna.

    OdpowiedzUsuń