piątek, 20 maja 2016

WĄTPIĘ

To może jeszcze pójdę do ogródka, przeflancuję ogórki.
Wątpię - nie zdążysz.
Do maszyny do szycia też jeszcze siądę.
Wątpię, żebyś dała radę.
Napiszę któryś z zaległych artykułów.
Wątpię, czy coś sensownego sklecisz.

I tak mi od kilku dni powtarza, gdy tylko wejdę do kuchni, bo na razie tam zamieszkał.
Anioł o wątpliwym imieniu "Wątpię".
Wypatrzył go Krzysztof u handlarza starzyzną, podesłał zdjęcie z pytaniem: "kupić?".
Poturbowany, chyba z jakiejś żywicy. Nie miałam nawet czasu dogłębnie mu się przyjrzeć, ale od razu zapałałam do Wątpię sympatią.


Jest duży, ma ponad pół metra wysokości.
To misa na wodę święconą, już widzę twarze ludzi, którzy by maczali palce w takiej wodzie a potem spoglądali aniołowi w twarz. Przefiltrowałby wszelkie niecne uczynki na wylot i powiedział " Hmm, wątpię, czy tu pomoże woda święcona." :)


Prawdopodobnie nie będzie mnie na blogu przez półtora tygodnia. Zajęć huk, dwa wyjazdy.
Może jednak zdarzy się cud i coś wrzucę tutaj?
.
.
.
.
.

27 komentarzy:

  1. Minka rzeczywiście wątpiąca :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wątpię....
    Kinga
    PS. Buon viaggio! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wątpię, że wrzucisz! hehehe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzutem na taśmę udało mi się coś napisać w "przepisowym" terminie.

      Usuń
  4. Wow!!!
    Co za aniol! Jedyny! Niepowtarzalny! Nawet trudno mi byloby wymyslic takiego...
    Gartuluje zdobyczy
    A

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieje, ze cos "wrzucisz".Bedzie nudno I cicho bez Ciebie I wpisow! Pozdrowionka z nareszcie wiosennej Kanady!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko było siadać do internetu - czas był zbyt piękny.

      Usuń
  6. o rany rewelacyjny !!! też bym go brała z miejsca. Minę ma bezcenną ten kto go stworzył musiał być jajcarzem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo jajcarzem z lekka słabym warsztatem :)

      Usuń
    2. jak zwał tak zwał ale efekt powala :D

      Usuń
  7. Rewelacja-jakby usiadł na cierniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fakt, ta mina wiele mówi :-)
    Ile trzeba odwagi i wiary w siebie, żeby się na taki osąd codziennie wystawiać!
    Pozdrawiam serdecznie
    Ewa z Legnicy

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastyczny egzemplarz. Ja bym go tylko w kuchni nie wieszała. Wątpię, czy pod takim okiem wyjdzie Ci coś zjadliwego;))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie to on raczej wygląda jakby kielicha wypił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, to może być prawdopodobne. Teraz rozumiem, dlaczego coś mi szybko butelki się opróżniają :)

      Usuń
  11. On kpi i myśli "Ty nie dasz rady, oczywiście, że dasz radę" do miłego..

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie było mnie kilka miesięcy i od razu na Wątpie/go (?) trafiłam :) Poczytam to za dobry znak. Tak na przekór. A teraz śmigam choć odrobinę nadrobić zaległości.
    Agnieszka
    The sec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu! Czekałam na wieści! Przyznam, że się martwiłam, ale też ciągle nękałam św. Ritę w wiadomej intencji. Bentornata!

      Usuń
  13. Wieści niestety nie są dobre, a ja potrzebowałam kilku miesięcy intensywnej pracy, żeby zepchnąć wszystko w niepamięć. Trzeci raz z rzędu... Boli. Teraz serię badań, również genetycznych przeszliśmy. Wszystko zaczyna się i kończy na trombofilii u mnie. Czekamy na wyniki badania kariotypów. I tyle. Albo aż tyle. Ale św. Rita zapewne wie, co robić i jestem dobrej myśli, a przy tak intensywnym wsparciu!!! i przymominania jej intencji to nie może być inaczej jak dobrze. Wiem, że powinnam była napisać wcześniej. Przepraszam, ale nie moałam siły. Internet i bloga zaniedbałam okropnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę nie przepraszać. Cieszę się z powrotu, a o dalszej modlitwie zapewniam!

      Usuń