wtorek, 15 grudnia 2009

NASTĘPNE SŁODKOŚCI

Poniedziałek miał dość wyrazisty podział. Do obiadu większe zakupy w olbrzymim hipermarkecie położonym nieopodal Montecatini Terme. A potem piekłam pierniki. I na tym skończyłam. Z ozdabianiem poczekam. Tym razem nie musiałam sobie dosładzać, więc dla kontrastu wspomagałam się pysznym wytrawnym płynem :)

Wieczorem natomiast zaczęłam pisać poprzedniego posta, zakończyłam dzisiaj około południa robiąc przerwę w pisaniu na sprzątanie i pucowanie. Popołudniem zabrałam się za szycie fragmentów wystroju świątecznego do soggiorno. Ale o tym na Wigilię. Czynności nie za wiele, bo wszystkie zagarnęły czas. A za oknem od dwóch dni wiatr urywa głowę. To chyba dmucha śnieg, który spadł w górach, gdzie z kolei mroźno i bezwietrznie. Przez wiatr musiałam mocniej nagrzewać pracownię,gdyż zimnica hulała sobie bezwstydnie po moim królestwie i ręce grabiały. Druso bał się szumu i niezbyt mu się podobało przebywanie w pracowni. Teraz leży na moich kolanach opierając łeb o prawą rękę, czyli skutecznie utrudnia mi pisanie. Zaraz jednak się to skończy, bo idę na Mszę św. połączoną z Nowenną na Boże Narodzenie. Nie ma tu Mszy roratniej ani rekolekcji, więc trzeba między innymi w ten sposób przygotować się na Święta. 

Cieszę się, że większość przesyłek już dotarła i jak widzę w całości. Uff! A Wasza radość jest przemiła - zapakuję ją sobie pod choinkę :)

12 myśli:

  1. Właściwie to dobry pomysł - Radość pod chionkę położyć...
    Niewiele waży a jak dużo ciepła daje!!!
    U mnie uszka do barszczu już ulepione i zamrożone ,jutro chyba przyjdzie kolej na wigilijne pierogi:)))
    Joanna z Gdyni

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Jak ładnie to napisałaś, o tej radości pod choinką :)
    Juz dwa wieczory zabieram sie za uszka i nie mogę zacząć, tyle pracy zawodowej :) I znowu zrobiło się po 22,00, cóż trzeba będzie lepić po nocy...
    Pozdrawiam cieplutko
    Eugenia

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. szalona :) jesteś szalona :)
    do mnie przesyłka nie dotarła ale i tak się cieszę i bardzo dziękuje
    ----
    dzisiejszych twoich opowieści nie przeczytałam :) odpisywałam na przemiłe maile , jak tak dalej pójdzie przeczytam w Święta :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. A ja dostałam ją wczoraj. Bardzo dziękuję za pachnące listki i prześliczną kartkę z życzeniami. To moja pierwsza przesyłka z Italii i to świąteczna więc radość
    tym większa. Bardzo Ci dziekuję Małgosiu.
    :-)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Do mnie chyba też dotarła wczoraj, ale kompletnie mi wyleciało z głowy, ze to może być paczuszka od Małgosi, bo poleciałabym na pocztę natychmiast. Ale dziś przed wieczornymi zajęciami sobie ją odbiorę z radością!
    Kinga z Krakowa

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Małgosiu, jak pięknie napisałaś o tej radości!
    Wiesz, mnie też przepełnia taka radość. Patrzę na świecę i ją wącham. Ach, ma cudny zapach! :)
    Wącham też listki i mówię do siebie, że mam kawałek Toskanii w domku i to mnie tak bardzo raduje:)

    Dziękuję :**

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Tak pachnoca i swiatecznie juz u Ciebie, ze az mam wyrzuty ze niewiele jeszcze zrobilam, oprocz porzadkow i udekorowania domu!
    A kulinaria czekaja...

    poza tym i u mnie leje i wieje, po prostu - zima!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. ho, ho, ho moje pierniki to dopiero muszą poczekać na udekorowanie, w ogóle muszą poczekać na siebie :) bo ja i pieczenie chyba nie chodzimy wspólnymi ścieżkami :) zresztą może i dobrze, przy moich skłonnościach do jedzenia słodyczy w ilościach nieograniczonych, mogłoby się to dla mnie naprawdę źle skończyć :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Pierniczki odpracowała moja córka, mnie dopadła infekcja...
    Na pocieszenie przyszła dzisiaj książka i prezencik - paczuszka ziół( bazylia, oregano) i suszonych pomidorów z pozdrowieniami od samej Autorki ! Małgosiu, bardzo dziękuję, już widzę, jaki to będzie rarytas na święta :)Książka oczywiście.
    Pozdrawiam serdecznie
    Eugenia

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. A co drogie czytelniczki zapakują sobie pod choinkę? Czy to również, będzie coś niewidocznego dla oczu?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Co zapakują? Oprócz tego co zwykle towarzyszy mojej rodzinie przy wigilijnym stole także i moją świadomość czegoś w rodzaju przyjaźni, czy więzi łączącej mnie z innymi czytelnikami tego bloga i oczywiście z jego autorką?
    Trochę smutku z powodu bardzo trudnych chwil przeżywanych przez mojego kolegę z pracy i trochę nadziei, że zdrowie jego syna ulegnie poprawie...
    No i trochę marzeń, oczywiście o podróżach do Włoch.
    Kinga z Krakowa

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Co zapakują?
    W jednej paczce dużo radości, czułości i nadziei na przyszłość, oraz dobre zdrowie swoich bliskich.
    W drugiej paczce marzenia o dokładnym zwiedzeniu Toskanii, a może też południowych Włoch...
    Eugenia ze Śląska

    OdpowiedzUsuń na zawsze