środa, 18 kwietnia 2012

BYSTRY APARAT

No bo, niestety nie ja.
Zrobiłam kilka zdjęć irysom, które pojawiły się w poprzednim wpisie.
Jeden kwiat zostawiłam sobie na osobny wpis. Tak się skoncentrowałam na gąsienicowatych pręcikach, że nie zobaczyłam lokatora schowanego w kwiecie.
Stereotypowa turystyczna Japonka ze mnie, która dopiero wie, jak jej się udały wakacje, gdy po powrocie z podróży przejrzy zdjęcia.
Zobaczcie, co odkryłam:

26 komentarzy:

  1. Śliczny:) Jak można nie lubić pajączków?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Małgosiu jestem zachwycona .....irysy o tej barwie mnie zauroczyły ...
    Na szczęscie nic "Pani się nie stało " ....ja też często okrywam "niespodzianki" kiedy odczytuję fotki ....
    Wiosennie pozdrawiam z chłodnej Wielkopolski ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie kolor mają niesamowicie głęboki :)

      Usuń
  3. Brrr... ;) pająk. Śliczne to zdjęcie, ale pajączek mnie przestraszył hihi ;) Boję się pająków.
    Fajnie tak odkryć coś na zdjęciach,prawda?
    Pozdrowienia Małgosiu

    OdpowiedzUsuń
  4. Pracując w ogrodzie zignorowałam zwykłego pospolitego pajęczaka, a on mnie ugryzł niespodziewanie. Czyżby moja lekceważąca postawa sprowokowała cienkonogiego z małym okrągłym tułowiem drapieżnika ?
    Nie wiedziałam, że Japonki dopiero po przeglądnięciu zdjęć stwierdzają, że wakacje były udane. Coś w tym jest. Ja też lubię przeglądać zdjęcia, zachwycać się na nowo i tęsknić:)
    Piękny irys :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich nigdy nie lekceważę, uciekam, piszczę, nienawidzę.
      A z tymi Japonkami, to myślałam, że dowcip jest już wyświechtany.
      Ale samo oglądanie zdjęć po wakacjach jest jak najbardziej wskazane, w końcu po to je robimy :)

      Usuń
    2. Ale samokrytyczna Japonka z autoironią :), taka do której jak ulał pasuje "błogosławieni, którzy potrafią śmiać się z siebie, będą mieli ubaw do końca życia" :), a lokator pewnie był schowany, a na widok flesza - zapozował :)

      Usuń
    3. Jo, bardzo ciekawe powiedzenie, muszę trenować, żeby mieć radochę nawet na łożu śmierci :)

      Usuń
  5. Pani Małgorzto,
    jestem w połowie drugiej części Pani książki i z każdą kolejną stroną mój "apetyt" na Toskanię rośnie :) Pozdrawiam z Krakowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę sobie wyobrazić, że i mój nie maleje :) A to, co opisałam to tylko moje wrażenia przeplecione migawkami z własnego życia - wierzchołek góry lodowej, którą jest Toskania :)

      Usuń
  6. Irys piękny, pająk zdecydowanie nie! Moja znajoma nie wyrzuca pająków twierdząc, że dla domu to dobrze. Ja nie zabijam, ale wyrzucam na zewnątrz. Humanitarnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie istnieje dla mnie uczucie humanitaryzmu względem pająków, panicznie się ich boję :)

      Usuń
  7. pajączek śliczny ale dobrze ,że tylko na fotografii.Niejednokrotnie byłam świadkiem jak Japończycy przelatywali przez muzeum robiąc zdjęcie każdemu eksponatowi w biegu dosłownie. A ja przed Primaverą przesiedziałam w Uffizi pół dnia i więcej rzeczy nie pamiętam .Też to chyba nienormalne. Irysy u nas zakwitną za miesiąc albo i dłużej. Przyjeżdżając do Polski można sobie przedłużyć wiosnę. Ja miałam to szczęście w ubiegłym roku :-). Zapraszam i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszko dziękuję za zaproszenie, nie mam pojęcia, czy w ogóle w tym roku wyląduję w Polsce. Na razie nie zapowiada się.

      Usuń
  8. Jak tu pięknie i zielono i kwitnąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, szkoda, że ta zieleń i kwiaty, to nie moja zasługa, ale w imieniu toskańskiej wiosny dziękuję :)

      Usuń
  9. Kocham fiolet, kocham irysy! Zdecydowanie nie kocham pajaków!Mam dreszcze!

    OdpowiedzUsuń
  10. Irysy to moje ulubione kwiaty. Lokator rzeczywiście pozuje z wielką gracją.Do takich stworzeń pozostaję w szacunku i także uciekam przed nimi.Bardzo podnoszą mi ciśnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, możemy chyba jakiś klub "miłośniczek" pająków założyć :)

      Usuń
  11. Wspomniałam o Tobie na moim blogu i mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe:)
    Zapraszam zatem do niezwykle ciekawego miasteczka uzdrowiskowego na poranny spacer :)
    http://ewa-naprzeciwszczciu.blogspot.com/2012/04/moje-podroze-poranek-w-acqui-terme.html

    Pozdrawiam ciepło i życzę miłej, pełnej nowych wrażeń niedzieli :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ewo, poczułam się jak klasyk. No, no, no, no. Żeby mnie cytować? Fiu, fiu!

      Usuń