czwartek, 5 kwietnia 2012

PREZENT NA WIELKI CZWARTEK

Dzisiaj właśnie jest ten dzień, kiedy dobrze jest pamiętać o ustanowieniu Kapłaństwa. 
Wszystkim księżom życzę wszelkich łask płynących 
ze Zmartwychwstania Pańskiego.
A dla mego pryncypała dodatkowo przygotowałam prezent,  także dla bardziej uroczystego sprawowania sakramentu Eucharystii, którego ustanowienie również przypada na Wielki Czwartek.
Pomysł wziął się z niefortunnego ołtarza posoborowego oraz także niefortunnej próby przyciemnienia drewna. Ołtarz ponoć nie mógł być z kamienia, bo musiałby być murowany, na co nie chciał zgodzić się konserwator zabytków. Tak mi przynajmniej wyjaśniała pomysłodawczyni pojawienia się nieszczęsnej formy kloca. Nawet jeśli drewniany, to mógł choć trochę nawiązać, do tego, co wokoło.
Kolor jasnego orzecha jeszcze bardziej wyróżniał mocną i toporną formę. Kiedyś więc Krzysztof kupił bejcę i sam ambitnie wziął się za przemalowanie na ciemniejszy kolor. Wyglądało to lepiej, ale nie dopilnowałam, jakiego rodzaju była ta bejca. Po pomalowaniu wyglądała mi na lakierobejcę, więc się lekko zdziwiłam, że powierzchnia złapie każdą kroplę wody, każde dotknięcie ręki. Nie przyszło to też do głowy dwóm sprzątającym kościół paniom, które chciały ładnie umyć ołtarz. W trakcie mycia wystraszyły się maziajów i zostawiły to w takim stanie nic nikomu nie mówiąc. No i wyszła gustowna plama.
Zaproponowałam w ramach prezentu pomalowanie przedniej ściany ołtarza. Czatowałam na jakieś dni, kiedy nabożeństwa będą odbywały się poza kościołem parafialnym. I tak się złożyło w zeszłym tygodniu. Miałam na to tylko trzy dni, więc gnałam z malowaniem. Robiłam przerwy na ugotowanie szybkich obiadków i wracałam do pędzli. Towarzystwa dotrzymywał mi Druso, chrapiąc słodko w zakrystii i czasami tylko kontrolując, gdzie jest aktualnie jego pani. Miał o tyle dogodny punkt obserwacyjny, że drzwi zakrystii prowadzą wprost do prezbiterium, gdzie tworzyłam marmoryzację i iluzję trzeciego wymiaru. Czasu trochę za mało, dwa dni malowałam w poziomie, więc nie mając dobrego odejścia nie wszystkie błędy od razu wyłapałam, a trzeciego dnia, gdy ołtarz wrócił do pionu, już nie było czasu na wszystkie poprawki. Chociażby za długiej ręki San Pantaleo. No trudno. Może kiedyś to poprawię?
Kręgosłup dostał w kość, ale jeszcze do niedzieli musi mi posłużyć, potem dostanie wolne :)


16 komentarzy:

  1. Jak zwykle czytam z przyjemnością. W wolnych chwilach zapraszam do mnie, być może zainteresuje Cię dzieło Jerzego Dudy Gracza - Golgota Jasnogórska Trzeciego Tysiąclecia.
    Pozdrawiam ciepło:)))
    http://ewa-naprzeciwszczciu.blogspot.com/2012/04/kartki-z-pamietnika-golgota-trzeciego.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już wiesz Ewo, zajrzałam i się zapatrzyłam. Dziękuję :)

      Usuń
  2. Gratuluje efektu.
    Mysle, ze pryncypalowi i parafianom sie spodoba.
    Mam nadzieje, ze kolejne panie sprzatajace nie beda miec tyle zapalu, zeby Twoje malartswo intensywnie potraktowac szczotka i, co gorsze, jakims cilitem albo czyms podobnym ;-)
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję A. Potraktowałam malunek lakierem do samochodów, więc chyba oprze się zakusom sprzątających, hi hi hi.

      Usuń
  3. Robi wrażenie!
    Księdzu Krzysztofowi w dniu ustanowienia Kapłaństwa posyłam wyrazy szacunku i wielkiej sympatii :)
    Strasznie jestem ciekawa reakcji parafian - no, oczekuję entuzjazmu i aplauzu! Napiszesz, co mówili?
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli w ogóle zauważyli, bo to nie jest ich mocną stroną, to niektórzy podchodzili sprawdzić, czy to jest rzeczywiście namalowane. A już absolutnie nikt nie zna własnego patrona, więc musiałam tłumaczyć skąd atrybut gwoździa przytwierdzającego dłonie do głowy. Krzysztof dziękuje za życzenia :)

      Usuń
  4. Wielkie uściski dla Krzysztofa!
    Wiem jedno - jakbym miała takie farby i taki ołtarz i taki kościół i takiego dobrego przełożonego i byłabym Tobą,też bym tak ładnie zrobiła! A tak poważnie - pięknie będzie w te święta w Waszym kościółku... Ściskam Was świątecznie ugniatając ciasto na mazurki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę jednego mariankowego mazurka!

      Usuń
  5. czemu ja tu wcześniej nie trafiłam tylko akurat dziś? Tak się zachowuję w księgarni, gdy zostało pięć minut i nie ma czasu tylko przerzuca się kartki i szybko, szybko! Bardzo się cieszę, że tu jestem. Jak tylko znajdę chwilę to wrócę. Z pozdrowieniami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Klarko :) Rozgość się proszę, obiecuję nie zamykać jeszcze mojej "księgarni".

      Usuń
  6. To się nazywa prezent!! Świątecznie pozdrawiam i życzę szczęśliwości na nadchodzący czas i nie tylko:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieńdobry i szczęść Boże ,trafiłem na Pani blog zupełnie przypadkowo przeglądając stronę organizacji "Otwarte drzwi".Ktora na chwilę obecną współpracuje z organizacją w której kiedyś udzielałem się również ja (mówię o EAPN i ATD).Cóż piękny blog miałem okazje mieszkać we włoszech ok.7 lat ,niestety nigdy nie było mi dane zachaczyć dłużej o Toskanię a szkoda. Pozdrawiam i życzę wesołych świąt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozdrowienia i witam serdecznie życząc oczywiście wspaniałej Wielkanocy. A tak z ciekawości zapytam, bo nie kojarzę, jak można do mnie trafić oglądając stronę takiej organizacji?

      Usuń
  8. Jakoś tak trafiło chyba przez jakis link ,musiałbym sprawdzić czy poprzez stronę ,czy tez poprzez wyszukiwarkę .W każdym razie widząc Toskanię w tytule wszedłem bez zastanowienia się dwa razy ,jestem fanm włoch i włochów jakby na to nie patrzeć to to miejsce kompletnie zmieniło moje życie i punkt widzenia swiata.

    OdpowiedzUsuń