niedziela, 12 kwietnia 2015

W PROSTOCIE SIŁA

Uwzięłam się na znalezienie przepisu.  Także dlatego, żebyście chociaż w ten sposób mogli na chwilę posmakować Florencji.
Chodzi, oczywiście, o ostatnio odkrytego kurczaka w maśle.
Włoskie przepisy są, i owszem, ale ciągle z jakimiś dodatkami, a ja chciałam dokładnie takiego kurczaka jak w Trattoria Sostanza.
Znalazłam w końcu stronę jakiejś amerykańskiej właścicielki restauracji, która była kiedyś we Florencji i chodziła do Sostanza tak długo, aż podpatrzyła cały przepis. Musiała polować na stolik przy wejściu do kuchni, po prawej stronie, bo tylko stamtąd widać poczynania kucharza.
Podejrzewam, że amerykańskie kurczaki muszą być olbrzymie, gdyż nie zgadzał się mi czas smażenia ani ilość tłuszczu. Zaskoczyła mnie pewnym z pozoru drobnym chwytem, jakim jest pozostawienie skóry. Nie, nie. Samo pozostawienie skóry rozumiem, mięso ma inny smak, ale w tym kurczaku jedzonym we Florencji w ogóle nie czułam skóry, ale i nie poczułam jej we własnym.
Do rzeczy więc:

KURCZAK W MAŚLE
2 piersi z kurczaka, ze skórą (opracowałam też wersję na udka, albo całe nóżki, bo te można kupić ze skórą)
kostka masła
mąka do oprószenia
sól
cytryna

ważny sprzęt: patelnia z metalowymi uszkami

Filety zrobiłam sama, bo miałam w zamrażarce całego kurczaka. Podejrzewam, że świeży tylko zyska na delikatności. Nie wiem też, czy same piersi można kupić ze skórą? Nie miałam, kiedy tego sprawdzić.
Rozgrzewamy piekarnik na ok 250 stopni, mój chyba nie osiąga takich temperatur, ale nie jestem pewna, bo moja najwyższa temperatura nazywa się "max". 
Kurczaka dość solidnie solimy. Mam wrażenie, że sól nie przenika za mocno do środka. 
Oprószamy w mące, strzepując jej nadmiar.
Na rozgrzaną patelnię z połową masła, które wrze, wrzucamy kurczaka (skórą na dole) i, nie ruszając go, smażymy przez 7-10 minut (oczywiście czasy poprawiłam odpowiednio do wielkości mojego mięsa). 
Na następne 7-10 minut wkładamy do piekarnika, po czym wyjmujemy, odwracamy i dodajemy pozostałe masło, czekając aż się dobrze rozgrzeje. 
Ot, wszystko!
Z czasami smażenia jest to kwestia i piekarnika i wielkości piersi. Im krócej, tym lepiej, ale chodzi o to, by mięso nie było w środku surowe.
Podać z kawałkiem cytryny do wyciśnięcia.

Podałam do tego chleb pszenny na pszennym zakwasie, którym ostatnio się zajadamy.



Oczywiście jeszcze sałata, surówka, czy na co tylko będziecie mieli ochotę.
 Smacznego!




20 komentarzy:

  1. Uwielbiam jak gotujesz ! Zawsze jest pyszne. Znałam ten przepis pod inna nazwą-przywiozłam przepis z Kanady. Może zawędrował tam przez amerykankę o jakiej wspominasz w tekście. Ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam historii przepisu, na pewno od kilkudziesięciu lat potrawę tę serwuje się w "Sostanza".

      Usuń
    2. Każdy, kto kiedykowliek miał szczęście i przyjemność jeść u Małgosi, może powtórzyć za Moniką: Uwielbiam! :)
      Kinga

      Usuń
  2. Chciałam uprzejmie zapytać czy jest szansa na degustację owego przysmaku w przypadku ewentualnych odwiedzin?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szansa ewentualna by była, kuraka nawet bym poleciała upolować. Kiedy przyjeżdżasz?

      Usuń
  3. Wyglada pysznie i tak pewnie smakuje.Chiałam przy okazji i nie na temat zapytac jak podobała sie poezja mojej przyjaciòłki , ktòra zostawiłam kiedys dla pani u ks. Krzysztofa ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo smaczny. A co do poezji, to akurat nie odnajduję się w takich klimatach.

      Usuń
    2. Aż mnie ciarki przechodzą z ciekawości co to były za klimaty...

      Usuń
  4. czy to były wiersz typu: A na tej serwecie spoczął kurczak najlepszy na świecie ???

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepraszam zatem za niefortunny " prezent".

    OdpowiedzUsuń
  6. Toskańskie jedzenie pobudza apetyt nie tylko na jedzenie ale i na podróże!

    OdpowiedzUsuń
  7. "Na rozgrzaną patelnię wrzucamy połowę kurczaka i, nie ruszając go, smażymy przez 10 minut" - a reszta kurczaka gdzie i jak? Czy patelnia ma byc sucha czy dodajemy maslo? Maslo świeże czy topione? ( przy wysokich temperaturach jednak świeże maslo się pali).
    I tak dalej... Czy moge prosic o uszczegółowienie przepisu?
    Pozdrawiam ze ślinotokiem
    qd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, gdzieś mocno ścięłam myśl. Już poprawiłam. Masło, oczywiście, się pali, to cały urok tej potrawy.

      Usuń
  8. Bo to właśnie w prostocie tkwi siła smaku i aromatu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to główna zasada toskańskiej kuchni, po co udziwniać, gdy można prosto :)

      Usuń
  9. A tak się zastanawiam (jako że zaraz zapragnęłam przepis wypróbować) - gdyby francuskim sposobem do masła dodać łyżkę oliwy? Nie będzie się przypalać tak szybko, a może i wcale... Wypróbowane przy rybach :) Pozdrawiam, Aldona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bać się masła! Jak to mawia pryncypał: Co tu psuć, co tu psuć?

      Usuń