niedziela, 11 listopada 2012

FOTOMONTAŻ

Pozostał mi jeszcze jeden wpis o Florencji, z tego samego dnia, gdy odwiedziliśmy Cimitero degli Inglesi, i gdy spotkałam, trzech mistrzów.
Przewrotnie nie zachowam chronologii i zacznę od zakończenia tej wycieczki, a był to obiad u Świętego Pijaczyny (Santo Bevitore).
To specyficzny lokal. Z ciekawym wystrojem o artystycznej nutce. Niby w przystawce była szynka i sery, niby z gruszkami, ale na pikantnie (kelner nazwał miksturę musztardą z gruszek).  Ośmiornice też się jada w tym regionie, ale tak podanej, utopionej w kremie z papryki jakoś nie kojarzę z żadną toskańską potrawą. Krzysztof wybrał niby coś bardziej bezpiecznego, bo grillowany drób, ale dziki, czyli perliczkę. Wszystko smaczne, godne polecenia. Tylko, czy polecenie ma sens, jeśli menu zmienia się u Pijaczyny każdego dnia?
A teraz wróćmy pod baptysterium. Pogodę mieliśmy wyjątkowo i niespodziewanie piękną. W prognozach zapowiadano ulewy, lecz parasole pozostały bezrobotne w samochodzie.
Słońce dawało światło podobne do tego podczas zachodu słońca.
Wydawało mi się, że dużo tego błogosławieństwa, jak na jeden dzień. A to nie był koniec.
Podeszliśmy na Piazza del Duomo i zobaczcie:
To nie fotomontaż!

Wokół baptysterium ustawiono dziesiątki drzew oliwnych. Widok tak samo niezwyczajny, jak spotkanie trzech krzyży w baptysterium. Dobre wprowadzenie w atmosferę niezwykłości tego, co oczekiwało nas po wejściu.

26 komentarzy:

  1. Co też przyniesie kolejne Florens?!
    I jak się przeistoczy Piazza Duomo?
    W tamtym roku wspaniały trawnik, teraz gaj oliwny
    a co za rok???
    Pozdrawiam,
    Małgorzata Kistryn

    OdpowiedzUsuń
  2. oj czas szybko leci poprzednie Florens było chyba w 2010, więc pewnie trzeba będzie poczekać aż dwa lata na nowe cuda!
    Pozdrawiam,
    Małgorzata Kistryn

    OdpowiedzUsuń
  3. Plac Duomo wypiekniał przez poustawiane drzewa oliwne, dzięki za tę wycieczkę
    j

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite!
    Chciałabym to zobaczyć na własne oczy! I żadne drzewo nie ucierpiało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mażenko, one były w olbrzymich donicach. A poza tym zostały przygotowane przez fachowców, czyli szkółkarzy z ... Pistoi :)

      Usuń
  5. Wow, rewelacyjnie wygląda wokół Duomo! Zachwycająco. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Małgosia , Ty to masz szczęście do niezwykłych wydarzeń.Zatkało mnie jak zobaczyłam te oliwki. czego to ludzie nie wymyśla. Gaj oliwny z dnia na dzień.Widziłam takie w szkółkach pistoiskich.Ależ miałaś dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak, Maszko! Moje toskańskie anioły wiedzą, kiedy mi szepnąć na ucho: "jedź do Florencji".

      Usuń
  7. Szczęka mi opadła na widok tych drzew oliwnych! Niesamowite! Nie wiedziałam nic o tym zwyczaju "cudownego zazieleniania" placu przed Duomo. Może napisz coś więcej na ten temat, Małgosiu? Chyba, że już pisałaś, a ja przeoczyłam...

    Dziś po obiedzie włączyliśmy sobie na wielkim ekranie telewizora pokaz naszych zdjęć z ostatnich wakacji... i też dziś "byliśmy" we Florencji :)))

    Saluti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno nazwać to zwyczajem, bo "Ogród oliwny" jest imprezą z ogromnego Biennale Dóbr Kultury i Środowiska. Pierwsze odbyło się w 2010 roku głównie po to, by znaleźć odpowiedzi na pytania, ile kosztuje utrzymanie kultury i środowiska, sądząc z programu, z akcentem na kulturę. Niby w nazwie jest biennale, ale część wydarzeń miała miejsce i w 2011 roku. Program takich spotkań jest strasznie szeroki, są to głównie konferencje, targi, spektakle, instalacje, dlatego wolałam w ogóle nie wspominać o Florens 2012, a skupić się na przepięknym obrazie drzew w nietypowym dla nich miejscu. Zresztą nie lubię pisać o czymś, co tylko znam z internetu, choć wiadomo, że wiedza w nim bywa mi podporą podczas powstawania konkretnego artykułu.

      Usuń
  8. Ślicznie z tymi oliwkami.Czy będą one tam na stałe? Byłoby rewelacyjnie.
    Pozdrawiam .Warmianka

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie !! Dobrze, że akurat tego dnia Was tam poniosło !

    OdpowiedzUsuń
  10. Drzewko oliwne wyrosło na najbliższe drzewo mojemu sercu. Widok każdej gałązki a zwłaszcza tych starych powykręcanych pni niesamowicie mnie wzrusza...Duomo w gaju oliwnym to najpiękniejszy sen, marzenie.....
    Jestem podobnie poruszona, wzruszona.. jak po Twojej opowieści o trzech krucyfiksach w baptysterium, tamto było bardzo duchowe to bardziej estetyczne.
    Wciąż na nowo budzisz we mnie toskańskie tęsknoty:)
    Dziękuję:) CMOK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, też mam jakiś specjalny sentyment do tych drzew. Pamiętam swoje totalne wzruszenie, gdy pierwszy raz chodziłam po gaju oliwnym. :)

      Usuń
    2. Mają w sobie coś tak prostego, pierwotnego... dlatego są tak piękne. Rosną tylko w pięknych krainach, budzą więc dodatkowe wzruszenia. Przypominają też Jezusa modlącego się w gaju oliwnym, tworzą taką duchową łączność:)
      -----

      Małgosiu, czytałam o deszczach u Was. Prawda to:(((?

      Usuń
    3. Prawda, leje i leje. Ale na razie bez trwogi. W końcu to pora deszczowa. :) Wiesz, jak się miło siedzi w pracowni i świece robi w taka pogodę?

      Usuń
  11. Te drzewa mnie ujęły. Jakby było mało "rzeczy", od których można "kręćka florenckiego" dostać. A ta ośmiorniczka...mmm, idę przeszukać lodówkę bo niemiłosiernie głodna jestem. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak, tamtego dnia wróciłam nieźle zakręcona :)

      Usuń
  12. Wiesz Malgosiu, te drzewa oliwkowe na tle budynkow wgladaja przepieknie. Trudno cokolwiek napisac, wyobrazam sobie jednak, ze w rzeczywistosci byl to widok zapierajacy dech w piersi i jeszcze to blekitne niebo.

    Wasz obiad bardzo smakowity, ja tak jak Ty, uwielbiam owoce morza. Kiedy z mezem (on ich nie znosi) wybieramy potrawy i ja zamawiam robale, jego mina jest bezccenna. Przemycilam juz krewetki do naszych posilkow a to juz prawie cud:)))
    Serdecznosci sle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z owocami morza różnie bywa, muszę mieć na nie specjalny apetyt. Bywa, że jem, smakują mi, a po chwili zaczynają rosnąć w gardle, mimo, że nie mam żadnego urazu do nich.

      Usuń
  13. Straszne nieszczescie nawiedzilo Toskanie, ogladam TV i jestem przerazona ogromem zniszczen.
    Malgosiu, czy u Was wszystko w porzadku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w Pistoi wody utrzymały się w korytach. Ślicznie dziękuję za zainteresowanie :)

      Usuń
  14. Tak bym chciała, żeby one tam były ZAWSZE. Chciałabym to zobaczyć.
    Pozdrawiam, Aldona

    OdpowiedzUsuń