poniedziałek, 18 lutego 2013

SWÓJ IDZIE!

Z Wielkim Postem zaczyna się zazwyczaj tutejsza kolęda, czyli błogosławieństwo domów i rodzin, jako przygotowanie do Wielkanocy, zwana popularnie "świętą wodą". Krzysztof właśnie chodzi z błogosławieństwem na terenie drugiej parafii.
To górzysty teren, w niektórych miejscach z rozrzuconymi mocno domostwami.
Do jednego takiego domu wiedzie długa ścieżka, wzdłuż której jest siatka, a za nią witające gości dwa rozjazgotane owczarki maremmańskie.
Nic to, niech szczekają, taka ich natura - bronić przed obcymi.
Nagle na ścieżce, z "nieodpowiedniej" strony siatki, pojawia się trzeci owczarek, ale niemiecki.
Także ujada na widok idącego człowieka.
Krzysztof kontynuuje marsz, nie za energicznie, ale stanowczo do przodu.
W końcu staje przed psem i zagaduje do niego.
Powoli daje się obwąchać, w końcu czule podrapał wilczura, ale gdy rusza dalej, ten zaczyna szczekać, jednak już nie na niego, lecz na ciągle awanturujące się psy zza siatki.

12 komentarzy:

  1. Mnie się od razu skojarzyło ze świętym Franciszkiem :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ładnie! Się proboszcz ucieszył, gdy mu powiedziałam :)

      Usuń
  2. A mnie też ze św. tyle, że Janem Bosco gdy ten wychodził z domu pojawiał się przy nim nieznany pies (jak Anioł stróż).
    Marysia R.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna winietka, piękna Pistoia, dawno mnie tam nie było, ołtarz San Zeno mi się przypomniał

    serdeczności,

    iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak. Bardzo się cieszę, że w niej mieszkam :)

      Usuń
  4. No, wszyscy, którzy znają Księdza Krzysztofa wiedzą o jego wielkiej sympatii do zwierzaków i - jak widać - z wzajemnością! :))
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie wiedzą, jaka to męka iść z nim gdzieś. Zaczepia wszystkie czworonogi, nawet te podkute :) Czasami prawie go odciągam, bo gdzieś trzeba iść, a tutaj miłe chrapy konia, a piesek każdy piękny.

      Usuń
  5. Bardzo mi się podoba, że ksiądz Krzysztof tak kocha zwierzęta. Marzę o tym, żeby każdy proboszcz w Polsce opowiadał wiernym o św. Franciszku i św. Rochu, przypominał, że zwierzęta to nasi bracia mniejsi, dla których Bóg stworzył świat. Były na nim przed nami. Może mniej by było wszelkiego nieszczęścia, okrucieństwa, którego ofiarami stają się psy, ptaki, koty? Bardzo pozdrawiam Don Cristophoro :) Aldona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę pamiętać jednak, że dla Ks. Krzysztofa (z czym się absolutnie zgadzam) zawsze przed zwierzętami jest człowiek. Zawsze. A już jego pobożność nie pozwala na wpuszczenie zwierząt do kościoła, w czym naśladuje (wbrew powszechnej opinii) św. Franciszka.

      Usuń