środa, 4 czerwca 2014

CZEREŚNIE W PRATO

Zdążyliśmy przed szpakami!

W końcu!

Najadłam się czereśni i nawet 6 kg poddałam obróbce, nie tylko termicznej :)

Nigdy wcześniej nie robiłam zapraw z czereśni.

Szybki myk do internetu, co proponują polskie i włoskie strony.

Zdecydowałam się na:

1. Czereśnie w porto - już po spróbowaniu zalewy, wiem że będą pyszne. Na 1 kg czereśni daje się 400 ml trunku, 600 ml wody, 20 dag cukru i 6 niewielkich kawałków kory cynamonowej. Zalewę podgrzewa się do roztopienia cukru, a następnie "podtapia" się nią czereśnie (z pestkami) w słoikach.

2. Konfitury - zrobiłam dwa rodzaje, ale ułatwiłam sobie zadanie tym, że najpierw pozostałe (po zalewaniu porto) 5 kg wydrylowanych czereśni męczyłam wysokimi temperaturami w towarzystwie niecałych dwóch kilogramów cukru. Wydawało mi się, że dałam za mało cukru, bacząc na różne przepisy, a okazało się, że przygotowałam bardzo słodką bazę. Dzięki ukochanemu robotowi, nie stałam nad czereśniami. Mam podgrzewaną  misę, więc wystarczyło zadać trzy razy po mniej więcej 2,5 godziny podgrzewania i mieszania z kilkugodzinnymi odstępami między każdym grzaniem, a otrzymałam gęste konfitury. Lecz to nie był koniec ich męki.

Rozdzieliłam efekt na dwie części.
- Do jednej wcisnęłam sok z jednej cytryny i dałam mnóstwo cynamonu. Kocham tę przyprawę i chyba się podłamię, jeśli Unia wprowadzi kretyński zakaz jej sprzedaży.
- Drugi smak ma przeznaczenie towarzyskie - być dodatkiem do serów. Potraktowałam go więc świeżo zmielonym pieprzem i octem balsamicznym. Tym razem kwaśnym. Jeszcze nie próbowałam z serami, ale mogę takie ostre konfitury jeść i bez towarzystwa nabiału.

I tu nie obyło się bez mojej kaligraficznej fiksacji. Przygotowałam etykietki pisane italiką. A że zrobiłam ich za dużo, mam propozycję:
Pierwszej osobie, która zechce powtórzyć katusze nad czereśniami, oddam 9 etykietek na konfitury z cynamonem i 8 - z octem balsamicznym. Wystarczy zgłosić chęć przygarnięcia etykietek - tu w komentarzu, bądź mailowo, bądź na FB, jakkolwiek.  A że w Polsce czereśnie dopiero nadchodzą, to jeśli je zechce ktoś z kraju, przydadzą się jeszcze w tym roku.
Tych etykietek wystarczy na dużo więcej słoików, więc jeśli ktoś nie zamierza zaprawić ponad 5 kg, niech da znać, przekażę pozostałe etykietki następnej chętnej osobie.

Niestety, nie zostało mi nic z "czereśniami w porto".

Ostała się jedna nietypowa etykieta, na dowód mojego roztargnienia. Kilka razy wypisując etykiety, napisałam frazę, która stała się tytułem tego wpisu :)




23 komentarze:

  1. Jak zwykle perfekcyjne wykonanie , etykiety śliczne.
    Pozdrawiam Warmianka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jak widać po ostatniej etykietce, a nie była jedyna, do tej perfekcji to mi bardzo daleko :)

      Usuń
  2. Będę robić! Zwłaszcza czereśnie w Prato! Pierwsza!!!!! :))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż się zapomniałam podpisać z tego wszystkiego. Ciekawe, czy zgadniesz. kim jestem :)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za duże spektrum możliwości, nie dam rady zgadnąć. Etykietek do czereśni w Prato, ani w porto, niestety nie mam, poza tą jedną niedoróbką z końca wpisu. A czy całą resztę mam zarezerwować dla Ciebie? Kimkolwiek jesteś? :)

      Usuń
  4. Nie całą resztę, aż taka zachłanna nie jestem. Niech i inni chętni mają trochę radości.
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się, że które i ile etykietek chcesz?

      Usuń
    2. Zrobię z octem b. :). I jeśli to możliwe jeszcze, o te zawieszki poproszę.
      Kinga

      Usuń
  5. Apetyt na czereśnie, zwłaszcza w Prato, a także w porto, rośnie we mnie... Etykietki już kocham, ale nie będę udawała, ze zrobię konfitury. Może by w porto albo w jakim sherry (ciekawe, czy dałoby się w vin santo? chyba ma za małą moc alkoholową, ale może nie? przywiozłam domowe vin santo, które jest dla mnie za słodkie i za mało wyraziste, może by do czereśni?) - ale tych etykietek akurat nie zbywa.

    serdeczności kaszubsko-truskawkowe

    wona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to wszystko dlatego, że czreśnie w porto już miałam zrobione i wiedziałam, ile potrzebuję etykietek :)

      Usuń
  6. Śliczne etykietki, teź sądzę, ze jesli już zabrałabym sie za przetwarzanie czereśni, to najlepiej wyszłyby mi czereśnie z Prato, ew.z Kołobrzegu:-) iwonka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he. Te z Kołobrzegu, to chyba na słono, w zalewie z wody morskiej?

      Usuń
  7. Pyszne zakończenie wpisu! Że o początku nie wspomnę. U nas jeszcze "przedczereśniowo".
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie szybko umieszczałam wpis, bo może ktoś się zainspiruje konfiturami i etykietkami :)

      Usuń
  8. I smaczne i piękne. Działki nie mam ale zawsze coś tam robię w tym roku będzie kolejna nalewka na czereśniach, robię raz na dwa lata a dżemiki to babcia robiła, jakoś nie zdążam i zjadamy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Etykietki ciągle u mnie, w razie czego ...

      Usuń
  9. Boskie czereśnie i pomysły na nie też super!
    U nas jeszcze czereśni nie ma, zjadłabym .:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majanko, jakby co, etykietek nikt nie przygarnął.

      Usuń
  10. No i zdaje się, że przede mną zdążyliście ;) A co do ostatniej etykietki to ja mam swoją teorię...otóż jak widać musiałaś skosztować porto przed dodaniem do czereśni, no nie ? Aha, spóła - mam na myśli konfitury :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałaś tak od razu walnąć tym porto w gardło me? A co do czereśni, to wiesz, gdzie jest drzewo :)

      Usuń
  11. Delektuję się smakiem wyobraźni:) Renia od Andrei Sarto

    OdpowiedzUsuń
  12. Czereśnie w porto - powiadasz... To na pewno zrobię ... Już szykuję buteleczki .... I będę miała w swoim adelinkowym zakątku coś pysznego i wyjątkowego:)))

    OdpowiedzUsuń