piątek, 10 października 2014

LINGWISTYCZNE PROBLEMY

Miałam już nie pisać o Prowansji, szykuję inny wpis, ale przypomniałam sobie o drodze powrotnej, którą umiliło nam nie tylko 181 tuneli (Aneczka liczyła), ale i spotkanie z francuskimi celnikami.
System pobierania opłaty za autostrady, raz z góry, raz za przejechany odcinek, powoduje, że na trasie kilka razy przekraczałyśmy bramki. Za którąś bramką z kolei, zatrzymali nas celnicy. Otwieram okienko, a pan zaczyna do mnie mówić piękną, acz obcą mi francuszczyzną. Przeszłam na włoski, i okazało się, że w tym języku będziemy mogli się porozumieć.

Celnik: Dzień dobry, francuska służba celna.
Ja: ?
Celnik: ...
Ja: Tak?
Celnik: Dzień dobry, francuska służba celna.
Ja: Zrozumiałam, ale co powinnam zrobić?
Celnik: Czy macie panie coś do oclenia?
Ja: Nie.
Celnik: A kwotę powyżej 10000 euro?
Ja: Nie.
Rechot, chichot i turlanie się ze śmiechu (w myślach moich, oczywiście)
Celnik: Skąd jedziecie?
Ja: Wracamy z wakacji w Prowansji, byłyśmy na kursie kaligrafii.
Kaligrafia - trudne słowo, co odbija się na twarzy celnika. Zagląda na tylne siedzenie, leżące tam pudło z książkami o kaligrafii i manuskryptach ma go przekonać o prawdziwości moich słów. Wzrok jednak ześlizguje się na pudło obok.

Celnik: A tam co jest?
Jak ja mu wytłumaczę, że tam jest sto gęsich wydmuszek, które zamówiłam na adres Fundacji w Krakowie i Ania Jeziorna przywiozła mi je do Prowansji, gdzie nastąpił przeładunek? Nie mogę sobie przypomnieć, jak jest gęś po włosku, a o wydmuszce we włoskim wydaniu nie mam bladego pojęcia. W końcu konstruuję bardzo pogmatwaną wypowiedź z użyciem także jednego angielskiego słowa (Co ja na to poradzę, że przez cały tydzień rozmawiałam z Dominique po angielsku?):
Ja: Tam są puste jaja pewnego ptaka.
Celnik robi oczy z lekkka wybałuszone i w każdym ma same ?????? 
Nie docieka, o co mi chodziło.
Celnik: Kim panie są?
Ja: Polkami.
Celnik: Proszę jechać. I po francusku wyjaśnia kolegom, co akurat zrozumiałam. Jadą włoskim samochodem, ale są Polkami.

20 komentarzy:

  1. Wiesz co? Ty to jesteś jeszcze większa wariatka niż ja! :)))))))))))))))
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  2. "Puste jaja pewnego ptaka" dobre - ale z Wami to strach jeździć bo człowiek niby z kursu kaligrafii wraca, a kolejne kilka lat w pudle może posiedzieć za te jaja :) - chociaż siedzieć w takim towarzystwie to sama przyjemność - nic tylko turlać się ze śmiechu
    Nicko Zaffon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden strach, zupełnie bezpiecznie turlałyśmy się następne 600 km.

      Usuń
  3. Nie ma to jak wracać z kursu kaligrafii, z pustym jajkiem pewnego ptaka :)
    Dziękuje za wywołanie ataku śmiechu u mnie :)
    Pozdrawiam serdecznie z Wiednia.

    OdpowiedzUsuń
  4. A co to - nie może Polka podróżować z Francji włoskim samochodem? wiem powinniście francuskim? nie - obowiązuje patriotyzm polskim! Unia bez granic a jednak z celnikami...
    Ta paczka-wyjątkowo podejrzana..ciekawe czy nie podsunęłyście jakiemuś przemytnikowi zamianę trefnego materiału w wydmuszki?
    Szmuglować puste jajka - też coś! Śmiech wskazany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celnicy mają prawo sprawdzać w każdym miejscu swojego kraju.

      Usuń
  5. O mały włos nie umarłyśmy z Pauliną ze śmiechu. "Puste jaja pewnego ptaka"! Wyobrazam sobie jego fejs. To już wolal Was puścić. ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam Was serdecznie obie, na zdrowie!

      Usuń
  6. Zdecydowanie musiałyście wyglądać na to że szmuglujecie coś bardziej kontrowersyjnego niż zwykłe wydmuszki. Żeby chociaż bombki . pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi zadałaś pytanie, jak by mu wytłumaczyć, że wiozę bombki?

      Usuń
  7. Ależ to przecudne, Małgosiu! "Puste jaja pewnego ptaka"! Wyobrażam sobie minę celnika - bezcenne!
    A swoja drogą - celnicy wszędzie tacy sami...
    Pozdrawiam - szczerze rozbawiona
    Ewa z Legnicy

    OdpowiedzUsuń
  8. Dawno do Ciebie Małgosiu nie zaglądałam, wpadlam w jakis kolowrót braku czasu na relaks, straszne, ale w końcu zachodzę, a tu od razu takie jaja, niezła historyjka, pozdrawiam serdecznie, Iwonka

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ się uśmiałam, jeszcze się śmieję, super "puste jaja..."
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahahahaha! Padłam ze śmiechu :) "Puste jajka pewnego ptaka" to hit! "Nic, nic - one są Polkami"; świetne zakończenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze kwiczę, gdy sobie przypomnę tę scenę. A już trasa do San Pantaleo przeszła nam w szampańskich humorach. co chwilę rżałyśmy z uciechy.

      Usuń