poniedziałek, 20 sierpnia 2007

POLSKOŚCI

No i byli goście. Ależ miło! Była Magda z Rodziną. Najpierw solidny obiadek a potem pojechaliśmy do prywatnego parku należącego do Giaccherino. Taka mnie tam błogość ogarnęła, że zupełnie zapomniałam porobić zdjęć. Nic straconego. Tylko malusie migawki jako przedsmak tu wkleję.
     
A co do smaków, to juz niemal mieliśmy wracać a na dole gaju oliwnego odkryłam obficie obsypaną owocami figę o odmianie fioletowej. Przesłodkie i pyszne owoce!
To zdjęcie poniżej to nie żaden fotomontaż tylko ostrość akurat złapana na motyla:
Dzisiaj najpierw na moment goście (znajomi Mirka) dowieźli jeszcze wina, które w środę ruszy do Polski - taka wymiana na mój bagaż 
Potem była strasznie głośna burza. Następnie pojechałam zrobić parę zakupów, kóre Krzysztof zabierze do Polski, żebym nie musiała martwić się zbyt dużym i ciężkim bagażem, gdy polecę w październiku. Od dzisiaj wieczór zostaję sama w domu - do środy. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek nocowała w domu bez ludzi za ścianą. No! Ale w końcu mam dwa obronne psy 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza