piątek, 5 października 2007

PO PORZĄDKACH NAGRODA

Oddam konia za pamięć! Co to było wczoraj? Okruszki dnia: Wykopaliśmy część akantów, żeby uratować je przed kosiarką a potem i nawet chyba małą orką. Jak dotąd ogród nie przypomina ogrodu. Może się to zmieni po moim powrocie z Polski? Na razie jest tam niezła "gemela".
Dom już co nieco ogarnięty. Nawet robocze pomieszczenie w końcu z uszczelnionym dachem mogliśmy jako tako uporządkować i umeblować. Mamy tam jedną szafę z ubraniami Krzysztofa, komodę z ręcznikami i różne łazienkowe oraz gospodarcze kosmetyki. Sprzęt prawdziwej gosposi  czyli odkurzacz, miotły (a może sprzęt czarownicy?), froterka elektryczna itp. Ciągle jeszcze mieszkają tam narzędzia. No i jest to miejsce do suszenia prania.
Wieczorem dokończyliśmy oglądać "Dżumę".
Dzisiejsze zajęcia znacznie lżejsze - z mojej strony - bo Krzysztof odprawiał pogrzeb (co tutaj potocznie zwie się "transportem"!).
W końcu trafiłam do pracowni, by poeksperymentować z odlewaniem świec. Nie powiem, wciągająca czynność, nie mogłam jednak jeszcze zrobić zdjęć, dopiero jutro wyjmę niektóre z form i wstawię knoty.
A późnym popołudniem pojechaliśmy na spacer do parku Giaccherino, w końcu lepiej sfotografowanego. Psy były rozanielone przestrzenią, co widać po minie Bojanglesa.

Jak już chyba kiedyś pisałam, park należy do wielkiego kompleksu poklasztornego. Jest obecnie w nienajlepszym stanie, a jedyne, co tam bardzo zadbane to oliwki, bo przynoszą wymierną korzyść. Obecnie na etapie dojrzewania.
    

Aż dwukrotnie spaceruje się tam alejami cyprysowymi, patrząc na małe cyklamenki oraz dzikie goździki (mam nadzieję, że tak mogę je określić) w pełnym rozkwicie.
  
Jedna z alej, wiedzie od klasztoru na wzgórze, a druga ku krzyżowi na drugim końcu parku.
    

W oddali zobaczyliśmy nasz kościół. W parku widać go wyraźniej, niż z samego klasztoru. To ta mała budowla z wieżyczką, lekko w lewo od środka fotografii.
Chciałam jeszcze dzisiaj wkleić zaległe zdjęcia ze sklepu z wyposażeniem ogrodów, ale może na dziś wystarczy? I tak uzupełniłam w końcu zapis z 19. września o fotkę z aukcji oraz ten z podróży doTreppio, mogłam wzbogacić go zdjęciami od ks. Ryszarda.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza