środa, 9 czerwca 2010

BABSKIE RADOŚCI

Najpierw wrócę do ostatnio wspomnianej i niebyt dobrze widocznej na zdjęciach radości - mini wiertarki. Już chciałam zażartować, że skoro "mini", to jej nie widać :) Ale nie będę taka małpa i pochwalę się nią ciut wyraźniej.

Pierwsza praca nią już wykonana, wyryta aureola. Efekty mnie nie zadowoliły, ponieważ użyłam gotowego podkładu z naklejonym płótnem, co powodowało szarpanie brzegów nawierceń. Powinnam była od razu pomyśleć o drewnie, ale mądr Polak po szkodzie. Drugiej kopii już nie namaluję i żywię nadzieję, że zadowoli zleceniodawcę.
Trudności przy tej kopii miałam więcej, gdyż do dyspozycji miałam jedynie zdjęcie obrazu i to w ramie z koronami na głowie. Zabiorę chyba farby ze sobą, i na miejscu najwyżej podrasuję odcienie.
Gorzej z tym, czego musiałam się domyśleć, a co zasłaniają korony.


W dodatku malując doszłam do wniosku, że obraz musiał kiedyś być większy i został nieszczęśliwie przycięty. Jakoś mnie serce bolało uciąć główkę Jezuskowi, więc sobie dopowiedziałam dalszy ciąg, a potem niech przytną obraz odpowiednio do kształtu ramy w ołtarzu. Stąd niedokończone brzegi.
To co widać na zdjęciu z oryginałem jest skrzętnie schowane i chronione przed złodziejskimi i "kolekcjonerskimi" zakusami.
Jeśli obraz się nie spodoba zabiorę go ze sobą, bo ja bym z chęcią go u siebie powiesiła.
Dzisiejsze dopołudnie to zupełnie inne babskie radości. Wybrałam się wraz z Asią na rynek, ale żeśmy pobuszowały po kramach! Nie ma to jak łazić z kobietą po takich miejscach, jedna drugiej coś doradzi, pokaże.
Obydwie skorzystałyśmy z tego, że znalazłyśmy się w centrum Pistoi i wstąpiłyśmy do wybornego sklepu o nazwie "Spaccio del Parmigiano", gdzie juz z nazwy snują się pyszności. Parmezanu akurat nie potrzebowałam, ale nabyłam ricottę pistojską oraz mozzarellę bawolą.
Jeśli ktoś z Was zabłądzi kiedyś do Pistoi a lubi sery to polecam: Piazza della Sala, 19.
Na koniec ryneczkowego szwendania się zafundowałyśmy sobie radość każdego człowieka - lody! Na szczęście były smaczne, bo nie mogłam odżałować, że nie był jeszcze czynny punkt nieopodal Piazza della Sala, gdzie sprzedają lody o smaku cukierków lodowych o obłędnie turkusowym kolorze. Wiem, wiem, sama chemia, ale jakże pyszna!
Przy okazji dowiedziałam się od Asi bardzo ciekawej rzeczy. Otóż klient powinien zachować paragon do okazania Guardia di Finanza. Od pewnego znajomego Asi zażądano takowego paragonu po skorzystaniu z usług fryzjerskich. Nie wiem, czy kontrolowany jest klient czy fryzjer, ale wyrzucajcie paragony, gdy już się oddalicie sporo od miejsca dokonania zakupu.
I to tyle z upalnej Toskanii. Słoneczko wszystkim ślę :) Może będę miała mniej podlewania?

7 komentarzy:

  1. No teraz ja widac ;)))))
    A kiedy otwieraja tą zachwalaną lodziarnie?????

    OdpowiedzUsuń
  2. A poza tym to Twoja kopia bardziej mi sie podoba niz oryginal. Wole prostote nad przepych i te korony i rama jakos w ogole mi nie podchodza. Dopiero bez tych ozdobek widac prawdziwe piekno !!! Zastanawiam sie tez, czy zmiana ust jest Twoim pomyslem czy takie mialas wytyczne od zleceniodawcy? Bo te otwarte usteczka Jezuska nadaly mu ladniejszy wyraz twarzy ;))
    I w takiej nieoprawionej formie tez z checia bym sobie ten obraz powiesila ;) Zdolna "bestia" z Ciebie Małgoś!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmmm, a moze o nie sa otwarte, tylko mocnej wypelnione kolorem???? Nie wiem, ale jakos tak ladniej wygladaja...

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna ta Madonna z Dzieciątkiem. Zazdroszczę talentu! pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
  5. Madonna piękna. Powiem patetycznie, to zaszczyt, że potrafi Pani coś tak istotnego skopiować. Kopia wierna, ale na pewno "przemyciła" Pani coś własnego? Kolory..
    Lubię ze znajomą robić zakupy razem. Właśnie takie podstawowe. Robimy to raz na kilka miesięcy. Uzupełniamy się mamy różne 'bazy" wyjściowe, także wiek ale jest to dobrze spędzony czas.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piekny obraz, mnie tez sie wydaje ladniejszy od oryginalu..chetrnie taki bym u sibie w domu powiesila..
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na swojego bloga jak znajdziesz chwile.
    Basia
    P.S. z guardia di finanza to prawda, w Italii sprzedawca jest zobowiazany dac paragon, a klient jest zobowiazany go zabrac (dla ew. kontroli tak sprzedawcy jak i klienta)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi podobają się obie wersje, tylko z oryginału usunęłabym korony i ramę, przez nie obraz wydaje się cięższy.

    OdpowiedzUsuń

KONTAKT (proszę pamiętać o wpisaniu maila)

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *