poniedziałek, 1 grudnia 2014

ADWENT W NASYCONYCH BARWACH

Tego roku nie dało się dojechać do ostrokrzewu, który dziko rośnie u znajomych. Deszcze podmyły drogę. Krzysztof zauważył te rośliny u jednego ze szkółkarzy w parafii, który z chęcią naciął gałęzi na wieńce. Takiej obfitości owoców nigdy nie miałam. To one zdominowały tonację barwną, nie są szkarłatne, bardziej cynobrowe, więc pasował mi do nich jedynie mocno nasycony fiolet. Wyjątkowo też mam zdjęcia reportażowe z samej pracy nad wieńcami, gdyż, akurat gościła u mnie Monika.




28 komentarzy:

  1. I wieńce i świece cudne:) kolory piękne:) a klimacik pracowni niesamowity..po nocach mi się ona śni:)
    pozdrowienia ślę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśleć, że to wersja przed remontem :)

      Usuń
  2. Piękne wieńce ! A Monika robi naprawdę świetne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ Ty w tej pracowni jak alchemik jakiś! Mag, mieszający tajemnicze specyfiki, przelewający substancje, pochylający sie nad tajemnicą. Sztuka ma w sobie coś z czarów.

    Serdeczności,

    iwona

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrany z Was duet. Zazdroszczę tej ilości szkółkarzy wokół Was no i tego ,że z taką ochotą rozdają te gałązki. Bardzo ciekawe zestawienie kolorystyczne. Ja na razie narwałam tylko wszelakich gałązek iglastych i niestety zaniemogłam. Ta Twoja pracowia.............marzenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni nie tylko gałązki rozdają :) Pracownia faktycznie, wymarzona, z czego bardzo się cieszę.

      Usuń
  5. Zdjęcia z pracowni bardzo klimatyczne - lubię tak "podglądać" jak powstają różne cudeńka. Dekoracje jak zawsze bardzo wysmakowane i eleganckie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też z chęcią zaglądam do cudzych pracowni :)

      Usuń
  6. Ale nastrojowo!
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  7. Zestaw kolorów robi wrażenie, oj robi :) - ma Pani fajną sukienkę :) - dzięki tej fotorelacją znalazłam się w innym ... lepszym wymiarze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Klimat na pierwszym kolazu ja ze srodniowiecznej pracowni alchemika :-)
    Blogoslowianego oczekiwania, dobrego Adwentu!
    A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świece,jak by nie było, to dawne rzemiosło, więc skojarzenie ze średniowieczem jak najbardziej słuszne :)

      Usuń
  9. Kobieta przy garach, no, no .... (To nie jest negatywne stwierdzenie). Wszakże wiele satysfakcji z tej zażyłości kuchennej wynika. Ja też lubię zaglądać za kulisy tworzenia dzieł. Te fiolety kojarzą się oczywiście z kolorami liturgicznymi - czas oczekiwania no i róż - niedziela radości. Piękny jest ten czas, tak jak i Pani dekoracje. Pewnie niejednemu parafianinowi pomogą lepiej przeżyć ADWENT.
    Wszelkiego dobra
    Marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam nadzieję, że swoimi działaniami pomagam innym :)

      Usuń
  10. Udzieliła mi się atmosfera pracowni alchemicznej :) chętnie bym się do niej przeniosła :) cudny, klimatyczny reportaż. Gratuluję obu Paniom.pozdrawiam.Marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że mamy podobny odbiór mojego ukochanego miejsca na plebanii.

      Usuń
  11. faktycznie klimat niesamowity, przenosi lata, co tam lata, stulecia wstecz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko te kuchenki na prąd, hi hi hi.

      Usuń
  12. Pracowita Dziewczyna z Ciebie, jak zawsze i efekty - zachwycające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, może dlatego, że leniuchowanie słabo mi wychodzi?

      Usuń
  13. Dzień dobry!
    Parę lat temu zapowiadała Pani swoją nową książkę o świecach właśnie. Padł nawet konkretny termin jej wydania... Wiem, że potem nastąpiły jakieś komplikacje, ale cały czas miałam gorącą nadzieję, że Pani książka wkrótce jednak się ukaże. Czy są jakieś nowe, dobre wieści?? Obie z córką czekamy - a właściwie wyczekujemy z utęsknieniem - na jej wydanie :))
    Krystyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry, niestety, mam niedobre wiadomości dla wszystkich oczekujących. Po przejściach z wydawnictwem, spróbowałam jeszcze zainetresować książką inne wydawnictwa, bez efektu finalnego. Jedyne w takiej sytuacji, co mogę zaproponować, to 5 dniowe warsztaty tu w Toskanii. Zapewniam, że nauczę wielu robienia wielu typów świec.

      Usuń