środa, 20 czerwca 2012

Z ŻYCIA PODGLĄDACZA

Okna to dobre miejsce do obserwacji wszelakich.
W minioną niedzielę szykowałam się do podglądania ślubu przez tajne okienko. Właściwie, to chodziło mi tylko o stroje młodych i odrobinę zachowań.
Oczywiście, jak to dotąd było przy każdym ślubie w parafii, panna młoda znacznie się spóźniła. A ciekawe, bo nie Włoszka - tylko Słowenka.
W oczekiwaniu patrzyłam przez zwyczajne okno, czy nie nadciąga. Z lekkim zaskoczeniem odkryłam śpiocha  rozciągniętego pod naszymi cyprysami;. nie przerywając mu sjesty, szybko pstryknęłam fotkę.
To narzeczony organistki - Japonki :)
Przypomniałam sobie Bogusia, który z upodobaniem zalega na trawniku w ogrodzie, oraz Druso tarzającego się wśród nagrzanych kamieni, co można zobaczyć przez inne okno, z drugiej strony domu.

Niektórzy goście wcale nie pokwapili się z wejściem nawet, gdy już wszyscy byli w środku kościoła. Że też im się chciało w taki skwar stać na dworze całą Mszę :)
Ja całej liturgii nie podglądałam, wyczekałam tylko na moment wejścia Młodego. Potem Młodej, współgrającej sukienką z chodnikiem pokrytym płatkami róż, oraz brokatem, który tak intensywnie był wysypany na podłogę i na jej twarz, że kościół dotąd mieni się drobinkami złapanego i odbitego światła. Nawet proboszcz po uroczystości lśnił dodatkowo, przy czym od razu stawiałam na złożone przez niego Młodej życzenia, a nie "twarzowy" kontakt z chodnikiem.
Patrząc na typy urody, prędzej bym się spodziewała, że on jest obcokrajowcem, a ona Włoszką.

Przyznam, że podglądanie jest bardzo atrakcyjne w upalne dni, nie angażuje zbyt wielkiej aktywności, da się więc przebrnąć od okna do okna, w chłodzie grubościennej plebanii :)

15 komentarzy:

  1. Pięknie u Was, pieski się wygrzewają, ludzie też ;).
    Piękną suknię miała panna młoda :)
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że też mi się suknia spodobała, w końcu coś z pazurkiem :)

      Usuń
  2. Świetny reportażyk, piękna młoda para, ale i tak Druso wymiata ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekazałam, merda z zadowolenia ogonkiem :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Trochę ich dużo do mycia, ale jakiś minusik musi być :)

      Usuń
  4. Obśmiałam się jak norka z opowieści o ślubie i błyszczącym brokatowym światłem pożyczonym Księdzem Krzysztofem!
    :))))))))
    I wcale nie jestem w takim razie pewna, kto bardziej wymiata. Ja stawiam na brokacik tym razem! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ciekawe, usiłował mi wmówić, że to brokat z chodnika, ale prostracja to pozycja nieużywana podczas ślubów małżeńskich, hihihihi

      Usuń
    2. No, Księdzu trza wierzyć!
      Kinga (autorka poprzedniego wpisu - ciekawe, czy zgadłaś, ze to ja)

      Usuń
    3. Ja tam domyśliłam się, ale Druso uwierzyć nie może, że został zdetronizowany, siedzi w kącie i pochlipuje.

      Usuń
    4. Jakoś mu to będę musiała wynagrodzić :)).
      Tymczasem ma kuzynowskie pozdrowienia od naszych łapserdaków.
      K.

      Usuń
  5. Ceremonia widziana z tej strony - ciekawa. Oj ładnie tam macie do około, domyślam się, że to Wasza ciężka praca sprawiła ten ład - trawniczek itp. dlatego rozumiem i zwierzęta i tegoż pana. Uprzytomniłam sobie, że nie pamiętam kiedy leżałam na trawie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mażenko, zaczynamy osiągać stan zadowolenia z ogrodu, ale w bardzo wolnym tempie :) Postaram się w najbliższych dniach dać tu jakiś wgląd w ogród. Trawniki to duma Krzysztofa, ja najczęściej się na nich kładę po skoszeniu, przemiłe uczucie, którego nie mogę sobie odmówić. Gapię się wtedy na pinie, jakie to piękne drzewa, także z żabiej perspektywy.

      Usuń
  6. Podoba mi się ten zwyczaj obsypywania płatkami róż. Spotkałam się z tym również we Francji. Brokat też musiał dawać ciekawy efekt . To dla mnie nowość. U nas ksiądz zawsze po ślubie prosi ,żeby nie sypać ryżu bo to pokarm , który się niszczy.Podoba mi się to podejście. Też lubię podglądać młode pary. Mam już małą kolekcję na zdjęciach. W ubiegłym roku na schodach hiszpańskich spotkałam bardzo ciekawą parę młodą (ona wielkich gabarytów a on filigranowy ) i do tej pory nie wiem czy nie byli tylko przebieraną atrakcją dla turystów. Wszyscy z nimi sobie robili zdjęcia :-). Ciekawa jestem Małgosiu , jak to robisz ,że masz taki piękny ,zielony trawnik? Czy to specjalne nawadnianie ? Mało w Toskanii takich widoków. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszko, podoba mi się myślenie tego księdza, ja w podobnym tonie, nie lubię, gdy ktoś używa pożywienia do jakichkolwiek działań plastycznych.
      Niestety, tutaj to jest orka na ugorze, zwyczaj ślubny wydaje się być ważniejszy od samego aktu jego zawarcia, często młodych ksiądz widzi po raz pierwszy, gdy przychodzą w sprawie ślubu. A przecież można by np. sypać konfetti.
      A trawnik faktycznie jest nawadniany, Krzysztof założył w całym ogrodzie, i kwiatowym i warzywnym system nawadniający. Dużo roślin jest nawadniana wężami kropelkowymi. Trawniki mają deszczownie, które uruchamiają się wczesnym rankiem na kilkanaście minut. Stosowanie systemu daje o wiele oszczędniejsze gospodarowanie wodą, choć my akurat nie musimy się o nią martwić, bo jesteśmy podczepieni do szkółkarza, który bezpłatnie użycza nam swojego ujęcia wody.

      Usuń