środa, 8 września 2010

TYM RAZEM BEZ WYCIECZKI

Niedziela jeno z małym spacerem, bo zostaliśmy zaproszeni do Franki na obiad. Takiej gratki nie można sobie odmówić, a tym bardziej naszym gościom, czyli kuzynce Krzysztofa z chłopakiem.
Wiadomo, że do Franki należy iść głodnym i bardzo rozsądnie dobierać ilość spożytej potrawy.
A na co robiliśmy miejsce w żołądku?
Przystawki: różnego rodzaju crostini - mięsne (typu ragù), ze śledziem, grzybowe i z pomidorami.
Pierwsze: rodzaj zapiekanki z makaronu typu łazankowego z pomarolą i beszamelem.
Drugie: grillowany kurczak i żeberka.
Do tego sos z prawdziwków z pomidorami.
Wymieniam tak szybko, żeby przejść do przeboju tego obiadu - deseru. Deserem to nazywam bo jest podawane pod koniec posiłku, chodzi o sery. Tu było to pecorino z Sardynii z ... dżemem gruszkowym! Do tego od razu nauczono nas przysłowia:
Non fai sapere al contadino quanto è buona marmellata di pere e pecorino.
Oczywiście wersje powiedzenia mają swoje odmiany, ale tak bardzo swobodnie tłumacząc powiedzenie jest bliskie naszego nie ucz ojca dzieci robić. Dosłownie: nie uświadamiaj wieśniaka, jak dobra jest marmolada z gruszek z owczym serem. Po prostu chłop wie, co jest dobre i wie co zrobić, by uzyskać wyśmienite połączenia smakowe.
Po obiedzie zabraliśmy psy na spacer po dwóch "Alto". Monsumano i Montecatini. To pierwsze przywiodło mnie wspomnieniami do mojej pierwszej niedzieli w Toskanii, wtedy też wspięliśmy się na szczyt wzgórza z ruinami zamku.
I tym razem pogoda słoneczna i przyjemnie leniwa. Kościoła znowu nie zobaczyliśmy od wewnątrz, dowiedziałam się tylko od jednej babci mieszkającej w domu w pobliżu, że świątynię otwierają w niedzielę o 11.00 na Mszę św.
Drzewo na elewacji wydało mi się być mieczem wbitym w ciało budynku. To dziwne miejsce na roślinę tej wielkości.
Od tego czasu zaszła jedna zauważalna zmiana, w małym budynku na tyłach kościoła powstał hotelik. Tutaj to goście mają ciszę i jacuzzi na zewnątrz z rozległą panoramą wokół. Nie wiem, jakie są zasady umiejscawiania takiej instytucji w przewodnikach Michelina, ale jak widać ten trafił.
Chwilę się posnuliśmy, psy poobwąchiwały zakamarki i przeskoczyliśmy na widoczne z daleka wzgórze na którym przycupnęło Montecatini Alto. Właściwie to głównym celem były lody na tarasie widokowym, ale przecież nie mogłam nie zaglądać podwórkom w oczy.
Ktoś tu produkuje nalewki!
O zachodzie słońca wypatrywaliśmy znajomych miejsc. W przełęczy między wzgórzami zachęcało do spotkania Serravale Pistoiese.
A dopiero co odwiedzone Monsumano Alto z daleka zyskało na majestatyczności.

Przemiłe popołudnie z postanowieniem, że podczas najbliższych zakupów do koszyka trafi na pewno dżem gruszkowy!

8 komentarzy:

  1. Ładnie tam:))
    A pecorino z dżemem gruszkowym jak dla mnie super! Koniecznie muszę spróbować:)

    Pozdrowienia Małgosiu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. W naszym Podere San Paolo gdzie mieszkaliśmy, Chiara (właścicielka) zorganizowała toskański obiad na którym podano m.in. peciorino z miodem i marmoladą z.....czerwonej cebuli.
    Jak dla mnie rewelacja. Pozdrawiam Iwona

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ tam jeszcze piękne słoneczko. Aż zaczęłam tęsknić za tym klimatem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam, podziwiam, zachwycam się. A teraz znalazłam coś dla siebie - to przysłowie. Czy to rzeczywiście "mądrość ludowa" i można jej użyć "bezkarnie"? Bo ja zbieram takie rzeczy i wykorzystuję (uszyłam na przykład "Insalata ben salata, poco aceto e ben oliata"). Sery z gruszkami (w różnej postaci) uwielbiam i już widzę w tym materiał na makatkę. A może zna Pani jeszcze jakieś?
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne słoneczko, a u nas już jesiennie. Lody?? Brr...
    Dżem gruszkowy też słoneczny. Chętnie bym takiego spróbowalł.
    Te pagórki zupełnie w moim typie.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja zachwycam się jak zwykle kamiennymi budowlami, tabliczkami, figurkami. Bardzo spodobała mi się drewniana okiennica, nietypowo rozwiązana. No i chętnie spróbowałabym i dżemiku i naleweczki. Na poprawę dzisiejszego nastroju.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cały czas sie zastanawiam ile czasu trzeba poświęcić w kuchni żeby przygotować tyle pyszności na obiad.
    Reszta równie apetyczna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Interesujące to włoskie przysłowie "Non fai sapere al contadino quanto e buona marmellata di pere e pecorino", które przytoczyłaś z racji zawartych treści kulinarnych-Sery pecorino najlepiej smakują z dżemem gruszkowym!Miejsca urocze, piękne zdjęcia ładnie opowiedziane. Bożena

    OdpowiedzUsuń

KONTAKT (proszę pamiętać o wpisaniu maila)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *