wtorek, 21 sierpnia 2012

ODPOWIEDŹ

Trzeba porażenia, żeby wybrać się w taką pogodę do Florencji. Jeśli nawet przed wyprawą mózg funkcjonował jako tako, to po niej została jedynie zawężona gama barwna. Gdy ochłonę i zgarnę w jeden wpis myśli, napiszę więcej. Na razie, w ramach odpowiedzi na zagadkę, wklejam jedno reprezentacyjne dla stanu moich zwojów zdjęcie.

27 komentarzy:

  1. ja nic nie chciałam mówić ale jak się dowiedziałam ,że jedziecie do Florencji to pomyślałam "ło matko". Ale stwierdziłam ,że przecież kto jak kto ale Ty wiesz czym to grozi. A zdjęcie cudowne. Pod słońce uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie pomyślałam, że do jakiegokolwiek muzeum trzeba dotrzeć gorącymi ulicami. Padło mi na mózg :)

      Usuń
  2. udarem słonecznym już raczej nie, skoro porażenie nastąpiło, za to widoki niezapomniane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, może jednak warto było :)

      Usuń
  3. zdjęcie jest piękne.
    Faktycznie, trzeba być odważnym, żeby w taką pogodę wycieczkować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, czy to odwaga, czy głupota, hi hi hi.

      Usuń
  4. Porażenia... może, ale na pewno Olśnienia na miejscu :)))
    :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olśnienie to dobre słowo :) Dosłownie :)

      Usuń
  5. Aż strach pomyśleć jakie zdjęcia będziesz robić nowym aparatem!!!! Brava

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat zrobiłam tym starym aparatem, więc robiłam zupełnie na czuja, bo w małym okienku właściwie widziałam jedną wielką kulę światła :)

      Usuń
  6. O matko, w taki żar? U nas na wsi dziś miało być 38 stopni, było ze 40, ile w miescie, wolę sobie nie wyobrażać. Podziwiam Twój zapał do zwiedzania, ja się ruszam z domu dopiero wieczorem!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nic porażenie, dobrze zdiagnozowałam, nieprawdaż?

      Usuń
    2. chyba na to wygląda! ;)))

      Usuń
  7. Co za determinacja! Ja w zeszlym roku pojechalam w sierpniu na jeden dzien, żeby zobaczyc wystaweVasari, gli Uffizi e il duca i myślałam, że umrę. Było tak gorąco i „pachnąco”, że poza zaplanowanym Uffizi nigdzie nie poszlam. Ale każdy kij ma dwa konce – dwa lata temu, tez w sierpniu, pogoda była znosna, pojechalam w sobote, bo chcialam wejsc do Cenacolo Santo Spirito. Ludzi było malo - no bo kto przytomny przyjezdza do Florencji w sierpniu?!, miejscowi tez uciekaja – wiec odwiedzilam jeszcze kilka miejsc zazwyczaj gesto zaludnionych. Po raz pierwszy moglam spokojnie przyjrzec się wszystkim freskom w Santa Croce.

    Zdjecie – mistrzostwo swiata! Warto było.

    Jutro wyjezdzam, w sobote będę na miejscu! Bardzo się ciesze, bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko się dołączam do radości Iwony Magdaleny...wyjeżdżam pojutrze będę w sobotę....Caluski dla wszystkich E.T.

      Usuń
    2. Jak milo, ze tyle nas tam bedzie!

      Usuń
  8. Cudownie!! Wcziraj siedząc w ogrodzie też miałam podobne słońce ale niestety nie toskanskie.Pozdrawiam pani Małgosiu serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzisiaj równie ciepło i słonecznie .Siedząc w moim nie gotowym jeszcze ogrodzie czytałam po raz kolejny pani książkę;.Teraz bardziej doceniam prozę zycia i radosc z małych rzeczy. Chocby to słońce ,które wczoraj i dzisiaj wyglądało podobnie jak we Florencji. Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie pani Małgosiu.MagdalenaG.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miło czytać te słowa, Pani Magdo. Powodzenia :)

      Usuń
  10. Musiałam zalogować się od nowa na blogerze ,stąd moja zmiana .W koncu bez problemów na facebooku i tutaj.jeszcze raz dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. No, to teraz napiszę coś z sensem. Chciałam się przedstawić, bo jakiś miesiąc temu dołączyłam do stałych czytelników.Miałam problemy z "nieanonimowym" komentarzem....Mam na imię Małgorzata, mieszkam w Katowicach.Po powrocie z Włoch, urzeczona urodą Toskanii i Umbrii szukałam wszystkiego na ten temat. W bibliotece natrafiłam na książkę Pani Małgorzaty . Nie przepadałam do tej pory za wszelkiego rodzaju blogami, kojarzyło mi się to z hasłem "pisać każdy może"....ale , że temat mnie interesował, to wzięłam.No.....i wtopiłam na całego!!!!Książkę pochłonęłam, a ciąg dalszy czytam w internecie, nadrabiam zaległości i cieszę się, że mam ich jeszcze trochę, bo potem to już zostanie czekanie na bieżące wpisy.Cóż, trafiłam tutaj niejako "od końca":).A swoją drogą- smartfon to cudny wynalazek!Często dyżuruję nocami i dzięki niemu dłużące się nocne godziny ostatnio spędzam w .....Toskanii.Wersja na telefon-super!
    Pozdrawiam wszystkich czytelników i Autorkę ! Pani Małgorzato, dziękuję za Toskanię, ale przede wszystkim za lekcję, jak cieszyć się życiem i wszystkim, co nas otacza, nawet najmniejszymi drobiazgami .P.S.Parę znajomych osób uległo już moim zachwytom i już tu zagląda :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Magiczne jest to zdjęcie Małgosiu!
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń