środa, 25 czerwca 2008

~ GORĄCE POŻEGNANIE

Dosłownie gorące, bo żar pochłania każdą odrobinę chłodu. Po postoju na parkingu termometr w aucie wskazywał 45 stopni. Brr! No ale niestety trzeba było się ruszyć bo niestety Tata dziś miał zaplanowany powrót. Czekając na odprawę z niekłamanym podziwem patrzyłam na kelnera z Antica Caffeteria, który żonglował czym się dało. Nie brał do ręki spodka od filiżanki, by ta nie wykonała karkołomnego lotu za jego plecy,a tam była schwytaną przez drugą rękę. Butelki, szklanki, wszystko spotykał ten sam los. Sama odprawa niemile nas zaskoczyła. Po pierwsze przez długi czas było czynne tylko jedno stanowisko, więc kolejka mozolnie się przesuwała do przodu. A po drugie wyjaśniło się, czemu easyjet skasował w Berlinie od Taty dodatkowe 15 euro. Tu zrobiono to samo, tłumacząc, że nie miał opłaconego bagażu. Jejka! Pierwszy raz się spotkałam z tym, żeby cena biletu nie zawierała ceny głównego bagażu, zwanego przez linie rejestrowanym. Co dziwne, tyle razy już leciałam tymi liniami, Krzysztof też z nich korzystał i nie spotkałam się z czymś takim. Novum??
Wróciliśmy do domu, Krzysztof się jeszcze sprężył i wykonał jakąś robótkę, ale ja absolutnie nie miałam na nic siły, zaległam na ławce w cieniu i przeglądałam książkę o historii Pistoi. A gdy tylko pochłodniało zabrałam się za podlewanie ogrodu. Oj! zabiera to dużo czasu. Jakoś w tym roku poradzimy sobie, ale na przyszłość trzeba będzie pomyśleć o systemie nawadniającym.
A tak w temacie upałów i płynów, to od dawien dawna, już wiele lat temu w Polsce robiłam herbatę cudownie gasząca pragnienie. Zestaw jest prosty: czarna herbata, świeża mięta, miód i cytryna wyciskana w herbacie z plastra ze skórką. Po wystygnięciu trzymać w lodówce i popijać ze smakiem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza