Trochę na siłę ukułam ten tytuł na wzór pogody barowej. Ja wszak do baru rzadko zaglądam, a do pracowni często i z chęcią. A już w ogóle zaszyłabym się na całe dnie, gdy pada deszcz.
Psy mają pogodę pod psem i nie chcą nawet nosa nosa na ogród wyściubić. Za oknem marne widoki. No to nudy!

A w pracowni faktycznie teraz wre, bo wszak najwyższy czas było już pomyśleć o Bożym Narodzeniu. Każdy, kto wykonuje jakieś ozdoby wie, że tego się nie zostawia na ostatnią chwilę, bo np. muszą jeszcze mieć czas pojawić się w galerii, bo nawet jeśli tylko do domu to potem inne rzeczy zaatakują znacka i znienacka, no sam proces potwórczy też ma znaczenie. Niebawem trzeba będzie zaczynić ciasto na pierniki. Tak więc zaczęłam przed 1 listopada - wcześniej od sklepów, w których notabene wczoraj widziałam już pierwszą choinkę. Na razie mogę zaprezentować krajobraz przed bitwą, która właśnie w toku :)
Dodam, że bombek nie dmuchałam! To moje resztki zapasów z Polski. Tutaj są dostępne jedynie plastikowe i styropianowe. Jeśli dobrze pójdzie sprzedaż, będę musiała się na nie przestawić.
Deszcz bardzo dopomaga.
A żeby pozostać jeszcze w klimacie to w domu pojawiło się pierwsze panettone. Krzysztof jest miłośnikiem tego ciasta i wczoraj wrócił do domu ze swoim ulubieńcem.
A na koniec dla spowolnienia rytmu i wodnej atmosfery dnia Sting
Etykiety: codzienność
Nowszy post Starszy post Strona główna
Anonimowy pisze...
Czas leci, rzeczywiście niedługo święta. Ciekawe czy ten "Twój" piernik jest bardzo pracochłonny?
Rozumiem ks. Krzysztofa, to również moje ulubione ciasto. Pozdrawiam
11:36
majana pisze...
Witaj Małgosiu :) Widzę, że powstaną piękne bombki:)
Masz rację, czas zaczynac po mału przygotowania do świąt.
Ciasto na pierniczki mam już zagniecione, myślę nad piernikiem.
Pozdrawiam ciepło:)
11:50
agnieszka pisze...
Małgosiu, czyżbyś robiła bombki? Jesteś niesamowitą czarodziejką.
14:37
Justi pisze...
W takim razie nowa płyta Stinga If On A Winter's Night idealnie wpisze się w pracowniany klimat i nastrój przed Bożo Narodzeniowy :)
PS. A te bombki to samodzilnie dmuchane?
Mój podziw i zadzwiwienie Pani niezwykłością nie zna granic....I dzięki tym wszytkim nadzwyczajnym rzeczom sama wysupłuję dodatkowe siły by nie nie poprzestawać na zwyczajności i bylejakości, w ktorą tak łatwo popaść w szarej codzienności.
19:30
blog niedzielny pisze...
te niepokolorowane wygladaja jak mydlane swietne,takie bym zostawila ;)
20:57
Wiga pisze...
No i mija kolejny roczek... Bombki na pewno będą równie piękne jak w latach poprzednich - pomysłów Ci nie brakuje a i wykonanie będzie perfekcyjne. Wiadomo, Małgosiu, jesteś plastyczką! Świece pewnie też zrobisz świąteczne...
09:37
Michał pisze...
Ale mnie uraczyłaś Gosiu, uwielbiam, przepadam i kocham posty "codzienność", bo z reguły dotyczą one albo pracowni, albo gotowania, albo ogrodu. A tu jeszcze rarytas, bo dodatkowym bonusem jest Boże Narodzenie, którego nie mogę się doczekać u Ciebie... całuski Monika z Poznania
14:56