czwartek, 15 maja 2014

MEMENTO MORI

Niedawno odwiedziłam bardzo, bardzo nowoczesny budynek fabryczny.
Jego produkty mają jednak ścisły związek z zabytkami.
Ten wpis będzie pierwszym z serii relacji z wizyt w zakładach związanych z różnym rzemiosłem uprawianym w Toskanii od wieków.
Byłam w zakładzie wyspecjalizowanym w wytwarzaniu płatków złota i srebra. Sama firma - Giusto Manetto Battiloro - sięga początkami XVI wieku, ale w tym czasie rozrosła się, rozprzestrzeniła po różnych budynkach Florencji, aż stanęła przed koniecznością skupienia działalności w jednym miejscu - pod miastem.
Wchodzimy na klatkę schodową i do pomieszczeń, w których przyjmuje się klientów. Ciekawostką są kafelki położone na ścianach i płytki podłogowe - pozłacane płatkami produkowanymi, oczywiście, na miejscu.

Na początku grupka zwiedzających zapoznała się z historią wytwarzania cienkich płatków złota. Pokazano nam ilustracje ze Starożytnego Egiptu, z Indii, ze średniowiecznych warsztatów.

Jak ważną dziedziną aktywności było pozłotnictwo, może świadczyć także fakt, że sam Leonardo da Vinci zaprojektował maszynę do bicia płatków, dzięki czemu ich grubość zmalała z 500 do 30 mikronów.
Odtworzony mechanizm można zobaczyć w Muzeum Leonardiańskim w Vinci.




http://www.museoscienza.org/dipartimenti/catalogo_collezioni/scheda_oggetto.asp?idk_in=ST070-00062&arg=Leonardo

http://www.museoscienza.org/dipartimenti/catalogo_collezioni/scheda_oggetto.asp?idk_in=ST070-00062&arg=Leonardo

Fabryka Giusto Manetto Battiloro posługuje się narzędziami własnego projektu, ale zasada ich działania nie jest daleka od idei mistrza Leonardo. Jest ponoć największym na świecie producentem płatków złota. Z jej wyrobów korzystano podczas odnawiania np. Pałazu Zimowego w Petersburgu.
Największymi odbiorcami kutego złota,  oprócz Rosji, jest m.in. Francja i kraje arabskie.
W halach produkcyjnych nie wolno robić zdjęć.
Mogę Wam jedynie pokazać sfotografowaną prezentację.
W podziale prac widać widoczny podział na płeć, panowie zajmują się piecami odlewniczymi, maszynami do kucia złota. Panie kontrolują jakość, tną cieniutką folię ze złota specjalnymi nożami o dwóch ostrzach, pakują gotowy produkt.
Zastanawiałam się, jak firma zabezpiecza się przed kradzieżą, gdyż etap cięcia złota (standardowo 8x8 cm) wykonywany jest w domach zatrudnionych i przeszkolonych w tym celu osób. Samego złota nie da rady zważyć, bo jest dostarczony w postaci wielu warstw naprzemiennie ułożonego papieru i wykutego złota.

Na koniec wizyty zostaliśmy poczęstowani "podgryzajkami" w postaci ciastek i pizzetek, a do popicia zaserwowano nam wino musujące z ... płatkami złota. Hmm!

Smaku to to nie ma, tym bardziej zapachu, a ja pijąc złote drobiny myślałam sobie o tym, gdzie mnie wywiózł GPS, gdy jechałam do fabryki. Miejsce jest tak nowe, że nie było go na mapach, więc zostałam doprowadzona pod pobliskie ... cmentarze. Jakże to wymowne!


8 komentarzy:

  1. mnie nasuwa sie inna mysl na temat zlota w kieliszku. zostaliscie ozloceni. niech bedzie Wam to na szczescie.
    relacja bardzo ciekawa. mnie inspirujaca do pisania wlasnych relacji z licznie odbytych malych i wiekszych wycieczek. bylo tego sporo.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto pisać nawet dla samego siebie. Dzięki blogowi pamiętam więcej, wiem więcej i mam to wszystko o wiele lepiej poukładane. Taka moja pamięć zewnętrzna :)

      Usuń
  2. My, gdanszczanie, tez mamy tradycję napitku z płatkami złota, Goldwasser, ale to jest obrzydliwie anyżkowe! Mam nadzieję, ze Wasza czara była bez tego dodatku - na zdrowie!

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli anyżkowy, to łączę się w bólu - obrzydliwość! U nas to było zwykłe musujące wino, zwane potocznie szampanem :)

      Usuń
  3. Pomyślałam, kogo zatrudnia taka firma Giusto Manetto Battiloro ? Pewnie rekrutacja pracowników jest z góry przesądzona i pokoleniowo uwarunkowana. Skąd i dlaczego wziął się pomysł cięcia kawałków złota na mniejsze w domu, a nie na miejscu w fabryce? Okazuje się, że dziedzina pozłotnictwa zawdzięcza swój rozwój geniuszowi Leonarda da Vinci. Wszystko to bardzo ciekawe i fascnujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, głównie są to rodziny, z pokolenia na pokolenie zatrudniane w tej firmie. Myślę, że cięcie w domu oszczędza tworzenia drogich stanowisk pracy i wychodzi na przeciw inwalidom.

      Usuń

KONTAKT (proszę pamiętać o wpisaniu maila)

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *