sobota, 27 lutego 2016

ANIMULA

Już samo słowo, bez tłumaczenia, ma w sobie jakąś miękkość, przytulność, jest takie, że otuliłabym jego brzmienie dłońmi. Delikatnie kołysze się, by za chwilę nabrać zupełnej lekkości.
Też tak macie, że widzicie słowa jako byty samoistne? Oderwane od znaczeń?

Tak jak wspomniałam w poprzednim wpisice, długo wpatrywałam się w makietę starej fasady Duomo.

W pewnym momencie zobaczyłam głowę Chrystusa przytuloną do małej dziewczęcej główki i, szukając opisu, znalazłam animula - duszyczkę. Zafascynowała mnie ta intymność, ciepło relacji.

Nigdy wcześniej nie spotkałam, a raczej nie zwróciłam uwagi na motyw Chrystusa z duszą Maryi.
Postanowiłam poszukać, o co chodzi, kiedyś tam.
Nie minęło kilka dni, gdy gościliśmy J. Wybrałam się z nim na spacer po Pistoi. Zajrzeliśmy do wielu kościołów.
W ciągle nieopisanym kościele św. Jana za Murami jest romańska ambona, na niej ze zdumieniem zobaczyłam wcześniej ukrytą przed moimi oczami animula! Nie wzięłam aparatu, ale znalazłam niezbyt dobrej jakości zdjęcie zrobione kilka lat temu. Wystarczy, by zobaczyć w górnej części panelu Chrystusa trzymającego w rękach owinięte dzieciątko.

Wciągnęło mnie.
Zaczęłam szukać. Skąd to odwrócenie ról?
Chrystus trzymający duszę Maryi zawsze pojawia się w scenach Zaśnięcia NMP.
Tam jest wyjaśnienie.
Święto Zaśnięcia Bogurodzicy pojawiło się dość szybko w świecie chrześcijańskim.
W Kościele Rzymskokatolickim połączono je z Wniebowzięciem i tę nazwę przyjęło. W Prawosławiu istnieje swego rodzaju odpowiednik śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Madonna zasypia - umiera, jest złożona w grobie, a po trzech dniach nie ma Jej ciała w grobie, gdyż zmartwychwstała.
Chrystus trzymający na rękach animula obrazuje moment oddzielenia się duszy i to On jest centralnym punktem kompozycji, a nie główna jej Bohaterka.
W ikonach długo pojawia się ta scena, w zachodnim malarstwie dziecko zmieniło się najpierw w dziewczynkę w sukience, a potem już w dorosłą kobietę. Nie jestem specjalistą, ale myślę, że Madonna z Ołtarza Wita Stwosza, ta przy Chrystusie, może być właśnie duszą, choć już na pewno nie duszyczką :)
http://wf2.xcdn.pl/files/12/08/12/803352_owziecie_Zasniecie_Krakow_hp_34.jpg
Podczas poszukiwań informacji znalazłam piękne obrazy. Autorów niektórych nie mogłam znaleźć, ani nawet miejsc, gdzie się znajdują. Wolę je zapisać, bo może kiedyś trafię na nie i połączę umieszczonymi tu reprodukcjami.

Zacznijmy od Polski. Bardzo ciekawiło mnie, czy można gdzieś zobaczyć Jezusa z duszyczką.
Są, są, duszyczki, czasami bardzo nieporadne:
W rzeźbie we wrocławskim Muzeum Narodowym:
http://pak455.blox.pl/2007/09/Wroclaw-Muzeum-Narodowe.html
Subtelna w poliptyku z Grudziądza, obecnie w Warszawie:

Katedra w Sandomierzu może poszczycić się bizantyjskim freskiem:

Kościół w Aninie ma współczesny witraż:
http://www.witraze.info/117-witraze-w-kosciele-w-aninie
Rozejrzyjmy się po świecie.
U naszych czeskich sąsiadów powstał obraz będący obecnie w bostońskim muzeum:
http://projekt-wschod-zachod.blogspot.it/2014/08/exaltata-est-chora-gregorianski-na.html
Nie będę wkleiajć wielu ikon, stanowią największą reprezentację tematu:
https://blogokno.files.wordpress.com
Na bizantyjskim fresku w monasterze Gracanica (obecnie Kosowo) trudno odczytać, że duszyczka ma żeńską płeć:
http://histmag.org/Co-z-tym-Kosowem-1701
Jeszcze tylko jedna ikona, z dorosłą Madonną i piękną czułością relacji Syn-Matka:
http://www.consolata.org/new/media/k2/items/cache/d503b79bddae5a3eeed71620c726e5d6_XL.jpg
Zaśnięcie (w ujęciu z animula) namalowała taka sława, jak Giotto:
http://chiesaepostconcilio.blogspot.it/2014/08/dormizione-e-assunzione-della-vergine.html
W Kościele pw. Mariam Tsion w Aksum z charakterystcznymi dla etiopskiego malarstwa dużymi ciemnymi oczami. To spojrzenie duszyczki na syna!
http://dimensionesperanza.it/images/stories/cqi/fausto/dormizione.%20chiesa%20di%20mariam%20tsion%20ad%20aksum.jpg
I jeszcze w innych technikach.
W portalu katedry w Strasburgu:
https://upload.wikimedia.org

Mozaika w Bazylice Większej Matki Bożej w Rzymie:
http://francescobonomo.blogspot.it/2013/08/adsumptio-s-mariae-la-solennita.html

Przykładów jest wiele, już wiem, że mam czujnym okiem rozglądać się za nimi, by nie polegać jedynie na tym, co znalazłam w internecie.

czwartek, 25 lutego 2016

ZNOWU W RAJU

Tak, wiem, wiem, właściwie to mieszkam w raju, więc, jakie znowu?
Co do ogólnego pojęcia o Toskanii, to różnie z tym rajem bywa, choć nie zaprzeczę, jestem w tym regionie zakochana po uszy. A może i wyżej? Z całym pięknem i rysami na jej obliczu.
Ostatnio byłam znowu w muzealnym raju.
Już kilka razy w nim byłam, ale w poprzedniej odsłonie, rzecz by można przed liftingiem, choć jednak nie do końca mi tu to określenie pasuje.
Jeśli wcześniej piałam, to obecnie dodatkowo rozpływam się w zachwycie.
Piszę o moim numer jeden, o którym były już trzy artykuły (kliknij, by do nich trafić).
Oczywiście, chodzi o Museo dell'Opera del Duomo we Florencji, albo Museo dell'Opera  di Santa Maria del Fiore, albo ... nie do końca rozgryzłam, skąd kilka odmian nazw, nawet na samym budynku.

Bez względu na to, która jest najwłaściwsza, wystarczy pójść za katedrę i zanurzyć się w pięknie.
Nie będę tym razem zbyt dogłębnie pisać o eksponatach.
Chciałabym przykuć Waszą uwagę do samego muzeum, organizacji sal, czy ich wystroju.
Kasa biletowa została przeniesiona na zadaszony dziedziniec. Warto wiedzieć, że kupiony bilet jest kumulacyjny, nie ma możliwości nabycia biletu tylko do muzeum. Z jednej strony to bardzo irytujące, no i drogie (15 euro), gdy wchodzi się tylko do muzeum, ale być może wygodne dla turystów, którzy chcą za jednego pobytu zobaczyć jak najwięcej atrakcji, czyli i katedrę, baptysterium, dzwonnicę, kopułę.
Florenckie Muzeum Katedralne zostało poddane gruntownemu remontowi. Ktoś wpadł na prosty,  a zarazem genialny pomysł, by podzielić sale tematycznie kierując się oryginalnym przeznaczeniem wystawianych w nich dzieł.
Ku wnętrzom prowadzi dziesięciometrowa ściana z wyrytymi nazwiskami twórców pracujących dla katedralnego kompleksu. Nazwiska wielkich architektów, malarzy, rzeźbiarzy przeplatają się z nazwiskami muzyków, czy nawet rzemieślników, po których ślad pozostał jedynie w księgach wypłat wynagrodzeń.

Pierwsze pomieszczenie wraz z przedsionkiem to "Sala Raju".

Nazwa związana jest z placem między katedrą a baptysterium, który dawniej nazywano rajem, gdyż ochrzczone osoby wychodzące z baptysterium ku katedrze, szły drogą ku zbawieniu. Stąd też nazwa słynnych drzwi "Brama Raju".
Te drzwi oraz drugie północne (obydwoje autorstwa Ghibertiego), oryginalne można podziwiać w tej sali. Trzecie (Andrei Pisano) są ciągle jeszcze w batysterium, więc całość dopełnia doskonałej jakości fotografia.

Może kiedyś opiszę osobno drzwi z florenckiego Baptysterium, ale nie dzisiaj.
Nad bramami ulokowano oryginalne grupy rzeźbiarskie związane z patronem św. Janem Chrzcicielem.

Wystarczy się obrócić, by po drugiej stronie zobaczyć makietę niedokończonej XIV wiecznej fasady katedralnej (a raczej jej dolnego fragmentu, w skali 1:1).

Francesco I de'Medici wymarzył sobie renesansową, więc kazał rozebrać średniowieczne początki fasady.
W samym muzeum już była makieta, drewniana. Obecnie została zbudowana z mieszanki marmurowego i alabastrowego pyłu oraz żywicy. Wrażenie powalające. Ciepło i delikatność barwy tworzywa, miękkość rozkładającego się na strukturze światła spływającego ze świetlików kazały mi długo stać i patrzeć. Najpierw obejrzałam samą makietę, a dopiero potem powoli zatrzymałam się przy rzeźbach. Część oryginałów postawiono na wysokości patrzącego, a ich miejsce w makiecie sygnalizują kopie.

Dzięki zapatrzeniu odkryłam coś bardzo ciekawego, czemu poświęcę osobny wpis.
Teraz przechodzimy koło średniowiecznych ornamentalnych fragmentów zdobiących fasadę, by dojść do następnych pomieszczeń

Nie zobaczymy wielu nowych eksponatów, zostały głównie przegrupowane.
Maria Magdalena wróciła przed Krucyfiks, ale stoi teraz tyłem do niego. Ładnie zestawiono w jednym pomieszczeniu dojmującą rzeźbę Donatella z popiersiem świętej, gdy była jeszcze atrakcyjną fizycznie kobietą.

Pieta Michała Anioła już nie stoi poniekąd ukryta na półpiętrze, doczekała się swojej sali i godnej przestrzeni.

Warto zajrzeć do mniejszych pomieszczeń, przyjrzeć się (chociażby) misternym relikwiarzom.

Wybieramy nową, albo starą, klatkę schodową i wchodzimy na piętro.

Na piętrze wyróżniają się trzy główne sale.
Cały czas mam wrażenie, że wydłużony kształt dzwonnicy zainspirował projektanta, po prostu ją "przewrócił".

Długie pomieszczenie z oryginałami rzeźb z campanile powinnam właściwie odwiedzić osobno.
Tam się tyle dzieje, te wszystkie drobne historie o ludzkich zajęciach. Eegocentryczne oko wyłowiło, oczywiście, skrybę :)

Zaraz z sali Dzwonnicy można wejść w historię budowy kopuły.

Zrobienie modelu i podwieszenie go w taki sposób, by zajrzeć do  środka i zobaczyć, gdzie się znajdują poszczególne sceny z wewnętrznych fresków - majstersztyk!

Nie pamiętam, bym wcześniej widziała maskę pośmiertną Brunelleschiego, przyznam więc, że byłam bardzo poruszona. Tym bardziej można myśleć o nim, jako o człowieku, a nie o legendzie.

Chodzę tam jak zahipnotyzowana. Nowy wystrój świetnie wyeksponował skarby muzeum, a do do tego dochodzi gra pomieszczeń, które poprzez otwory drzwiowe, ażurowe ściany cały czas kierują wzrok do innych zagadnień, łącząc wszystko w umyśle.
Zapewne nie można było ruszyć śpiewaczych balkonów Donatella i della Robbi, ale tego nie wie nikt, kto nie widział wcześniej tej sali. Trudno byłoby ją rozpoznać, gdyby nie olbrzymie cantorie, gdyż wybito dość szeroki otwór w kształcie łuku i połączono z salą wystroju katedralnych naw.

Skarbiec przechowuje obecnie srebrny ołtarz, o którym już pisałam i inne bardzo drogocenne elementy, typu fragmenty strojów liturgicznych, czy niezwykle zdobne przenośne tabernakulum, używane w Wielkim Tygodniu.

To są główne pomieszczenia.
A przecież jeszcze można obejrzeć konkursowe projekty nowej fasady, czy antyfonarze i graduały. Żałuję, że tego typu księgi widzimy tylko w miejscu ich otwarcia, chciałabym z lupą wejść w świat każdej namalowanej tam miniatury.

Na koniec czujność mi spadła, pamięć zawiodła, że przecież czytałam o widokowym tarasie i... wyszłam, ale z muzeum. Buuu!
Na pewno tam wrócę, ale wspominam o tym, by Was uczulić, że jeszcze parę rzeczy umknęło mojej uwadze, a turystom wszak dużo trudniej nadrobić niedopatrzenia.
Zadzwoniłam do muzeum i spytałam się, gdzie jest wejście. Pani nie wiedziała, połączyła się z kasą biletową, gdzie ją poinformowano, że na trzecim piętrze. Którędy tam dojść? Nie mam pojęcia, gdyż jedne schody wiodące na wyższe piętro zastałam z napisem "strefa dydaktyczna, zakaz wejścia".
A może trzeba było kierować się gwiazdami stylizowanymi na tę z katedralnego zegara? Wyświetlane na podłodze służą zwiedzającym za strzałki.

Może windami? Próbujcie, a jeśli ja tam trafię wcześniej, dam znać.
Szkoda stracić możliwość obejrzenia kopuły z jeszcze innej perspektywy.
http://www.discovertuscany.com
Mnie, na razie, pozostaje widok przez świetlik.

niedziela, 21 lutego 2016

ZACZYTANIE

Byłam tam już nie raz, nie dwa.
Na razie nie wspomnę, o jakie miejsce chodzi. Może ktoś się domyśli?
Gdy się wraca do tych samych miejsc, pojawiają się nowe obrazy, nowe detale. A gdy do tego człowiek pasjonuje się kaligrafią i iluminacją, no, i książką jako taką, to nie sposób nie zauważyć:

czwartek, 18 lutego 2016

KLASZTORNY ZIELNIK

Wracamy w tym roku z propozycją zielnika. 
Może ktoś z Was chciałby poczuć się artystą w Perugii? 
Zapraszam na warsztaty rysunkowe do Umbrii. 
Będziemy uczyć się od podstaw, 
a skończymy na rysunkowej karcie botanicznej. 
Uwierzcie, każdy umie klasycznie rysować, 
tylko nie każdy o tym wie. 
Postaram się Wam to udowodnić. 
Z Waszej strony potrzebna jest jedynie obecność oraz - głównie! -chęć nauki, reszta spoczywa na barkach Fundacji i moich. 



niedziela, 14 lutego 2016

PAVIMENTO

Nadrabianiu zaległości sprzyja zima, a właściwie, to powinnam napisać "przednówek", albo "niemal wiosna".
Na wrześniową wyprawę z B. przygotowałam wiele materiałów, część opartych o artykuły z bloga, a część jeszcze nieopublikowanych. Wśród nich jest coś, co ciągle odkładałam na później.
W końcu się zmobilizowałam.
Zapraszam do Sieny, najlepiej, gdy odsłonięty jest cały pavimento.
Słowo oznacza podłogę, posadzkę, ale to stanowczo za mało na opisanie tego, co znajduje się na poziomie stóp wchodzących do sieneńskiej katedry.
Jest to jedyny taki zespół kamiennych obrazów na świecie, przesłanie zamknięte w twardym materiale, przesłanie, nad którym współczesny człowiek musi się nieźle nagłowić, a dawny po prostu  umiał "czytać" tę niezwykłą posadzkę.
W większości wykonana jest techniką inkrustacji, bywa, że sgraffito, a tylko jeden panel jest mozaiką.
Bedę posługiwać się zdjęciami z artykułu na wikipedii, choć treść mojego wpisu tylko czasami pokrywa się z tym, co tam jest napisane. Przyczyna jest prosta, trudno z poziomu osoby stojącej w sieneńskiej katedrze zrobić odpowiednie ujęcia. Do niektórych paneli nigdy nie można zajrzeć, nawet, gdy większość posadzki jest odsłonięta. Nie wszystkie też opisałam, kierując się popularnością tematu, chociażby "Rzezi niewiniątek".

Wędrówkę nad kamiennymi dywanami można zacząć od cytatu z XII pieśni z Czyśćca „Boskiej Komedii” Dantego:
W końcu rzekł do mnie: «Spuść na dół twe oczy,
A lżej ci będzie wędrować tą drogą,
Widząc grunt, jakim twoja stopa kroczy».
Jak nad sklepioną kościołów podłogą
Dla przedłużenia umarłych pamięci

Płaskorzeźbami wyrażają groby
Zeszłych ze świata popiersia osoby;
Obraz ich w sercach pobożnych żal budzi,
Rozpamiętując pamięć zmarłych ludzi,
Często nam w oczach, aż łza się zakręci:

Tak droga między otchłanią i górą
Wzrok mój nęciła niejedną figurą,
A każda z stokroć większym życiem kuta
I podobieństwem podług sztuki dłuta.
tłum. Julian Korsak

Często w posadzkach kościołów były tablice nagrobne, i, tak jak one, tak i sieneńska podłoga w katedrze ma nas wieść idealną ścieżką ku ołtarzowi, ścieżką, która naucza obrazami i napisami.
Co ciekawe, wszystkie panele mają nas prowadzić ku Chrystusowi, ale On sam nie jest przedstawiony na żadnym fragmencie podłogi.
Dlaczego?
Posadzki swoistym labiryntem wiodą mini pielgrzymką ku prezbiterium, a tam w tabernakulum czeka nas Ciało Chrystusa - Żywy Chleb - widomy znak Jego obecności. Oczywiście, są inne obiekty w kościele obrazujące Zbawiciela, ale nie zobaczymy Jego wyobrażenia na posadzce.
"Czytając" wszystkie obrazy w podłodze człowiek miał się oczyszczać, zmądrzeć, by godnie stanąć wobec Najwyższego.

Po wielu żmudnych poszukiwaniach udało mi się odtworzyć schemat z treścią poszczególnych paneli. Bardzo mi pomocna była piękna grafika Giovanniego Paciarellego z XIX wieku.

W oparciu o nią, monograficzne opracowanie książkowe poświęcone posadzce oraz inne źródła, zwłaszcza internetowe mogę udostępnić skonstruowany plan:


Zaraz po wejściu widzimy napis, a raczej widzieli go wchodzący środkowym portalem.

CASTISSIMUM VIRGINIS TEMPLUM CASTE MEMENTO INGREDI
Pamiętaj, by, wchodząc do świątyni Najczystszej Maryi Dziewicy, zachować czystość (niewinność).

Od razu mamy wiedzieć, że świątynia przechowująca w tabernakulum ciało Chrystusa jest odzwierciedleniem czystego, dziewiczego łona NMP, w  którym począł się Syn Boży.
A więc bądź czysty, wstępując w te progi.
Przygotuj się, zachowuj się, ubierz się - tak można też przełożyć tekst na język specyficznej grupy turystów. No właśnie! Turystów, nie pielgrzymów, nie osób wierzących, dla których to miejsce jest miejscem spotkania z Sacrum i takim było zamierzeniem twórców katedry.
Pierwsze słowa kierują nas ku Madonnie, gdyż to pod patronat Wniebowziętej Maryi Dziewicy oddano budynek, ale także i Sienę. Maryja jest pierwszą patronką miasta w szlachetnym towarzystwie świętych. Na palio - sztandarze, wręczanym po szaleńczym wyścigu koni, zawsze maluje się Jej wizerunek.

Projekt danego fragmentu podłogi zamawiano u uznanego malarza, a następnie dawano go do wykucia mistrzowi obróbki marmuru. Tylko jeden panel jest wykonany techniką mozaiki (przedstawiający powiązania polityczne Sieny z różnymi miastami środkowej Italii), reszta to inkrustacja, swego rodzaju układanka wykonana z różnych gatunków marmuru. Częściowo to, co widzimy jest jakąś późniejszą wersją oryginału, który ulokowano w katedralnym muzeum

Posadzki bliżej wejścia poświęcone są figurom spoza Starego, czy Nowego, Testamentu, żyjącym w starożytnym świecie, bądź postaciom mitologicznym, takim, o których mówi się, że miały intuicję Prawdy, ale jej nie osiągnęły, gdyż ta została objawiona  jedynie przez Chrystusa.
Świat starożytny pokazuje więc, że nie ma opozycji między nim a chrześcijaństwem, ta intuicja mędrców i proroków jest łącznikiem z epoką po narodzeniu Chrystusa.

1/Zaraz po wejściu zadziwia postać Hermesa Trismegistosa, egipskiego filozofa z czasów Mojżesza, zaliczanego raczej do legend. Umieszczono go jako symbol jedności nauki, mistyki i sztuki. Hermes przekazuje dwóm osobom księgę, w której można odczytać słowa: „Przyjmijcie listy i prawa, lub Egipcjan.” Mojżesz przekazał ludziom prawo Boże, Hermesa uważa się głównie za mędrca związanego z ludzkim prawem.

2/ Wilczyca.
Nie mogło jej zabraknąć, zgodnie z legendą, że Sienę założyli bracia, synowie Remusa.
Uciekli po bratobójczej śmierci ojca. Wilczyca karmi bliźnięta, a wokół niej krążą symbole związku miast pod postacią zwierząt.
Koń - Arezzo, lew Marzocco – Florencja, pantera – Lukka, bocian – Perugia, słoń – Rzym, gęś – Orvieto; w narożnikach lew z lilią Massa Marittima, orzeł – Volterra, smok – Pistoia, gryf – Grosseto. Oprócz Rzymu reszta to miasta etruskiej Tuscii.

3/Cesarski orzeł – fragment po przeróbkach z XIX wieku. Oryginalnie powstał w 1373 roku. Orzeł to ptak, który wznosi się ku niebiosom, by mieć jak najszersze pole widzenia wśród ptaków, potrafi szybko latać, jego cechy symbolizują Boga, królewskość.

4/ Bardzo ciekawym i "zatłoczonym" jest panel z alegorią Wzgórza Mądrości, którą można czytać tak:
Na środku wzburzonego morza (z szarego marmuru) wyrasta górzysta wyspa, do której zmierza łódź. Napotyka po drodze burzę, jej maszt zostaje złamany. Scenę spina ciekawa postać. Wsparta jedną stopą o niezdatną do dobrej żeglugi barkę, drugą na kuli, naga dziewczyna trzyma w rękach żagiel i  róg obfitości. Ciekawe punkty podparcia, tak niestabilne i niepewne, ale to Fortuna, której nie możemy być pewni, nie powinniśmy na nią liczyć. Zwodzi, oj, zwodzi.
Dziesięciu mędrcom udało się ujść z życiem i teraz wspinają się ku Boskiej Mądrości. Wspinaczka do łatwych nie należy, pełno na niej węży, kamieni, jaszczurek - jako i w naszym życiu, przeszkody ścielą się nam i mnożą. Kto jednak wykorzysta wszystkie siły na dojście do celu, otrzyma nagrodę. Przybywa na ukwieconą łąkę, po środku której zasiada Mądrość (inni odczytują ją ogólniej jako Cnotę). Siedzi na stabilnym, kamiennym podłożu, w przeciwieństwie do Fortuny. W rękach Bożej Mądrości są nagrody dla mędrców, Sokrates otrzymuje palmę zwycięstwa, Krates z Teb - księgę z radami. Pierwsza, którą przeczytał, to uwolnienie się od bogactw, co czyni. Wysypuje  do morza biżuterię i pieniądze.
Ciekawym środkiem jest tu zastosowanie kontrastu cennego żółtego marmuru z czernią tła.
Karton do panelu zaprojektował Pinturicchio, twórca wielce efektownych fresków z Bibliteki Piccolominich. Interesujący jest fakt, że nie powinien tego był zrobić, gdyż jego umowa zastrzegała, że na czas malowania cyklu nie podejmie się żadnego innego zajęcia. Trudno dociec, co się stało, czy zamawiający karton do Góry Mądrości wykorzystał śmierć papieża Piusa III? A może pierwotna nazwa biblioteki „Biblioteka Mądrości” znajduje swoje ukoronowanie w tym panelu?

5/ Fortuna jeszcze raz każe nam zastanowić się nad jej naturą. To panel z Kołem Fortuny. Poszukiwanie najwyższego dobra i deprecjonowanie ziemskiej szczęśliwości zamyka serię alegoryczną z nawy centralnej. Znowu mamy do czynienia z dziełem odnowionym w XIX wieku.
Raz zasiadasz na tronie jako król, ale fortuna poruszy kołem i, jeśli nie wystarczy ci sił, możesz spaść. Oczywiście każdy nawet  najbardziej "pogański" temat był przekuwany na interpretację chrześcijańską. Człowieku nie obawiaj się, zaufaj Bogu, szukaj czegoś ponad zaszczyty, bogactwo i złudne ziemskie korzyści.
Czterech filozofów trafiło w narożniki panelu z kołem Fortuny, gdyż o niej pisali.

6-15/W nawach spotykamy Sybille (pięć w prawej, pięć w lewej), często spotykane w sztuce chrześcijańskiej, jako prorokinie zapowiadające nadejście Chrystusa. To kontynuacja myśli o intuicji świata starożytnego względem Prawdy Objawionej. Te najsłynniejsze znajdują się na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej. Pogańskie kapłanki przepowiedziały podstawowe aspekty przyjścia Chrystusa.
Posłużono się kanonem Laktancjusza (chrześcijańskiego apologety z III/IV wieku).
Dopiero w drugiej części świątyni, pokrywającej się głównie z nawą poprzeczną (transeptem) wchodzimy w świat Biblii. Nie jestem pewna ich nazw, niektóre trudno znaleźć w polskim języku.

16/ Dużą, rozbudowaną część, dokładnie pod kopułą, zajmuje historia Eliasza.
https://relaisdellarovere.files.wordpress.com/2012/09/376820_10151147905029767_796726023_n.jpg

Jego postać odczytuje się jako zapowiedź przyjścia Mesjasza. Eliasz jest najczęściej wspominanym prorokiem ze starego testamentu. To też naturalne przejście od ofiar starotestamentalnych do Ofiary Najwyższej. Musimy się na niego natknąć na końcu nawy, by dojść do ołtarza.
Eliasz pojawia się w Księdze Kronik i Królewskiej. Trudno ułożyć z tych fragmentów sensowną historię, bo pojawia się w nich bez wyjasnień, nagle.
Samo imię poniekąd prezentuje program proroka, gdyż Eliasz oznacza "Jahwe jest moim Bogiem".
Panele opowiadają, jak to  wczasach, gdy Achab ożenił się z Izebel, przyjął wyznawany przez nią kult Baala. Eliasz walczył w obronie Boga Jedynego Jahwe. Wykazał prawdziwość wiary w Boga poprzez złożenie ofiary równolegle z kapłanami Baala. Tylko stos z ofiarą Eliasza zapłonął.
W centrum jest rozstrzygnięcie sporu między Eliaszem a Achabem na rzecz prawdziwości kultu Boga Jahwe

W pozostałych sześciokątach, zaczynając od dołu, zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, choc niezbyt zgodnie z chronologią:

- Eliasz porwany do nieba przez ognisty wóz

- Achab (król Izraela) śmiertelnie trafiony podczas bitwy

- Ofiara kapłanów Baala (kult wprowadzony przez króla Achaba za namową żony Jezebel)

- Ofiara Eliasza

- Zabójstwo proroków Baala

- Eliasz przepowiada śmierć Achaba

W rombie po lewej stronie Eliasz namaszcza Jehu królem Izraela.

W rombie po prawej stronie Eliasz karmiony przez kruki na pustyni.

Dolne romby: lewy – Eliasz wskrzesza syna wdowy

prawy  – Eliasz spotyka wdowę


Górne romby: lewy – Obadiasz przekazuje Achabowi gdzie przebywał Eliasza


prawy – Eliasz wysyła Obadiasza z posłannictwem.


17/ Etapy ludzkiego życia:


19/ Historia Jeftego
Jefte był synem Izraelity i nierządnicy. Przyrodni bracia wyrzucili go z domu, uciekł więc do krainy Tob, gdzie zebrał wokół siebie grupę nicponi i żył z wypraw zbójeckich. Kiedy Ammonici zagrozili Izraelitom, lud obrał Jeftego na wodza. Sędzia próbował negocjować z wrogiem, wykazując niesłuszność jego roszczeń, co jednak nie przyniosło rezultatu. Jefte, po złożeniu ślubu, wyruszył do walki przeciwko Ammonitom i zadał im klęskę. Pokonał też Efraimitów, którzy zazdrościli mu chwały zwycięstwa i przybyli do niego z pogróżkami. Panował jako sędzia przez sześć lat, aż do śmierci.
Jefte, zanim wyruszył na bitwę przeciwko Ammonitom, przysiągł, że jeśli zwycięży, złoży w ofierze cokolwiek wyjdzie z jego domu, gdy będzie do niego wracał. Na spotkanie wracającemu zwycięsko Jeftemu wyszła córka, jego jedyne dziecko. Jefte, mimo smutku, spełnił swoją przysięgę. Na złożenie ofiary całopalnej wskazują słowa „wypełnił na niej swój ślub” oraz wielki ból Jeftego po zdaniu sobie sprawy z konsekwencji swej przysięgi.
Wśród egzegetów są dwie interpretacje złożenia ofiary. Tradycja żydowska skłania się ku temu, że Jefte rzeczywiście zabił swoją córkę. Według niektórych komentatorów, Jefte nie znał Prawa, a był zbyt dumny, by pytać o zdanie mędrców. Inni komentatorzy uważają, że Jefte nie zabił swojej córki, lecz oddał ją do świątyni jako dziewicę. Ponieważ potomstwo było znakiem błogosławieństwa Bożego, dozgonne dziewictwo córki było szczególnym poświęceniem.
List do Hebrajczyków uznaje Jeftego za pozytywny przykład człowieka wiary. Również Orygenes w pozytywnym kontekście odwołuje się do ślubu Jeftego. Istnieją inne przykłady ofiarowania dziecka Bogu, co łączyło się z towarzyszącą temu ślubowi ofiarą całopalną. Wypełnienie takiego ślubu było przewidziane i regulowane prawem Mojżesza.


20/ Śmierć Absaloma
Modlitwa prześladowanego
PSALM 3
1 Psalm Dawida, gdy uciekał przed swoim synem Absalomem.
2 Panie, jakże wielu jest tych, którzy mnie trapią,
jak wielu przeciw mnie powstaje!
3 Wielu jest tych, co mówią o mnie:
«Nie ma dla niego zbawienia w Bogu».

4 A jednak, Panie, Ty, jesteś dla mnie tarczą,
Tyś chwałą moją i Ty mi głowę podnosisz.
5 Wołam swym głosem do Pana,
On odpowiada ze świętej swojej góry.

6 Kładę się, zasypiam i znowu się budzę,
bo Pan mnie podtrzymuje.
7 Wcale się nie lękam tysięcy ludu,
choć przeciw mnie dokoła się ustawiają.

8 Powstań, o Panie!
Ocal mnie, mój Boże!
Bo uderzyłeś w szczękę wszystkich moich wrogów
i wyłamałeś zęby grzeszników2.

9 Od Pana pochodzi zbawienie.
Błogosławieństwo Twoje nad narodem Twoim.

Absalom – postać biblijna, syn izraelskiego króla Dawida. W odwecie za gwałt na jego rodzonej siostrze zamordował swojego przyrodniego brata Amnona. Po kilku latach wygnania uzyskał łaskę ojca. Później zbuntował się przeciw niemu, w Hebronie ogłosił się królem i zajął Jerozolimę. Wojska Dawida pokonały armię Absaloma w lesie Efraima. Po porażce uciekający na mule Absalom zaczepił swoimi długimi włosami o gałęzie dębu. Tak wiszącego zastał go dowódca wojsk Dawida, Joab, który – wbrew rozkazom królewskim – zabił Absaloma.

21/ Zygmunt III Luksemburski na tronie
Jedyny panel w posadzce, który traktuje o osobie współczesnej powstawaniu dzieła.
Był on duchowym i militarnym przywódcą kilku krucjat, które na ogół kończyły się klęską oraz jednej wyprawy przeciw Turkom osmańskim.
Przyczynił się znacznie do zwołania soboru w Konstancji w 1414 r. i odegrał podczas niego istotną rolę, doprowadzając do zakończenia Wielkiej Schizmy Kościoła Katolickiego. Miał udział w schwytaniu czeskiego prekursora protestantyzmu Jana Husa, w efekcie czego ten został osądzony i spalony na stosie.
Ocena panowania tego władcy pozostaje wciąż gorącym tematem dyskusji wielu historyków – są wśród nich tacy, którzy wychwalają postawę Zygmunta jako obrońcy chrześcijaństwa – władcy, który pragnął zjednoczyć świat chrześcijański, aby ten mógł skuteczniej przeciwstawić się naporowi potęgi muzułmańskiej, jak również narastającym ruchom protestanckim. Oponenci nie negują tego poglądu, zarzucają jednak Zygmuntowi Luksemburskiemu wykorzystywanie religijnych instrumentów dla realizacji planów dynastycznych domu luksemburskiego. Obie strony zgadzają się z tym, że Zygmunt Luksemburski był osobą o wysokiej inteligencji, władcą niezwykle energicznym, o wygórowanych ambicjach. Przyczyn niepowodzeń tego nietuzinkowego władcy upatruje się zarówno w sprzecznościach jego charakteru, jak i w utopijności podejmowanych przez niego przedsięwzięć.
Faktem jest, że polityka prowadzona przez Zygmunta doprowadziła do licznych wojen, a w ostatecznym rezultacie przyczyniła się do znacznego osłabienia rządzonych przez niego państw.

24/Historia Judyty
 Judyta wcześnie owdowiała, dlatego cały czas nosiła po śmierci męża na sobie wór opadający na biodra. Miała 14 synów. Była piękna, bogata, bardzo pobożna, pomagała ludziom potrzebującym.
Księga Judyty opowiada, iż w czasie najazdu wojsk asyryjskich na Izrael, ich wódz Holofernes rozpoczął oblężenie miasta Betulii. Wydawało się, że nic nie uratuje ani miasta, ani kraju. Wówczas Judyta postanawia sama obronić miasto. Po wieczornej modlitwie udaje się do obozu Asyryjczyków. Wyjaśnia im, że opuściła miasto chcąc ocalić życie. Kiedy zaprowadzono ją przed oblicze Holofernesa, ten zakochał się w niej będąc pod wrażeniem jej urody i zabrał ją do swojego namiotu. Czwartego dnia po wielkiej uczcie, kiedy Holofernes spał, Judyta ucięła mu głowę. Następnie włożyła ją do kosza i powróciła do Betulii. O świcie wywieszono głowę na murach miasta. Gdy ją ujrzało wojsko asyryjskie, uciekło w popłochu. Izraelici rzucili się w pogoni za nimi i ich rozgromili.

25/ Rzeź niewiniątek

26/ Herod na polowaniu

28/ Jozue - postać biblijna, bohater Księgi Jozuego, sędzia starożytnego Izraela, symbol nieugiętości i wierności.
Jozue urodził się w Egipcie podczas niewoli egipskiej. Po śmierci Mojżesza został przywódcą Izraelitów, wprowadził ich do ziemi Kanaan i podbił ją. Żył 110 lat. Po jego śmierci rozpoczął się trudny czas dla ludu Izraela.
Historia Jozuego według Józefa Flawiusza
Gdy Jozue zebrał pięćdziesiąt tysięcy zbrojnych, ruszył na miasto Jerycho, jednak nie przystąpił od razu do oblężenia, lecz zbudował obóz 4 km od Jerycha i odprawił święto Paschy oraz złożył ofiary Bogu na wybudowanym przez siebie ołtarzu. Przez 7 następnych dni kapłani wraz z Arką i strażą obchodzili miasto, dmąc w rogi na postrach oblężonym i na zagrzanie własnych wojsk do męstwa. Siódmego dnia mury miasta runęły, nie tknięte żadną machiną oblężniczą. Wojska Jozuego zdobyły miasto. Następnie Jozue rozbił Najetejczyków i wziął w niewolę Gebeonitów. Później uderzył na niego Adonisedek – król Jerozolimitów wraz z czterema innymi królami, z którymi wszedł w przymierze. Jozuemu pomógł Bóg wydłużając dzień, dzięki czemu wszyscy królowie zostali schwytani, a ich wojska rozbite. Później naprzeciw Hebrajczykom wyruszyły ogromne armie Libanu, Chananejczyków z dolin i Filistynów. Wszyscy ponieśli ogromną klęskę, tracąc również swe miasta, które Jozue oblegał i zdobywał, zabijając wszystko, co tylko wpadło mu w ręce. Miasta i twierdze, szczególnie niedostępne, ze względu na swe położenie lub obwarowania, Jozue pozostawił w spokoju. Kazał wymierzyć i podzielił zdobyte już tereny między plemiona Izraela. Jozue, zgodnie z tym, jak przykazał mu Mojżesz, zniszczył skrupulatnie całą kulturę i wszelkie ślady po potomkach Chananeja, by w przyszłości nie mogły zagrozić trwałości obyczajów. Jozue przez 25 lat był wodzem plemion Izraela, umarł, mając lat 110. Pogrzebano go w mieście Tamna należącym do plemienia Efraima.

30/ Dawid Psalmista

32/ Samson
Samson - trzeci od końca spośród Sędziów starożytnego Izraela, opisany w starotestamentowej Księdze Sędziów. W przeciwieństwie do wielu postaci opisanych w Starym Testamencie, nie jest wymieniony w Koranie. Był obdarzony nadludzką siłą, którą wykorzystywał do walki z wrogami Izraela – Filistynami. Dokonywał czynów niemożliwych dla zwykłych ludzi: zabił lwa gołymi rękami, pokonał armię wroga oślą szczęką i siłą własnych mięśni zburzył budynek. Był nazirejczykiem.
Według komentatorów historia Samsona ukazuje, jak wielkie dary Boga mogą być zmarnotrawione wskutek własnej lekkomyślności, naiwności i ulegania żądzom.

Same opisy wydają się być suche, nie ma tu właściwie informacji o twórcach projektów, brakuje omówienia od strony formalnej. Pomyślałam, że dostrzec piękno jest dosyć łatwo, ale znajomość treści może nie być tak oczywista.
Najlepszą okazją do obejrzenia kamiennych dywanów jest czas między jednym palio - 2 lipca, a drugim, w sierpniu i potem, bodajże do końca października.

KONTAKT (proszę pamiętać o wpisaniu maila)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *