Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 września 2021

TAK ZUPEŁNIE NIEOCZEKIWANIE WYSZŁA MI DWUMIESIĘCZNA WYSTAWA

Podczas ustaleń z Pro Loco, co by tu zrobić z okazji odpustu, zaproponowałam, by w sobotę i niedzielę powiesić gdzieś w plenerze obrazy. Męczyły mnie różne sprawy, że to tak krótko, bo plener i że nie zawsze może być ładna pogoda, i że trzeba byłoby tych obrazów cały czas pilnować. A co z oświetleniem? 

I nagle, jak u pomysłowego Dobromira pacnęło mnie w głowę. Skoro nasza sara parafaialna jest już zupłnie zapełniona rzeczami Pro Loco, to przecież na tyłach baru jest miejsce, które wydaje się być łatwe do przystosowania na galerię. 

Koniec końców program całej festy wygląda tak:

-1 października, piątek: 18:00 Msza Św. na cmentarzu, za wszystkich zmarłych z Tobbiany.

- 2 października, sobota 16:00 Msza Św., standy z wyrobami rzemieślniczymi i  ze street foodem, plus jakaś muzyka na żywo

- 3 października, 10:30 Uroczysta Msza Św, po której ksiądz sam przejdzie z figurką, bo w naszej gminie akurat nadal obowiązuje zakaz procesji,  jak i dnia poprzedniego standy plus muzyka na żywo, 16:00 koncert naszej wspaniałej orkiestry dętej z Fognano, 18:30 wernisaż wystawy Małgorzaty Matyjaszczyk, pt. "Nie tylko sąsiedzi". Barman oferuje przekąski a ja czystą radość z przybycia każdego zwiedzającego.


- 4 października 18:00 Msza Św. i przejście księdza z Najświętszym Sakramentem.

Moja wystawa potrwa do 19 grudnia i zakończy się finisażem o godzinie 18:30. W samym plakacie jest ukryta podpowiedź, może kto bystrzejszy ją wypatrzy? Kto wygra, dostanie zakładkę do książki napisaną i namalowaną przez mnie. Czas na zastanowienie się pozostaje do publikacji relacja z wernisażu. Nie będę wcześnie odpowiadać na Wasze pomysły, lubię Waszą kreatywność. Macie teraz dwa sposoby na skontaktowanie się ze mną: albo umieścić komentarz pod tym artykułem, albo wysłać do mnie maila z formularza kontaktowego który jest na blogu, na dole strony. Proszę pamiętać o wpisywaniu poprawnych maili żebym mogła ewentualnie skontaktować się ze zwycięzcą.  Dziękuję


Ci, którzy widzieli część wystawy u mnie w pracowni, proszeni są, by nie brać udziału w konkursie.



poniedziałek, 14 czerwca 2021

OLIWKOWY KONKURS

W zeszłym roku poznałam bardzo przedsiębiorczą rodzinę z Polski, produkującą rośliny oraz sprowadzającą je z Włoch. Z zafascynowaniem słuchałam, jak prowadzą swój biznes. Od tego czasu widzieliśmy się już kilka razy, a że mieszkamy w  regionie szkółkarzy, to udało nam się pomóc w nawiązaniu kontaktu z jednym z większych producentów w rejonie. Wiem, że już podpisali kontrakt na następny rok i chyba z tej radości Państwo Pająkowie postanowili podarować komuś z moich Czytelników 2 metrowe drzewko oliwne. 

Trafili idealnie w czasy, gdy świętuję rocznicę przyjazdu do Toskanii. Tym razem trochę z wyprzedzeniem, bo przecież dokładna data to 27 czerwca, ogłaszam losowanie.

Od dzisiaj każda osoba może zgłosić się do udziału w konkursie. Warunkiem jest ewentualne (dopiero po wygranej i to w prywatnej wiadomości) podanie adresu pocztowego wygranej osoby, tylko na terenie Polski. Drodzy Czytelnicy! Macie tydzień na zgłoszenie w komentarzu pod tym wpisem, bądź mailowo (formularz kontaktowy znajdziecie na dole bloga). Losowanie odbędzie się w następny poniedziałek, 21 czerwca. 

Jeśli interesują Was rośliny sprowadzane z Italii, i nie tylko, zapraszam na stronę Flory

poniedziałek, 8 lipca 2019

LETNI KONKURS

Dzisiaj zagadka botaniczna. 

Co to za kwiat? 


Nagrodą za pierwszą prawidłową odpowiedź, czy to w komentarzu, czy na Facebooku, czy też w mailu, będzie obrazek mojego autorstwa, 10x10 cm, przedstawiający rozwiązanie.

edytowane:
Na Facebooku bardzo szybko padła prawidłowa odpowiedź, w dodatku po włosku. Chodziło o kwiat granatu, który zakwitł, a może ktoś pamięta, że ponad rok temu kupiliśmy dwa drzewka (artykuł "U Caruso"). Rośliny mają się dobrze, nie wiem, czy zaowocują, ale przynajmniej zakwitły. 
Panu Stanisławowi gratuluję z całego serca!
A  oto skromna nagroda:

środa, 10 kwietnia 2019

KONKURS DLA DALSZYCH ZNAJOMYCH

Dookreśliłam, że konkurs jest dla dalszych znajomych, co ma oznaczać wszystkich, którzy nie wiedzą, jaką technikę ostatnio rozgryzam. Dawno nie było konkursu, a że piękne Święta przed nami, to chciałam dać komuś prezent od siebie. Nie mogę zdradzić, jak będzie wyglądał.
Odpowiedzi na jedno tylko pytanie można pisać na maila, tu w komentarzu, czy na Facebooku. Pierwsza osoba z poprawną odpowiedzią dostanie nagrodę.

edytowane:
Rylka odgadła dokładnie. To są farby do malowania na jedwabiu, ale nie to klasycznego batiku. Do maskowania nie używa się wosku, ale gutty. Świadczy o tym też to, że wszystkie farby są otworzone, w batiku nie używa się wszystkich kolorów na raz, gdyż barwy nanosi się warstwami poprzez zanurzenie w odpowiednim barwniku, od najjaśniejszego do najciemniejszego. 

Do jakiej techniki używam tych farb?

czwartek, 26 kwietnia 2018

KONKURSIK

Zajętam gośćmi, pisać nie mam kiedy, ale zawsze to jakiś konkurs można uskutecznić, inspirowany wycieczką. Nie mam jeszcze pomysłu na nagrodę, ale kto pierwszy zgadnie, o jakim smaku jadłam lody, dostanie ode mnie prezent. Podpowiem tylko, że tło podpowiada. Należy podać obydwa smaki.

sobota, 12 listopada 2016

ZGADYWANKA Z ANIOŁEM

Ojej!
Zupełnie wyszłam z rytmu i czasu. Zapomniałam, że po 1 listopada zewsząd zaczyna wyskakiwać natrętny handel świąteczny. Przypomiały mi o tym wizyty w marketach budowlanych, które ostatnio są głównymi odwiedzanymi przeze mnie sklepami. Jest i tego dobra strona: dostałam wyrazisty sygnał, żebym pomyślała i ja, bo jeśli mam coś wykonać, to dzwonek już dawno dzwonił, ale pracownia ciągle nie była gotowa. To się zmienia, powoli zaczyna być zdatna do użytku.
Może by tak na dobry początek konkurs?
Nie zaproszę Was do marketu budowlanego, ale do innego miejsca o trochę podobnym charakterze, tylko bez świątecznych dekoracji.

Szukałam tam i znalazłam pewien element potrzebny do jednego z pomieszczeń na plebanii.
Temu, kto pierwszy odgadnie, czego szukałam wśród staroci, wyślę kartkę z namalowanym przeze mnie aniołem. Nie pokażę jej, bo dopiero powstanie. Nie napiszę też, kto wygrał, zanim kartka nie dotrze do zwycięzcy, ma być pełna niespodzianka.
Proszę o wpisywanie rozwiązań w komentarzach (bądź tutaj, bądź na Facebooku), ale jednocześnie o wysłanie do mnie adresu pocztowego (obowiązkowo!).  
Mój mail jest w prawej kolumnie. 
Tym razem nie będę się upominać o adres, więc jeśli ktoś z Was odgadnie, co kupiłam u handlarza starzyzną, ale nie poda mi domowego adresu, nie będzie brany pod uwagę, dlatego warto nawet napisać jeszcze raz ten sam przedmiot. Jedna osoba może zgadywać raz.
Termin zgadywanki do 8 grudnia.

Który z tych przedmiotów zawędrował do Tobbiany?

































poniedziałek, 25 kwietnia 2016

TRUDNY CYTRUS DO ZGRYZIENIA

Oj! Łatwo nie było. I Wam, Drodzy Czytelnicy, bo myślałam, że zaleją mnie przepisy. I mnie też łatwo nie było wybrać spośród tych nadesłanych, gdyż wszystkie chciałabym wypróbować, więc właściwie dobrze się stało, że nie nadeszło więcej przepisów.

Zgodnie z obietnicą, przedstawiam Wasze cytrusowe wariacje, w kolejności nadsyłania:

Kinga podrzuciła przepis na cytrynowe kwadraciki.

Agniecha uraczyła sałatką z fenkułu, czyli kopru włoskiego oraz pomarańczy:
Fenkuł pokroić na cieniutkie plasterki, pół pomarańczy obrać, podzielić na cząstki, pracowici mogą poobcinać białą skórkę, cząstki pokroić na kawałki około centymetrowe. Oliwa, sól, pieprz, sok z cytryny, parę nasion fenkułu i gotowe. Smacznego!

Ewa "odświeżyła sałatką z pomarańczy", z przepisu znalezionego w "Wysokich Obcasach" 16 lat temu:
Składniki:
- 4 pomarańcze
- kilka czarnych oliwek
- 1/2 czerwonej cebuli
- sok z 1 cytryny
- 10 łyżek oliwy
- sól i pieprz
Pomarańcze dokładnie obrać ze skórki i wszystkich białych części. Pokroić w plastry i usunąć pestki.
Polać oliwą zmieszaną z sokiem z cytryny.
Posypać oliwkami i cebulą pokrojoną w cienkie piórka.
Doprawić solą i sporą ilością świeżo zmielonego pieprzu.
Przygotowuję tę sałatkę zwykle na Wielkanoc, choć czasem też przy innych okazjach. Budzi zdziwienie jej wytrawny smak, ale po spróbowaniu (co odważniejsi ;-) ) goście się przekonują. Nam smakuje wybornie.

Hajduczek postanowiła zadbać o zdrowie napojem:
1 grapefruit (najlepiej czerwony) obrany ze skórki i pozbawiony pestek, ale nie błonek

2 marchewki wyszorowane, ale ze skórką
1 jabłko (bez gniazda nasiennego)
1 szklanka jogurtu, kefiru, maślanki lub zsiadłego mleka - oczywiście naturalnego, a nie słodzonego smakowego
ewentualnie 1 łyżka miodu - dla tych, co lubią bardziej słodkie napoje (ja nie dodaję miodu)
Wszystkie składniki proszę wrzucić do miksera kielichowego albo zmiksować blenderem na gładką masę i wypić ze smakiem dla zdrowia. Można (a nawet trzeba) podzielić się z bliźnim:-)))

Kasia zaprezentowała przepis z historią:
fot. Kasia B.
Otóż jak na załączonym obrazku widać zapisała go dla mnie, własnoręcznie moja  znajoma, a nawet więcej niż znajoma, mianowicie Alinka Walczak, świętej pamięci już siostra z naszej wspólnoty. Alinka była repatriantką z Wilna, żoną jeńca z obozu koncenracyjnego Stutthoff i doskonałą polonistką, z nienaganna przedwojenną wymową. Będąc już babuleńką po 80-tce jeszcze pracowała korygując prace znanych trójmiejskich pisarzy i poetów.
Co do samego przepisu to z grubsza postępuję tak jak w notatce. Przetestowałam tylko, że gdy cytryny poczekają dłużej niż 4 tygodnie to jest jeszcze większa moc. Eksperymentowałam też, co zrobić z wyciśniętymi, spirytusowymi cytrynami, np. przesmażając je z cukrem i używając do celów różnych (w tym, dodatek, nadzienie do kaczki i innych mięs). 
fot. Kasia B.
Sam likier niejednego już postawił na nogi, lecząc gardło, np mojej przyjaciółki Petry z Berlina ale też zwalając z nóg, bo ma moc i jest pyszny, więc można się zapędzić. Pity niezależnie od choroby w wietrzne, zimowe wieczory świetnie rozgrzewa stopy przed pójściem do łóżka. polecam!

Malinowa Żyrafa też chce mnie rozpić, ale zacnie.
Ani na słodko, ani na kwaśno, a już na pewno nie na słono :-)

Zacny napój zwany nalewką farmaceutów.
Potrzebujemy:
1 kg cytryn
1 kg cukru
1 l spirytusu
1 l mleka
Cytryny umyć okroić z żółtej skórki oraz albedo (cienko skrojona skórkę z 1 cytryny zostawić) pokroić w plasterki, oczyścić z pestek włożyć do słoja zamykanego na klamerkę. Dodać cukier, mleko i spirytus i skórkę z cytryny.
Słój zamknąć i odstawić w chłodne, ciemne miejsce na miesiąc (wstrząsać słojem co kilka dni).
Następnie nalewkę przefiltrować. Klarowną górną warstwę nalewki należy ostrożnie zlać, albo ściągnąć rurką (my robiłyśmy to rurka od kroplówki :-). Pozostałą zawartość słoja odsączyć na sicie wyłożonym podwójną warstwą ręcznika papierowego. Po tych zabiegach nalewka wymaga jeszcze dalszego filtrowania przez lejek z watą lub filtrem od kawy. Można ją pić po 2 tygodniach.

Kazimierz nadciągnął z szerokim wachlarzem:

1.  Dziś na obiad miałem utartą marchew z cytryną i cukrem.
     Skłamałem bo z braku cytryny utarłem jabłko.
2.  Kapusta - ugotować na miękko - dodać sól, pieprz smalec (może być ze
     skwarkami) cukier i cytrynę do smaku.
3.   Sernik bez sera:
     składniki  
     0,5 litra kwaśnej śmietany,
     litr mleka,biszkopt,
     galaretka,
     bakalie według uznania (ja daję rodzynki)
     jajka szt 5,
     szklanka cukru,
     kostka masła,
     cytryna.
     Mleko zagotować - do gotującego mleka wlać śmietanę z rozmiksowanymi w niej jajkami.  Po  
zwarzeniu wylać na sitko i ostudzić. Utrzeć szklankę cukru z kostką masła następnie dodawać po łyżce ostudzonego sera i ucierać. Wcisnąć sok z cytryny  Dodać bakalie. Na spód tortownicy wyłożyć biszkopt na to wyłożyć utartą masę. Na wierzch owoce, wg  uznania  (kawałki banana, czy pomarańczy) zalać twardniejącą galaretką - wstawić do lodówki.
4.  Sok z aronii:
     składniki:
     kilogram aronii,
     ca 130 g liści z wiśni,
     3 kilogramy cukru,
     2 - 3 cytryny,
     3 litry wody.
     Aronie z liścmi z wiśni gotować pół godziny.  Odcedzić wsypać cukier i sok z cytryn. Zagotować -    
     przelać gorący sok do słoików. Studzić pod przykryciem słoiki dnem do góry.

Mila zaryzykowała i wypróbowała na sobie chłodnik z książki pt."Cuisine Nicoise" Sun-kissed cooking from the French Riviera napisanej przez Hillary Davis.
"Chilled red pepper, orange and yogurt soup with parsley salad"

Składniki na 4 osoby
2 duże czerwone papryki, wypestkowane i pokrojone w plastry
2 pomarańcze
1 szklanka wody
3/4 łyżeczki soli morskiej
3 łyżeczki cukru
125 ml greckiego jogurtu, ja dodałam trochę wiecęj
pęczek zielonej pietruszki
3 łyżeczki oliwy z oliwek

1 1/2 łyżeczki czerwonego octu winnego

fot. Mila



Pokrojone papryki włożyć do malaksera, 1 pomarańczę dobrze umytą zetrzeć na drobnej tarce, skórkę odłożyć do miseczki na bok, obie pomarańcze obrać z białej błonki, pokroić i dodać do malaksera, dolać szklankę dobrej wody, wsypać1/4 łyżeczki soli i cukier, miksować przez minutę, dodać grecki jogurt, miksować aż do polaczenia się składników.
Pęczek pietruszki poszatkować nie za drobno, dołożyć startą skorkę pomarańczową, oliwę, ocet 1/2, łyżeczki morskiej soli, wymieszać wszystko widelcem, doprawić do smaku solą, jeśli potrzeba. Zupę rozlać do miseczek, na środku położyć salatkę z zielonej pietruszki. 
fot. Mila
Tatiana posłodziła sycylisjkim ciastem cytrusowym, na podst. przepisu Penny Stephens "Z kuchennej półeczki - kuchnia włoska"

4 jajka
125 g cukru
1 cytryna
2 pomarańcze
150 g migdałów
25 g mąki
cukier puder do posypania


Rozdzielić żółtka od białek.
Wycisnąć sok z cytrusów po czym zetrzeć skórkę z cytryny i jednej pomarańczy.
Żółtka i cukier ubić na pulchną masę. Następnie dodać do niej startą skórkę z cytrusów i dokładnie wymieszać.
Wyciśnięty sok połączyć ze 125 g zmielonych migdałów i przełożyć do masy z żółtek.
Po uzyskaniu jednolitej, płynnej mieszanki dodać mąkę i wymieszać.
Białka ubić na sztywną pianę i ostrożnie dodać do mieszanki (w trakcie nagrzać piekarnik do 180st C.)
Przygotować okrągłą foremkę bądź tortownicę (ok. 20cm), natłuścić ją i posypać bułką tartą.
Kiedy jest gotowa przełożyć do niej ciasto.
Piec od 35-40 minut (pozostawić ciasto na 10 minut w wyłączonym piekarniku).
Kiedy ciasto ostygnie posypać je prażonymi płatkami migdałów (uprażyć na suchej patelni) i cukrem pudrem.

Justyna rzutem na taśmę (wraz ze zdjęciami) dostarczyła swój sposób na pomarańczowy dżem, wzięty z bloga makagigi.
fot. Justyna K.
1,5 kg pomarańczy
900g cukru (biały lub trzcinowy, ja daję domowy waniliowy)
sok z 1 cytryny
fot. Justyna K.
Wykonanie
Pomarańcze szoruję i obieram. Skórkę z jednej pomarńczy odkładam na bok, resztę wyrzucam.
Obrane pomarńcze kroję w plastry, usuwam pestki. Białe części (farfloszki) zostawiam. Następnie plastry wrzucam do blendera i miksuję na pulpę. Trwa to chwilę.Masę przelewam na patelnię z wysokim rantem i zasypuję cukrem.
Pozostawioną skórkę z 1 pomarańczy zalewam wodą i gotuję 5-8min minut (od momentu zagotowania się wody). Miękkie skórki wyjmuję, studzę a następnie kroję w kostkę. Pokrojone dorzucam do miąższu z cukrem, doprowadzam do wrzenia i gotuję na nie za dużym ogniu dobre 30 - 45 minut. Studzę, wyciskam sok z cytryny prosto na dżem i ponownie zagotowuję.
Gorącą konfiturę przekładam do dużego słoika (można oczywiście do kilku mniejszych).
I gotowe!
fot. Justyna K. 

Taką konfiturę polecam do wszystkiego. Do serów, wędlin, antipasti, do wina czy zwykłej kanapki. Cudownie wygląda przygotowana z sycylijskich pomarańczy odmiany moro.

Bądź tu mądry i wybierz! Wszystko inspirujące. Dobrze, że nie podałam żadnych konkretnych warunków, bo przepisy są z różnych dziedzin i brzmią niezwykle kusząco. Na pewno je wypróbuję, ale pierwszy, jaki od razu chciałabym wykonać, to sposób na sałatkę od Ewy. 

Tym samym drzewko ze zdjęcia powędruje do Ewy,
której serdecznie gratuluję, w imieniu swoim i sponsora cytrusowego konkursu.
A Wam, Drodzy Czytelnicy, baaaaardzo dziękuję za tyle inspiracji. 

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

CO BY TU UGOTOWAĆ?

Zazwyczaj odrzucam propozycje współpracy polegającej na powieszeniu tu reklamy, wyjątki uczyniłam dla przyjaciół. Zdarzył się też konkurs filmowy promujący specjalną projekcję.
Jednak takiej oferty nie mogłam odrzucić. Stali czytelnicy doskonale wiedzą, że jestem maniaczką cytryn, a i innymi cytrusami nie pogardzę.
Właściwie sama niewiele skorzystam, więc wymyśliłam taki konkurs, bym jednak coś z niego uszczknęła.

Dokładnie przez tydzień będę czekała na Wasze przepisy z udziałem jakiegoś cytrusa. 
Może być i na słono i na słodko, albo i kwaśno. 
Wygra przepis, który mnie najbardziej zainspiruje, zaskoczy. 

I to jest właśnie korzyść dla mnie - zdobędę kilka przepisów, które opublikuję w momencie ogłoszenia wyników, czyli w poniedziałek, 25 kwietnia, około południa.
Możecie przepisy nadsylać mailowo, facebookowo, a nawet wkleić w komentarzu pod tym wpisem.
Nagroda będzie wysłana na terenie Polski, ale udział może brać każdy, tylko sam odbierze sobie potem drzewko z krajowego adresu. 
Dodam od razu, że nie musi to być autorski przepis, ale chodzi o to, żebyście go sami mieli praktycznie rozgryzionego. Wskażcie wtedy, skąd wzięliście.

A korzyść dla Was?
Co powiecie na małe drzewko kumkwatu?
Dokładnie tego ze zdjęcia:

http://www.roslinyegzotyczne.pl/pl/c/Cytrusy/59

Bardzo lubię ten owoc. Genialnie komponuje się chociażby z truskawkami, tymi pociachanymi i w jogurtowym koktajlu. Ma wyjątkowo aromatyczną skórkę, i to głównie ona stanowi zaletę kumkwatu.
Fundatorem nagrody jest firma sprzedająca rośliny egzotyczne, w tym wszelkiej maści cytrusy. Na dole bloga będzie wisiał link, do którego przenosi też podpis ze zdjęcia drzewka.