poniedziałek, 1 września 2008

~ JESZCZE PARĘ DETALI Z NIEDZIELI

A właściwie to detale są z Giaccherino, do którego wraz z lodami i psami udaliśmy się odwiedzić Marzenę. Psy pohasały sobie po dziedzińcu. A Krzysztof hasał z nowym aparatem - ciągle jest na etapie wypróbowywania jego możliwości, a co odkryje, to mnie informuje, bardzo mi się podoba taka instrukcja obsługi.  Tak więc od około trzech tygodni oglądacie zdjęcia zrobione nowym nabytkiem. Może będą lepsze jakościowo, niż tą podłą Konicą.

Nie będę się wielce rozpisywać, tylko powklejam wczorajsze popołudnie w Giaccherino:

 


 










A dzisiejszy dzień zaczęliśmy od zakupów. Wybraliśmy się do IKEI, bo tam Krzysztof wypatrzył internetowo największy kosz na śmieci do kuchni, taki, co to nogą można podnieść wieko. Przy okazji pobłądziliśmy po peryferiach Florencji, raz nawet wjechawszy w absolutnie regularną dzielnicę slumsów. Może nie przypomina ona przedmieść miast brazylijskich, bo wszystkie domki są równe, widać, że wybudowane przez miato, ale i tak mieszkańcy miejsca nie mają zbyt ciekawych warunków mieszkaniowych.
IKEA nie warta słów, jedyny włoski w niej akcent, poza mową obsługujących, to dzbanki do kawy tzw. kawiarki. Zakupu kosza dokonaliśmy, jak i kieliszków do wina, bo się wytłukły w zmywarce. Potem obiad - dziś faszerowane mięsnym nadzieniem papryki, jeden z elementów "potopu" warzywnego. 
Zaraz po obiedzie mieliśmy gościa, kolega Krzysia przejeżdżał autostradą koło nas i wdepnął go odwiedzić, tym sposobem załapał się jeszcze na papryki. Nie zabawił długo. Krzysztof potem jechał na Mszę do Pistoi a ja zajęłam się przykrym widokiem blachy ocynkowanej, z kórej zrobiono zakupiony kosz na śmieci. Rzecz w trakcie realizacji - nie ma zdjęć. I tyle zapisków, idę oglądać film.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza