niedziela, 30 marca 2014

NIE TAKIE ŁATWE, JAK MI SIĘ ZDAWAŁO

Znowu zorganizowałam spotkanie w "Laboratorio da Margherita". Tym razem panie nie obawiały się tematu, jakim miało być wiklinowe jajo. Jednak w pewnym momencie musiałam mocno pilnować, by się nie zniechęciły. Trudno było im się pogodzić z luźną, nieregularną formą jaja, miały problem ze swobodnym przeplataniem wikliny. W końcu jakoś udało się dobrnąć to w miarę określonego kształtu i zaczęło się ozdabianie. Pokazałam kilka możliwości. Niektóre trzymały się ściśle pokazanych przeze mnie wzorów, inne korzystały z gotowych sztucznych kwiatów, ale były i takie, które wymyślały własne elementy do dekoracji. Najtrudniej przyszło mi namówienie ich do powtarzalności elementów, a nie pstrzenia co raz to nowymi. Inną trudnością było zakomponowanie nawet ograniczonej liczby ozdób, ich równomierne rozłożenie na całej powierzchni. W końcu jednak powstały niepowtarzalne jaja i wszystkie wyszły wielce z siebie zadowolone :)
Co, oczywiście, powoduje i zadowolenie u mnie - prowadzącej, bądź "maestra" (nauczycielka), bo tak na mnie żartobliwie mówiły. No i zadowolenie z uzyskanych efektów :)


One także były moimi nauczycielkami - włoskiego - znowu poznałam kilka nowych słów i określeń.

16 komentarzy:

  1. Takie zajęcia muszą być super! A jaka satysfakcja:)
    A jaja mi się naprawdę podobają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka satysfakcja, po obywóch stronach. :)

      Usuń
  2. Ale fajne babki!
    No i efekty ich pracy - całkiem niezłe. Mam nadzieje, że jesteś z nich dumna :)
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisałam, bo widzę, że niewyraźnie zaznaczyłam, że, ozywiście, jestem bardzo zadowolona z ich efektów pracy. Tylko byłam zaskoczona, jak trudno im to przyszło. Łatwiej zwijały bazy pod wieńce na Boże Narodzenie.

      Usuń
  3. Pamiętam jak ja się męczyłam ze swoim jajkiem... A Pań z każdym spotkaniem więcej ! Zasmakowały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że aż tak mocno się to nie rozwinie, bo nie podołam :) Ale samo spotkanie przesympatyczne :)

      Usuń
  4. Podziwiam kreatywność i chęć uczestniczenia w takich warsztatach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One też dla aspektu towarzyskiego przychodzą, zawsze to okazja do pogadania :)

      Usuń
  5. Wspaniale to wiklinowe jajo, az mnie korci, zeby cos takiego zrobic, ale skad tu wziac wikline.. .moze cos zastepczego poszukam.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś zainspirowana i urzeczona wyrobami Małgosi, zaopatrzona w instruktarz z artykułu, nacięłam witek wikliny, derenia i wyszło wielkie nic. To wcale nie jest takie proste...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego jestem zwolenniczką wszelkich warsztatów, bo co pod okiem instruktora zabierze trzy godziny, to samemu może się ciągnąć bez końcowego efektu. A tak to na bieżąco można dokonywać korekty. Sama bardzo się męczę rozgryzając nowe czcionki, ciężko, gdy znikąd nie ma "ludzkiej" pomocy :)

      Usuń
  7. Chętnie sama takie wiklinowe jajo bym uplotła pod twoim kierunkiem Małgosiu. Tymczasem muszę zadowolić się wiklinową kulą, którą zakupiłam i w zależności od obchodzonych świąt dekoruję detalami. Pozdrawiam.Bożena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kule też mam, ale na Boże Narodzenie :)

      Usuń
  8. Świetne są te Twoje warsztaty. Sama chętnie bym w nich uczestniczyła. Bardzo podoba się się to wielkie jajo, a babeczki wyglądają na bardzo zaangażowane i przejęte, tym co własnie tworzą. Świetnie, po prostu świetnie! Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, masz do mnie żabi skok, tylko jaka wielka ta żaba musiałaby być, eh .......

      Usuń