poniedziałek, 24 października 2011

URODZINOWO

Oferta na Groupon idealnie trafiła w moje zapotrzebowanie na obiad dla trzech osób. Tą trzecią osobą oczywiście jest Tata, to razem z nim i Krzysztofem świętowałam swoje urodziny i dopiero co minione imieniny.
Plan był prosty: zjeść zarezerwowany przez portal obiad i przy okazji zobaczyć okolicę.
To może najpierw miejsce?
Najpierw należało znaleźć lokal. Łatwo nie było. GPS zawiózł nas kilkaset metrów dalej, po telefonie do obsługi okazało się, że przejechaliśmy. Nie dziwota - żaden szyld nie zatrzymywał przechodnia, a od ulicy niewiele było widać. Ciekawy ten zupełny brak reklamy, tym bardziej, że lokal był pełen gości. I nie wszyscy byli z Groupona, czego można było się domyślić po odmiennym zestawie potraw.
Nasz był skromny, ale dający poczucie najedzenia się. Skromny nie znaczy "niesmaczny". Wręcz przeciwnie. Jedynie do deseru mieliśmy zastrzeżenia. Ale przystawka w postaci ciepluśkich kuleczek ciasta drożdżowego smażonego na głębokim oleju, sera stracchino oraz toskańskie prosciutto to wspaniałe odkrycie.
Jak to się stało, że z tych trzech składników jadłam dotąd tylko ostatni? Koniecznie więc muszę się nad nimi zatrzymać, a i niebawem popełnić w swojej kuchni.
Kuleczki, po włosku - coccoli, po polsku - przytulanki.
To toskańska, a nawet bliżej określana jako florencka, potrawa z ciasta drożdżowego.
Potrzebujemy:
500 g przesianej mąki 00
350 ml wody
25 g drożdży (najczęściej znalazłam w przepisie piwne)
sól
cukier
oliwa 
olej do smażenia
Nasypać mąkę do miski wraz z dwiema szczyptami soli. Rozpuścić drożdże w 100ml letniej wody idodać szczyptę cukru. Wlać do dołka zrobionego w mące i mieszać palcami. Dolać ciepłej wody, tyle, by otrzymać pożądaną konsystencję miękkiego ciasta. Dodać dwie łyżki oliwy i mieszać aż ciasto będzie miękkie, ale nie lepkie. Przykryć wilgotną szmatką i pozostawić do zdwojenia objętości.
Ciasto formujemy w kulki o wielkości orzecha. Robimy to w dłoniach oprószonych mąką. 
Niestety do smażenia potrzeba dużo oleju, który wlewamy do garnka. Przytulanki muszą się w nim zanurzyć. We włoskim przepisie jest ładne określenie na ogień, powinien być słodki, czyli średni, żeby temperatura oleju nie była z byt wysoka i nie utworzyła spieczonej skórki, a ciasto w środku nie pozostało surowe. Jak widać na zdjęciach, coccoli nie są zbyt przyrumienione.

Drugi składnik wybornego zestawu to ser stracchino. Biały, mięciutki, o nutce twarogowej, ale konsystencji pasty. Ser wziął swoją nazwę z lombardzkiego dialektu, w którym słowo stracch oznacza zmęczony. Kto zmęczony? Ano krowy, które sprowadziło się z letniego wypasu, albo takie, które są na zimowej karmie, czyli na diecie :) Lombardia i Toskania mają ten ser na liście tradycyjnych produktów własnej kuchni. Stracchino to tłusty ser krótko sezonowany - 10, maksymalnie 20 dni, bez skórki.

Niestety na drugą potrawę, czyli "różne smażone w pajęczynach" nie znalazłam przepisu. Wydaje się, że to autorski pomysł tego lokalu.  Kurczak i królik także mile połechtał podniebienie, ale móżdżek mnie odrzucił. Brrrr! Okropna konsystencja.
I to byłby koniec zachwytów, bo mogłabym napisać o widoku, ale nie posadzono nas w werandzie, więc niezwykła panorama została poza zasięgiem naszego wzroku. Na szczęście tylko w lokalu, bo potem i owszem, w ilościach zachwycających.
Obsługa też jakaś dziwna, potrafili przechodząc koło naszego stolika niemal rzucić półmisek z potrawą, dlatego nie napiszę, gdzie byliśmy. Szkoda się męczyć, a coccoli ze stracchino z dodatkiem prosciutto najlepiej samodzielnie przygotować.

Zdradzę jednak, że byliśmy w pobliżu miejscowości Cercina, bo to na niej skoncentrowaliśmy potem swoją uwagę. Miejscowość to szumnie powiedziane, bo to zespół luźno rozrzuconych domów. Sielsko wiejska, z krowami, obok których Krzysztof nie mógł spokojnie przejechać.
Ja nie darowałam oliwkom, których zbiory już się zaczęły.
Gdzieś wśród tych wzgórz znajdują się ruiny zamku. Ruiny niestety mocno ruinowe. Zaniedbane, opuszczone, zniszczone, można się tylko domyślić świetności budowli. Przez wiele wieków zamek należał do jednego rodu Catellini. Potem w przeciągu chyba wieku zaczął intensywnie zmieniać właścicieli, aż wylądował w rękach państwa włoskiego. Smutny widok. Z lekką nutą ryzyka pozaglądaliśmy do środka. 
Jedynie trochę niżej położony kościółek zamkowy nie ujawnił, co kryje wewnątrz. Z zewnątrz zachwyciły mnie akcenty błękitów i szmaragdowej zieleni, zwłaszcza gomółek w małym oknie fasady.

Całe szczęście został jeszcze jeden obiekt do zwiedzenia - Pieve di Sant'Andrea.
Kościół sięgający początkami VIII wieku, z piękną loggiatą dobudowaną w XV wieku. Mocna i przysadzista bryła kościoła zaskoczyła mnie wewnątrz zadbaniem. Po ruinach zamku znalazłam się w prostym, romańskim budynku ciągle używanym i pielęgnowanym.
Ale nie ma co się dziwić, tylko dla jednego fresku warto wspiąć się na wzgórza położone na północ od Florencji. W absydzie prawej nawy zatrzymuje mnie i wypuścić nie chce dzieło młodego Domenico Ghirlandaio.
Przedstawia  trzech świętych: Hieronima, Barbarę i Antoniego Opata. Co za ręka! No ja już nie mam słów - ponoć malarz malując ten fresk miał tylko 23 lata! W życiu bym nie podejrzewała patrząc na delikatność rysów Barbary, na bardzo wyraźnie widoczne środki stylistyczne znane mi z jego późniejszych dzieł. Tak młodo, a tak dobrze?
W zakończeniu lewej nawy też przycupnęły freski. Kaplica jest pięknie wymalowana, ale właściwie nie do sfotografowania. Trudno znaleźć dobry punkt dla ujęcia, by nie spowodować uruchomienia alarmu.
Nawet sufit wypełniają moje ulubione florenckie groteski. Główną bohaterką jest tam jednak drewniana Madonna z Dzieciątkiem. Nie znalazłam o niej żadnej informacji, ale wygląda mi na średniowieczną.
Takie cudeńka w miejscu położonym z daleka od turystycznych szlaków.
Ładny prezent na urodziny, nieprawdaż?

11 komentarzy:

  1. Sto lat droga jubilatko, spełnienia marzeń i zdrówka, spóźnione...
    Prezent sobie sprawiłaś niczym sznur pereł!
    Piękne freski! jeśli piękne jest określeniem doskonałości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego Najlepszego z okazji podwójnego święta :)
    :*

    Zdjęcia, jak zwykle, bardzo ładne.
    Takie Włochy poznałam, takie pokochałam, i o takich marzę :)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego Najlepszego, (m.in. odkrycia nieodkrytego)
    Rece mezczyzny pod stopami Barbary jakby wychodza przed plaszczyzne fresku! Cos wspanialego! Zazdroszcze zobaczenia tego nie na ekranie czy reprodukcji

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładny prezent, ładny!:))
    Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze Małgosiu!:))

    Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ajajaj! Ja jak zwykle przegapiłam właściwy moment życzeń. No więc: najlepszego! Spóźnione, ale szczere.
    Nie dziwię się Krzysztofowi - krowy są urocze.
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego najlepszego!
    Kolejne piękne miejsce, zazdrość bierze:) Prawie nie znam tej części Toskanii, z Cortony to cała wyprawa, będę musiała kiedyś nadrobić...
    Pozdrawiam urodzinowo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana Pani Małgosiu!!! Duuuużo zdrówka,samych przyjaznych ludzi wokół Pani,ciągłych inspiracji czerpanych z życia i otoczenia i radości życzy Agnieszka B.-Rz. P.S.troszkę spóżnione ale z serca płynące są te życzenia!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Małgosiu, i ode mnie najlepsze życzenia! Kościółek-perełka, zapisuję do odwiedzenia! Annamaria

    OdpowiedzUsuń
  9. Najlepsze życzenia!!! Może to zabrzmi jak frazes, ale... ale właśnie tego życzę. Zdrowia do... dalszego zaglądania w najskrytsze miejsca Toskani, malowania, rysowania, robienia zdjęć i ... najdziwniejszych świec.
    Ps. a przy okazji i my skorzystamy na tych wspaniałych (i za darmochę) swoistych wykładach z historii sztuki. Pozdrawiam Paweł ze Szczecina (1004)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie często są to również wykłady ze sztuki życia. Za to dziękuję i życzę szczęścia do dobrych ludzi i wciąż nowych pomysłów.
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dziękuję za piękne życzenia. Wszystkie skrzętnie nanizałam na moją linię życia :)
    Oliwko, rozumiem. Sama z ledwością decyduję się na wyjazdy ok. 2 godzin w jedną stronę. Nie marzą Ci się czasami wakacje w Toskanii?

    OdpowiedzUsuń

KONTAKT (proszę pamiętać o wpisaniu maila)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *