sobota, 5 września 2015

UDANA OPERACJA

Pamiętacie wpis "Zajrzeć Katedrze w oko"?
Rzutem na taśmę udało mi się obejrzeć z bliska odnowiony witraż, wystawiony we florenckim Baptysterium.
Jestem porażona jego wielkością. Widziałam przygotowane do odnawiania fragmenty dzieła, widziałam kartony wspomagające ułożenie ich na nowo, ale dopiero całość o średnicy ponad 6 metrów daje pojęcie o ogromie projektu Ghibertiego.

Specjalnie zrobiłam zdjęcia z ludźmi, by pokazać Wam skalę.



Czapki z głów za odnowienie, za przywrócenie barw. Co za uczta!







Jedynie ta twarz Głównej Bohaterki taka dziwna, mocno osadzona w sztuce bizantyjskiej. Powiedzmy sobie szczerze, że piękna to ona nie jest.

Zastanawiające!
Za to szata - wręcz przeciwnie - zdobna, doskonale namalowana, mięsista, aż czuć jej ciężar i elegancję.

Witraż przedstawia Wniebowzięcie i Ukoronowanie NMP. W wielkiej aureoli, otoczona przez anioły wznosi się ku Synowi, który już czeka z koroną.

We fryzie okalającym kompozycję widzimy 12 apostołów i 2 proroków. Niektórzy są rozpoznawalni dzięki atrybutom, np. św. Piotr dzięki kluczom, św. Paweł - mieczowi, św. Bartłomiej - nożowi.





Jeszcze tylko do 8 września można obejrzeć rozetę, potem powędruje 40 metrów wyżej.


6 komentarzy:

  1. Piękno w czystej postaci! A twarz faktycznie... surowa. Ale może to metafora tego, że piękno wewnętrzne jest ważniejsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z tym trudno się nie zgodzić, ale stylistycznie ta twarz bardzo odbiega od pozostałych, więc w kluczu całej kompozycji jest dla mnie niezrozumiała.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Tak, stałam przez chwilę z otwartą buzią i słów mi brakowało.

      Usuń
  3. Popełniłam komentarz, w treści podobny od komentarza Agnieszki, i jakoś zniknął.
    Zastanawiam się nad tą jakby nad-ekspresją twarzy Matki Boskiej, i myślę sobie, że to efekt zamierzony, żeby ją było widać na wysokościach 40 metrów, z dołu, kiedy delikatniej wykonane twarze innych postaci zacierają się....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale artyści nie zwracali uwagi na to, że jakiś detal nie będzie widoczny, malowali tak, jak by całość można było zobaczyć w najdrobniejszym szczególe. Jakoś trudno mi się pogodzić z tym, że Ghiberti odszedł w tej twarzy od swojego stylu.

      Usuń

KONTAKT (proszę pamiętać o wpisaniu maila)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *