czwartek, 8 maja 2014

RAJE JESZCZE NIE DO KOŃCA UTRACONE

Wiele lat temu mój kolega miał na studiach do wykonania zadanie, abstrakcyjnie wyobrazić w trzech częściach "Boską Komedię" Dantego. Od strony formalnej najciekawsze prace odnosiły się do piekła. To dobrze pokazuje, co bardziej pociąga ludzi.
Ile wyobrażeń piekła moglibyście obejrzeć jednego dnia, a ile - raju?
Śmiem twierdzić, że większym sukcesem jest atrakcyjne wyobrażenie z pozoru nudnego Raju tak, by nie był stereotypem mdłego i sielskiego miejsca.
Czy zło zawsze było tak fascynujące? A może jego wyobrażenia nie miały kiedyś budzić podziwu, lecz przestraszyć przed trafieniem do piekła?

Często piekło i raj oglądamy razem, są rozwinięciem wizji Sądu Ostatecznego, gdy to jego wynikiem mamy trafić do ostatecznej wieczności.  Kontrast między nimi miał skłonić do prawidłowych wyborów.

Z tym wstępem zapraszam Was na wycieczkę po Florencji, w której czasami dostępne dla każego, a czasami zupełnie zapomniane, ukryte, czekają na podziw Raje. Na szczęście jeszcze są.

Na wycieczkę zaprosiło Stowarzyszenie Città nascosta (Ukryte Miasto), którego jestem członkiem, a z którego propozycji chętnie skorzystałam. Zobaczyłam cztery wnętrza kopuł, w tym tylko jedno dostępne na co dzień - we florenckiej katedrze.
To najsłynniejsze freski z tej wyprawy.
Filippo Brunelleschi nie planował malowideł od wewnętrznej strony swojego genialnego dzieła, widział ją wyłożoną mozaiką, tak jak w baptysterium. Przygotował nawet otwory ułatwiające montaż rusztowania dla mozaikarzy. Nic z tego, mozaika jest bardzo kosztowną techniką, a nie wiedziano też, ile może ważyć warstwa zaprawy i płytek, skłoniono się więc ku idei fresku.
Florencka kopuła jest największą wyfreskowaną.
Jesteśmy już u schyłku renesansu, Cosimo I zlecił projekt jednemu z czołowych artystów manieryzmu Gorgio Vasariemu. Niestety, w trakcie prac, ten wszechstronny ojciec historii sztuki umiera, a dzieło kontynuuje Federico Zuccari. Kontynuuje, to za dużo powiedziane, gdyż malarz zrezygnował z techniki fresku, na rzecz malarstwa "na sucho". Uznał, że nie ma co się bawić w finezję i detal, gdy całość ma być oglądana ze znacznej odległości. Zucchari zerwał z florencką tradycją i wprowadził pod katedralne sklepienie właściwie już barokowe nurty z Rzymu. Poprawił nawet to, co namalował mistrz Vasari.
Tematem fresków jest Sąd Ostateczny. Malarz z dumą wspomina ukończenie dzieła, a jego oczkiem w głowie jest ośmiometrowy Lucyfer. Ale to nie był temat wycieczki.
Skupmy się więc na Paradiso.
Aby dobrze zrozumieć, dlaczego tak, a nie inaczej, podjęto tematykę wieczności, trzeba sobie uświadomić, że przenosimy się do czasów kontrreformacji, a także czasu, gdy w Kaplicy Sykstyńskiej budzi już podziw dzieło Michała Anioła.
Od strony kompozycyjnej było do zagospodarowania 8 jednakowych części, które tworzą kopułę wychodzącą z oktagonalnego tamburu. Do tego naturalnego podziału dołącza się sześć koncentrycznych kręgów, mających latarnię za środek układu. Tylko w najniższym kręgu ostrzega nas wizja piekła, większość powierzchni zajmuje Wieczna Radość.
Wszystko zaczyna się od tronującego Chrystusa w Chwale - we wschodniej części kopuły.
To On w asyście Maryi i św. Jana wyznacza świętym miejsce w Niebie.
Kogóż to Zucchari nie zbawił! Uznał że Raj należy się i zamawiającym i władcom, i artystom (jak np. Vasari, Giambologna), i jego krewnym i przyjaciołom, a nawet jemu samemu (ten w żółtej czapce z paletą, w prawym, górnym rogu kolażu). Ciekawy jest też ukłon wobec miasta, gdyż uznani za świętych, a żyjący we Florencji, zostali umieszczeni najbliżej Chrystusa. Wśród tłumu historycznych postaci pojawiają się alegoryczne - Wiara, Nadzieja, Miłość, Dary Ducha Świętego. Ubierający się Kościół (Eklezja), czy nawet pory roku.

Na stronie http://www.duomofirenze.it/storia/cupola.htm  znalazłam rozpisany schemat fresków, co może bardzo ułatwić zorientowanie się w tłumie postaci:

A - 24 starców z Apokalipsy
B - Chóry Anielskie z narzędziami Męki Pańskiej
C - Chrystus, Maryja i święci
D - Cnoty teologalne i kardynalne, błogosławieństwa, dary Ducha Św.
E - grzechy główne i piekło

 http://www.duomofirenze.it/storia/cupola.htm 

Oj! Dzieje się, dzieje w katedralnym niebie. Tylko patrzeć na to trudno, bo wysoko, szyja cierpnie od spoglądania w górę. My mamy to szczęście, że freski odnowiono, są czytelne, ale mieszkańcy Florencji narzekali, że trudno to oglądać, że ciemno.

Po wyjściu z Duomo ruszyliśmy ku kościołowi, którego jeszcze nie widziałam i ... tego dnia nie zobaczyłam. Doszliśmy do Kościoła Św. Marii Magdaleny z Pazzich. Chwilę poczekaliśmy w portyku i pewien zakonnik otworzył nam prywatna kaplicę del Giglio. Zanim jednak to nastąpiło, mogliśmy się przekonać, na czym polega różnica między chiostro a quadriportico, czyli portykiem czterościennym, tutaj autorstwa Giuliano da Sangallo.
Można spostrzec, że na kolumnach spoczywa od razu architraw (pozioma belka), nie ma tu arkadowych łuków., poza jedynym wyjątkiem - łukiem wejściowym. Kapitele kolumn zostały wzorowane na znalezionym oryginalnym fargmencie starożytnej architektury we Fiesole. Różnica między chiostro a portykiem kryje się też w funkcji. Ten pierwszy miał służyć za schronienie mnichom, z niego wchodziło się wprost do różnych pomieszczeń, np. do cel, refektarza, itp, nie był li tylko rozbudowanym wejściem, jak to jest w przypadku portyku. Zapewne jednym z badziej znanych portyków wielościennych w architekturze chrześcijańskiej jest ten prowadzący do Bazyliki św. Pawła za Murami w Rzymie.
Zaraz po prawej stronie portyku kryje się tylne wejście do Kaplicy rodu Giglio. Główne prowadzi wprost  ulicy.
To niewielkie pomieszczenie zbudowano głównie dla pobożnych kobiet, którym nie wolno było wejść do świątyni, ze względu na regułę zakonu cystersów, wówczas tam rezydujący.
Z kaplicą poniekąd był związany Filippo Neri, urodzony we Florencji, który większość swojego świętego życia spędził jednak w Rzymie.  To jego ród nabył kaplicę i na zamówienie Nereo Neri artysta Bernardo Poccetti wymalował ściany.
Nie dziwi więc fakt, że na ścianach widzimy historię św. Filippo oraz św. Bernarda -wielki święty rezydujących tu cystersów.
Jedno z ciekawszych a zarazem dziwnych przedstawień pojawia się na ścianie od strony kościoła. Św. Bernard jest karmiony mlekiem z piersi Matki Bożej.

Trzeci punkt na mapie wyprawy jest chyba najtrudniej dostępny. To bardzo smutne i opuszczone miejsce, do ktorego dotarliśmy koło Rotundy zwanej Rotundą Brunelleschiego.
Nazwa związana jest oczywiście z architektem, który ją zaprojektował, ale realizacja zamysłu zatrzymała się na części przyziemnej z powodu wojny z Lukką. Dopiero w XVII wieku przykryto ją dachem, a w XIX dobudowano na górze pomieszczenia służące jako studio rzeźbiarzowi Enrico Pazzi. Obecnie należy do Uniwersytetu we Florencji.
Przechodzimy pomiędzy Rotundą a ex- klasztorem św. Marii od Aniołów i przez podwórka docieramy do klasztornego chiostro Aniołów, jednego z trzech.
Autorem fresków w lunetach jest ten sam malarz, którego dzieła dopiero co obejrzeliśmy w Kaplicy del Giglio.
Jak zawsze przy takich okazjach, serce mi się kraje, tutaj niemal wyje z żalu. Ta część jest straszliwie opuszczona, nie ma w niej nawet prądu. Od siedmiu lat usiłuje się sprzedać fragment należący kiedyś do Związku Inwalidów Wojennych, a że sprzedaż prowadzi centrala związku mająca siedzibę w Rzymie, to ...

Jedna z par drzwi kryje niewielką kaplicę, a w niej kopułę, której wnętrze pokrywają freski. Tym razem nie widzimy postaci z Nowego Testamentu, w centralnym punkcie tego małego raju (w porównanu z katedralnym) - rządzi Bóg. Wokół Niego kłębią się głównie chóry anielskie, a na obrzeżach przysiedli święci Kościoła.
A na ścianach też freski, w tym pozostałość po latach świetności klasztoru w XIV wieku.
Interesujące jest umieszczenie sceny z Ofiarą Abrahama, dlaczego akurat tutaj? Stan przed ostatecznym zaznaniem nieba w średniowieczu nazywano Łonem Abrahama, stanem ponad piekłem, "salą oczekiwania" na zmartwychwstanie ciał. Koncept ten rozwinął sie potem w ideę czyścca.

Jeszcze zaglądamy do opuszczonych pomieszczeń, do kościoła zamienionego na salę kinową, do refektarza z kopią Ostatniej Wieczerzy Andrea del Sarto, którą opisałam tutaj, ale czas nas gna, bo jesteśmy umówieni w ostatnim miejscu.

Ten obiekt czasami jest udostępniany, zwłaszcza uczestnikom różnych konferencji. Bywa też otwarty dla publiczności, z czego skorzystałam i opisałam dwa lata temu.  Mowa o byłym klasztorze Sant'Apollonia.
To był jeden z większych klasztornych kompleksów we Florencji, początki jego sięgają XIV wieku. Zamieszkiwały go siostry benedyktynki. Nie zwiedzaliśmy Wieczernika Andrea del Castagno, bo nie taki był temat spotkania, ale przy okazji dowiedziałam się o pewnym ciekawym zjawisku. Siostry miały ścisłą klauzulę, więc przez czas ich urzędowania nikt nie wspomminał, że mury klastoru kryją tak ważne dzieło. Odkryto je dopiero po kasacji zakonu i przywłaszczeniu sobie przez wojsko sabaudzkie (brr!). Już chyba wolałabym nie wiedzieć, że istnieje takie dzieło, niż godzić się na skutki zniszczeń poczynionych w duchowości (a często i w materialnym dorobku) Półwyspu Apenińskiego wynikiem kasacji zakonów.
Sala po kościele, do której weszliśmy, po zdekonsekrowaniu, niszczała zupełnie. Dopiero w 1999 roku uchwalono wydanie bodajże 5 mln euro na restrukturyzację tej i sąsiadujących z nią przestrzeni.
Prace zakończono w 2010 roku. W ich trakcie odkryto wiele ciekawych obiektów z czasów etruskich. Natrafiono też na pochówki mniszek.
Wróćmy do Raju.
Tym razem główną postacią jest Madonna oraz muzykujące anioły. A poniżej kręgu kopuły pojawiają się najważniejsi dla mniszek święci - jeden papież i biskup, św Benedykt i Św. Apolonia (męczenniczka z III wieku), rozpoznawalna przez atrybut obcęg z zębem, św. Katarzyna i św. Agnieszka.

Znowu mamy tego samego autora, którego wymieniłam już dzisiaj dwa razy - Bernardino Poccetti.  Jego nazwisko wcale nie jest nazwiskiem, lecz przydomkiem, który oznaczał, że malarz lubił się przyssać do kieliszka. Może dlatego jego malunki mają wyjątkową miękkość?
Schowany w cieniu wielkich nazwisk swoich poprzedników, wart jest uwagi.  Nie wszystkie jego dzieła są niedostępne. Na elewacji palazzo przy Via Maggio 26 możemy zobaczyć wspaniałe sgrafitto jego autorstwa. Także dekoracja malarska w Grocie Buontalentiego w Ogrodach Boboli jest jego zasługą. Ostatnio zwiedziłam też niewielkie oratorium San Pierino, które bodajże dwie godziny dziennie jest dostępne dla zwiedzających. Ale może o tym wkrótce napiszę.

Ja po tej wycieczce zastanawiam się, ile jeszcze wspaniałości kryje Florencja, które z nich niechętnie odkrywa?


MAPA SPACERU

5 komentarzy:

  1. Takie wycieczki bardzo lubię. Świetne i inspirujące! Niesamowite i piękne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje, bez tego opisu nigdy bym nawet nie wiedziala o takich wspanialych artystach. Przesylam pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Małgosiu, ale pięknie pokazałaś wszystkie te miejsca... Dzięki.
    Chciałabym te wszystkie freski , kiedyś z tobą zobaczyć :)
    Ela W.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tydzień temu byłam we Florencji w drodze powrotnej z kanonizacji i mogłam kontemplować piękno tego miejsca. Żałuję, że nie przygotowałam się dokładniej do odbioru tego dzieła (kopuła ). Dzięki za przybliżenie w taki ciekawy sposób tych miejsc. Myślami wróciłam do pięknych chwil które przeżyłam tak niedawno.
    Marysia

    OdpowiedzUsuń
  5. Niebo w oczach. Jestem niedaleko, ale nie zobaczę, dobrze chociaż przeczytać. Byłam kiedys w kościele Santa Maddalena dei Pazzi, chciałam zobaczyć fresk Perugina - w kościele było ciemno i pusto, nie znalazłam nikogo, kogo mogłabym zapytać czy poprosić o zapalenie światła, troche sie pokręciłam zapuszczajac ostrożnie tu i tam i poszłam. Jeszcze wrócę. Tez sie często zastanawiam, ile tajemnic moze kryć to, w koncu raczej małe, miasto. Przy okazji wystawy jest możliwość wejścia do siedziby carabinieri przy SMN, niestety ograniczona do 20 osób raz w miesiącu. Miałam nadzieje sie "załapać", ale nie ma juz żadnych miejsc. Żałuje, bo tam Pontormo i Ghirlandaio, a nie ma chyba we Włoszech trudniejszych miejsc niż siedziby carabinieri. Za to dziś "zdobyłam" w koncu La Vitaletę, po długim marszu, w upale. Jakiez było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, ze... jest otwarta i to na przestrzał! Klęczniki i konfesjonal porzucone (malowniczo) na zewnątrz, w srodku pozostałości polichromii na sklepieniu, pozostałości konstrukcji ołtarza, z tylu - imskypcja o konsekracji. Nie wiem - remontują?

    Serdeczności,
    Iwona

    OdpowiedzUsuń

KONTAKT (proszę pamiętać o wpisaniu maila)

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *