czwartek, 27 grudnia 2012

PREZENTY I ZAGADKA

Co ciekawe, jedno z drugim nie będzie powiązane. Najpierw jeszcze słów kilka o prezentach, a potem zagadka. Taka bez nagród, za jeden życzliwy uśmiech :)
Pokazałam te, których wcześniejsze odkrycie nie mogło zepsuć niespodzianki obdarowanym. Ciekawa jestem reakcji pewnej żony na "Toskański spisek", ale na razie jeszcze nie mam wieści.
Miałam Wam jeszcze pokazać dwa prezenty.
Pierwszy to patron mojego Taty i dlań namalowany - św. Kazimierz Królewicz.
A drugi obraz dla Asi i Andrei, bo widziałam tęskny wzrok tej pierwszej, gdy szykowałam nagrodę w losowaniu z okazji 5 lecia blogowania. 
Oczywiście prezenty płynęły i w drugą stronę, niektóre ciągle jeszcze usiłują przebić się przez włoską pocztę, już dawno opuściwszy polskie granice. 
Przemiłe są też prezenty od parafian, zaznaczę, że wcale nie tylko dla proboszcza. Gosposia też się na co nieco załapała. Dominują ciasta i ciasteczka, w tym panettone oraz "pniak" - zgodnie z tradycją zapalania sporego pniaka w kominku na Boże Narodzenie. Kilka osób uszczęśliwiło nas oliwą oraz trunkami, a te drugie z natury rzeczy wpływają wszak na poczucie szczęścia. Zażywane w odpowiednich dawkach, żeby nie było! 
Mając wiele osób do odwzajemnienia, przygotowałam pakuneczki z piernikami. 
Na zdjęciu tylko przykładowy zestaw "w tę i w tamtą stronę". 


Były też i bardziej osobiste prezenty, te od najbliższych. Gdybym miała ich wszystkich użyć w jednym czasie, to na fotografii zobaczylibyście umalowaną profesjonalnie kobietę, malującą na równie profesjonalnych stołowych sztalugach, odzianą w bardzo niezwykły szlafroko-koc, zajadającą różne smakołyki, z różnych krajów. Nie usłyszelibyście tylko muzyki, bo ja sama muszę poczekać, aż ją przegram na bardziej współczesny nośnik. Ale radość wielka ze starej płyty z Ewą Bem śpiewającą piosenki z Kabaretu Starszych Panów. Bójcie się parafianie, gdy nadejdzie czas otwartych okien! Nie będę zważać na nikłe umiejętności wokalne, bo uwielbiałam kiedyś podśpiewywać do tej płyty, która mi zaginęła w odmętach czasu.
A na koniec obiecana zagadka.
Co to za kościół?

Odpowiedź w następnym wpisie.

9 komentarzy:

  1. Ślicznie zapakowane prezenty:)
    Pomarańczę także suszę, uwielbiam taką dekorację.:)
    Obrazy śliczne, wspaniałe prezenty.
    Ciekawa jestem, jaki finał miał 'Toskański spisek' hehe;D.
    Nie podejmuję się zgadywać kościoła, bo nie mam pojęcia niestety.
    Uściski serdeczne :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Znaczy moja książka jeszcze nie dotarła :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj wzrok rzeczywiscie był tęskny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm... Pani Moniko, jedziemy na tym samym wózku... :((((
    Kinga

    OdpowiedzUsuń
  5. nad obrazem kapliczki westchnę tylko cicho w zachwycie ...
    Ja sobie chyba jedno z naszych wakacyjnych jej zdjęć wywołam i wywieszę w salonie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. serdeczności przesyłam i poczekam na następny wpis a dekoracje swiateczne bajeczne, bardzo mi się podobają

    j

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierniczki są fajnym prezentem ...sama w tym roku obdarowałam rodzinkę podobnymi pakuneczkami. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam
    Na pierwszy rzut oka przypomina Kościół Piotra i Pawła w Krakowie.
    Ale jednak nie...
    Tak, tak, "Kraków " też tu zagląda, chociaż się nie odzywa.
    Pozdrawiam
    Agnieszka z Krakowa.

    OdpowiedzUsuń

KONTAKT (proszę pamiętać o wpisaniu maila)

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *