piątek, 14 września 2018

CZTEREJ JEŹDŹCY APOKALIPSY - z cyklu „Galeria jednej fotografii”

Przy okazji pewnej wizyty taka scenka weszła mi w obiektyw.


A co tam robiłam? 
Dam znać niebawem

czwartek, 13 września 2018

RODO

A dzisiaj taki wpis krótki, techniczny. Wiem, że nie tylko ja miałam problem z brakiem informacji o komentarzach oczekujących na moderację. Okazało się, że wszystko przez RODO . Co należy zrobić? Trzeba wejść w ustawienia i tam, gdzie wpisaliście e-maila, na którego miały przychodzić powiadomienia, zostawcie puste okienko, zapiszcie zmiany, następnie na nowo wpiszcie ten sam adres. Dzięki temu dostaniecie powiadomienie od Google’a, z linkiem informującym, że wyrażacie zgodę na przetwarzanie danych. Kliknąć i po sprawie :)

środa, 12 września 2018

ODRODZENIE

Z wielką ulgą mogę powiedzieć, że problemy zostały pokonane. Łatwo nie było. Musiałam przenieść domenę "matyjaszczyk.com" na inny serwer, a to była reakcja łańcuchowa. Nie działał mail, nie działał blog, nic co było powiązane z moim adresem. Firmy tak łatwo nie wypuszczają klientów ze swoich objęć, więc mój poprzedni dostawca kazał mi czekać wiele dni, żeby się przekonać, że moja decyzja jest ostateczna. W dodatku, komunikacja z nim kulała, co powodowało następne opóźnienia.
Część Czytelników wiedziała z Facebooka, co się dzieje, ale nie miałam żadnej możliwości powiadomić wszystkich o tym na blogu, bo adres nie działał. Dziękuję Wam za cierpliwość, za troskę, wyrażoną także w mailach, które pisaliście na mój adres ze strony proarte.it.
Mimo, że na razie zawiesiłam pisanie, bo intensywnie pracuję nad wspomnianym już kiedyś projektem, postanowiłam osłodzić chwile rozłąki z Wami.

Zapraszam dzisiaj na figowe szaleństwo.



W tym roku drzewa w parafialnym ogrodzie uginają się od owoców.

Lubię je na surowo, ale niestety, nie mogę ich jeść za dużo. Jest ktoś inny, komu nie przeszkadzają lekko zapalne właściwości świeżych fig.

Pozamieniałam je w dżemy i nie tylko.


Surowych użyłam też do deseru, którym "poczęstuję" Was na koniec.
Dżemy (a właściwie to chyba konfitury?) robiłam małymi porcjami, żeby eksperymentować różne dodatki.
Zawsze był to cukier, ale dużo mniej, niż w przepisie. Zawsze był to sok z wyciśniętych cytryn, więcej niż w przepisie. I prawie zawsze była dorzucona skórka z cytryny.




Następnie "jak stryjenka sobie życzy":
- peperoncino
- mięta (dodana na ostatnie pięć minut, w gałązkach, które potem wyjęłam)
- plastry zamrożonych zimą czerwonych pomarańczy (zwycięzca w konkursie na najlepszy smak)


Proporcje, mniej więcej:
800g fig
200g cukru
ok 90 g soku ze świeżo wyciśniętych cytryn.
45 minut gotowania w kawałkach, lekkie zmiksowanie, żeby część została wyczuwalna część owoców. Gorące do słoików, zamknięte ustawiam do góry nogami, przykrywam ręcznikiem i czekam, aż wystygną.

A potem siup! na philadeplphię, z listkiem cytrynowej bazylii. I śniadanie gotowe!




Od Paoli dowiedziałam się o figach w brandy. Oj, to, to! Samej brandy nie lubię, ale w tym przepisie nie przeszkadza, wręcz odwrotnie. Jeden słoik nieufnie miał wybrzuszone wieczko, więc spróbowałam po krótszym, niż wskazano w przepisie, czasie oczekiwania. Pyszne, zachowują dużo ze smaku surowych, plus orzechy - zawsze i wszędzie mniam.
Figi muszą mieć obcięte ogonki.


Przygotujcie:
1 kg fig (dojrzałych, ale niezbyt miękkich)
500g cukru (dałam ciut mniej)
sok i skórkę z jednej cytryny
brandy 100g
włoskich orzechów


   

250 g gorącej wody Przekroić figi na połowy, nadziać orzechami i przekładać w słoikach warstwami, każdą skrapiając brandy, polewając wodą i dodając sok i skórkę z cytryny, zasypując cukrem.

 


I na koniec, tylko na zdjęciu, bo całość zniknęła w żołądkach gości, sernik stracciatella w figowej i jeżynowej odsłonie. Przepis ze strony "Kwestia smaku".



niedziela, 19 sierpnia 2018

MIASTO PEŁNE PRANIA

To akurat nic dziwnego, wszak pranie to ulubiona dyscyplina domowa włoskich gospodyń, ale w Catselnuvo di Berardenga rozpanoszyło się ono niezwykle.

To był 1 maja 2017 roku. Rzutem na taśmę zdążyliśmy przed zapowiadanymi ulewami, czego nie zapowiadało zwodnicze niebo. Pamiętam, że miałam tego dnia jeszcze kilka innych punktów na mapie, do dwóch miejsc zajrzeliśmy już w deszczu i niewiele zobaczyliśmy. Warto jednak wrócić do wycieczki, warto wrócić też na południe Chianti, by pomyszkować po okolicach Castelnuovo Berardenga.


niedziela, 12 sierpnia 2018

POMNIEJSZE PROJEKTY

Pracuję intensywnie, nie daję się upałom, najwyżej w najgorętsze dni zmieniam trochę rytm i zaczynam malować od rana.
Żeby nie popaść w automatyzm, zachować świeże wejrzenie, przerywam czasami, a wtedy powstają pojedyncze projekty.
W drugiej parafii był pokój bez okna, więc je namalowałam.

Za to w Tobbianie uszykowaliśmy w końcu porządną altanę. Już jej nam nie zerwie deszcz z wiatrem (jak to było z żaglem w zeszłym roku). Szukałam pomysłu na lampy i w końcu namówiłam Krzysztofa do eksperymentu z odcinaniem dna w gąsiorach. Nie wyszło zbyt równo, bo fabrycznie produkowane gąsiory są odlewane w kliku częściach, więc napięcia w szkle są nieprzewidywalne.
Dorobiłam wiklinowe kołnierze, pryncypał zajął się resztą.





A gdy już jestem mocno zmęczona, to siadam i snuję wzory po widokach Toskanii.  Tych poniżej chyba jeszcze tu nie pokazywałam?
Anghiari

toskańskie drzwi
San Gimignano

Sant'Antimo

Zakończenie dużego projektu przewiduję na Boże Narodzenie, lecz kto wie, co mi potem do głowy wpadnie?

niedziela, 5 sierpnia 2018

ŚWIEŻUTKIE WYDANIE

Chciałoby się napisać, że jeszcze pachnie farbą drukarską, 
ale jest plikiem PDF, do którego przeczytania Was zapraszam. 
W środku znajdziecie artykuł o bohaterce namalowanego przeze mnie portretu kucharki. 
Oczywiście, są tam i inne italiki :)
Miłej lektury!
kliknij: ULICA MICKIEWICZA

środa, 1 sierpnia 2018

POWRÓT DO ROMAŃSKIEGO CUKIERKA

Przy okazji opracowywania ostatnich zdjęć, przypomniało mi się, że nie pokazałam wspomnień z ponownej wizyty w Pieve di San Pietro a Gropina.

Opisu, jak się domyślacie, nie będzie. 
Na szczęście, jako taki poczyniłam 7 lat temu (artykuł "Na rympał").
Dzisiaj wzbogacona foto dokumentacja, rozszerzona na pewno o absydę z zewnątrz i podziemia.

KLIKNIJ NA PIEVE DI GROPINA