piątek, 11 kwietnia 2008

~ TOSKAŃSKIE MOLE

Oczywiście chodzi o mole biblioteczne. Zapisałam się dziś do biblioteki San Giorgio w Pistoi. Do tego potrzebowałam tylko dowodu włoskiego i oto od dziś mogę wypożyczyć do 10 książek na miesiąc, 1 film dvd oraz 3 płyty cd na tydzień. Z katalogu online wiedziałam, które chcę książki. Na miejscu okazało się, że nikt mi ich nie poszuka. Chodzi się samemu pomiędzy półkami, a potem tylko z rozmagnesowanymi egzemplerzami przechodzi pomiędzy bramkami, jak w sklepie. Co za wygoda! Wiem, że nie wszystkie biblioteki we Włoszech tak funkcjonują, ale ta wydała m się bardzo przyjazna. Przestrzeń podzielono na mniejsze "pokoje", w których są stoły oraz fotele. Wszędzie widać stanowiska komputerowe, każdemu czytelnikowi przysługuje dziennie jedna godzina internetu. Z tego akurat nie mam zamiaru korzystać, ale godne to i .... Jak to we Włoszech, obowiązkowo musi być bar, po głównym hallu roznosi się więc cudowny zapach kawy, zamiast bibliotecznego kurzu. Muszę kiedyś zabrać tam aparat, bo sama architektura bardzo ciekawa - na potrzeby nowej biblioteki zaadaptowano starą halę fabryczną, wyszło z tego jasne, nowoczesne i zarazem przytulne miejsce. I to piszę ja, która w zachwycie nad architekturą zatrzymałam się przy renesansie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza